• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Cztery pory roku

    Tekst i zdjęcia
: Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 21/2012

    dodane 24.05.2012 00:39

    750-lecie parafii Trzciana koło Bochni. W dziejach parafii i gminy przez minione okrągłe lata zdarzało się i obumieranie, i wzrastanie, jak w corocznym cyklu kalendarzowym. Nieprzypadkowo w herbie gminy znalazł się zatem kłos pełen dojrzałego ziarna.

    Siódmy maja. W Urzędzie Gminy trwa spotkanie komitetu redakcyjnego powstającej monografii Trzciany. – Tak się składa, że 750 lat parafii Trzciana to zarazem jubileusz tej miejscowości, jak i mieszkańców całej gminy. Tworzy ją 7 sołectw, które przez wieki należały jednak do jednej trzciańskiej parafii. Dopiero w XX wieku utworzone zostały 3 nowe wspólnoty – przypomina Józef Nowak, wójt gminy Trzciana. Gotowy jest projekt okładki wydawnictwa. Piękne zdjęcie Tadeusza Olszewskiego pokazuje panoramę miejscowości. – Widać wczoraj, dziś i jutro, kościół, który ma ponad 500 lat, i Orlika, najnowszą inwestycję, oraz kilka innych istotnych miejsc – mówi autor. Okolica jest urozmaicona wzgórzami, toteż widoki są tu naprawdę niezłe. Na dziś i jutro. Wczoraj też wygląda imponująco.


    Trzciana w Libichowej

    
Damian Pyznar, muzealnik z Krakowa, ale rodak trzciański, do monografii pisze rozdziały o historii. – W 1262 roku Bolesław Wstydliwy nadał Dzierżykrajowi i Wyszowi z Niegowici, który był kanonikiem katedralnym krakowskim, ziemię pod fundację parafii i klasztoru Kanoników Regularnych od Pokuty, zwanych w Polsce markami. Było to mniej więcej w miejscu, gdzie stoi kościół, ale teren był wówczas częścią Libichowej. Nazwa Trzciana pojawiła się po wyodrębnieniu w XV wieku – opowiada Damian Pyznar. Zakonników, którzy wówczas tu duszpasterzowali, już nie ma. W 1814 roku władze cesarskie w Wiedniu wydały dokument, zgodnie z którym nie wolno było przyjmować w Trzcianie nowych mężczyzn do nowicjatu. Żyjącym braciom pozwolono zaś dokonać tu żywota. Ostatni kanonik zmarł w 1832 roku.


    Perła w koronie

    
W centralnym punkcie parafii jest kościół stojący na tzw. wzgórzu Dobrego Pasterza. Widać go z daleka, bo uwagę zwracają dwie strzeliste wieże. – Najstarsza część – prezbiterium i nawa pochodzą z końca XV wieku, czyli mają 500 lat. Zakrystię dobudowano w 1533 roku. Boczne kaplice, nazywane nawami, są z początku XX wieku. W latach 50. XX wieku przedłużono nawę, a w 2000 roku dobudowano wieże – pokazuje Damian Pyznar. Pierwotnie wzniesiono go w stylu gotyckim, ale mimo przeróbek architektura kościoła zachowała spójność stylistyczną. – Jednak żartobliwie naszą świątynię niektórzy nazywają „cztery pory roku”. Jest różnorodna, ale jest też odbiciem czasów, w których służyła ludziom – dodaje ks. Władysław Midura, proboszcz parafii. Kanonicy dbali o klasztor i kościół. Później jednak, po kasacie, świątynia przeszła na własność kamery, czyli dóbr cesarskich. – To był czas upadku. Nie było kolatorów, a skarb państwa nie dbał o ten obiekt, więc mocno zniszczał. Późniejsze przebudowy były zarazem próbą fizycznego uratowania kościoła, jak i dostosowania go do nowych potrzeb – dodaje D. Pyznar.


    Grono twórczych ludzi

    
Słabsze i lepsze momenty były też udziałem ludzi. Jak wspominają historycy, dawni proboszczowie zwracali uwagę na dość powszechne w każdej małopolskiej wsi wieku XIX pijaństwo. Aż nastał na probostwie w 1903 roku zmarły w opinii świętości ks. Piotr Halak, późniejszy proboszcz w Gręboszowie, wychowawca mjr. Henryka Sucharskiego i Stefanii Łąckiej, kandydatki na ołtarze. – Zdecydowanie podniósł moralnie wspólnotę parafialną i zapisał piękną, choć krótką kartę w dziejach parafii – zauważa Damian Pyznar. Nowa historia cały czas się pisze. – Mamy bardzo aktywną grupę Caritas. Rada parafialna to też grono twórczych ludzi, którzy są autentyczną pomocą. Chciałbym, by udało się jeszcze bardziej pobudzić róże różańcowe i założyć grupę modlitewną św. o. Pio – mówi ks. Midura. Parafianie trzciańscy są bez wątpienia aktywni. Stanisław Grabowski od 33 lat jest organistą. – To mała parafia, nieco ponaddwutysięczna, a przez 25 lat udawało się prowadzić chór młodzieżowy. Jego członkowie już dorośli, więc teraz mamy chór dorosłych. Podziwiam ich. Pracują po 6 dni w tygodniu, wolne mają w niedzielę, a i tak chętnie w ten dzień przychodzą na próby – mówi.
 Dziś i jutro
Andrzej Kącki, dyrektor Zespołu Szkół w Trzcianie, zwraca uwagę, że tych, którzy są przyszłością gminy, czyli dzieci i młodzież, ciągnie do poznawania historii. Chętnie realizują projekty, biorą udział w konkursach. – Historia jest ważna. Staramy się ciągle pamiętać o wychowaniu patriotycznym przez historię, by mieć świadomość, gdzie są nasze korzenie, jakie wartości były i są istotne, zwłaszcza że w XX wieku Trzciana dołożyła ważne cegiełki do historii Polski przez działalność Armii Krajowej, podziemia niepodległościowego, „Solidarności” – mówi. W tej perspektywie nie dziwi fakt, że do jubileuszu podchodzą tu poważnie. Paweł Sroka koordynuje liczne przedsięwzięcia związane z obchodami pięknej rocznicy. – To istotna sprawa dla nas wszystkich, całej gminy. Chcemy pokazać, przypomnieć ludziom, że ta nasza miejscowość coś kiedyś znaczyła, że ma ciekawą historię, o której dotąd niewiele wiedzieliśmy, bo nie było opracowań. Poznanie naszego wczoraj buduje naszą tożsamość dziś i nasze jutro – mówi.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół