• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Na co Kościół wydaje pieniądze?


    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 21/2012

    dodane 24.05.2012 00:40

    Robaczek, nazwijmy go Alan, nie miał szacunku do świętości. Spokojnie siedział w Sobolowie i niszczył drewno 400-letniej świątyni. Listopadowy deszcz i lutowy śnieg też nie oszczędzały zabytku. Do czasu...

    
Kiedy w 1996 roku ks. bp Józef Życiński posyłał do parafii Sobolów pod Bochnią nowego proboszcza, ks. Stanisława Jachyma, wspomniał, że prawdopodobna będzie budowa nowego kościoła. – Potrafię docenić wartość zabytków, znam ich znaczenie. Po dwóch miesiącach zorientowałem się w zakresie koniecznych prac i uznałem, że drewnianą świątynię z 1598 roku trzeba koniecznie przywrócić do stanu świetności. Jest ona przy tym dobrze skrojona także na nasze czasy i w zupełności nam wystarcza – mówi ks. Stanisław. Prace renowacyjne zaczęły się w 1996 roku, a zakończyły w kwietniu 2012 roku. – Robiliśmy po trochu, po kawałku – przyznaje ks. Jachym. Najpierw wymianę dziurawego gontu, potem łatanie dziurawych elementów, okucia dachowe, odmalowanie ścian zewnętrznych. Co rok jedna mała inwestycja.


    Poczucie tożsamości

    
– Dziś chyba nikt nie wyobraża sobie, że zamiast tej naszej wiekowej świątyni moglibyśmy mieć błyszczący nowością inny kościół – przyznaje Andrzej Śliwa, przewodniczący rady parafialnej. Kościół jest w centrum. Nie tylko geograficznym, ale i duchowym. Dzięki działalności duszpasterskiej, ale także kulturalnej i sportowej parafii, stanowi centrum życia zarówno wiernych, jak i całej społeczności lokalnej. W zajęciach grup parafialnych i okołoparafialnych uczestniczy 85 proc. dzieci. – Ważne, że także przez orkiestrę dętą, klub sportowy, teraz szkołę muzyczną udało się zbudować i umocnić w parafii głębokie poczucie, że wszystko tu jest nasze, nasza świątynia – nie tyle instytucji Kościoła, co parafii jako wspólnoty i każdego z nas z osobna – cieszy się proboszcz. Po trwającej kilkanaście lat renowacji świątynia stała się perłą w koronie zabytków regionu. Ostatnie dwa lata poświęcono na renowację wnętrza kościoła: odnowienie całej polichromii, wszystkich ołtarzy, obrazów, złoceń, etc. – Jego wartość, poza historyczną, artystyczną, wynika stąd, że jest dziedzictwem duchowym pokoleń. Tu modlimy się dziś my, ale kiedyś czynili to nasi dziadowie, a później będą kolejne pokolenia sobolowian – dodaje Andrzej Śliwa.


    Duma

    
Skąd na to wszystko niewielka parafia miała środki? – Nie jesteśmy bogaci, dlatego w pierwszej fazie robiliśmy powoli, etapami, na miarę naszych możliwości – tłumaczy Andrzej Śliwa. Ostatni etap, wartości 1,77 mln złotych, pomogła sfinansować Unia Europejska w ramach Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. – Opatrzność Boża czuwa. Andrzej Śliwa i Rafał Hajduk znaleźli program, do którego aplikowaliśmy i zostaliśmy bardzo wysoko ocenieni – cieszy się ks. Stanisław. Wcześniejsze prace, sfinansowane przez parafian, były też bardzo kosztowne. – Kiedy próbowaliśmy to policzyć, okazało się, że ich wartość właściwie osiągnęła wartość ostatniego projektu – przyznaje ks. Jachym. W sumie zatem wydano na ten cel ponad 3 mln złotych. Dużo, ale 400-letni kościół doprowadzony do idealnego stanu jest dla parafii bezcenny. Od kilku lat w sezonie letnim odwiedza go 2–3 tys. turystów, miłośników architektury sakralnej, sztuki. – Nasza świątynia jest naszą dumą, jest też świadectwem naszej wiary – podkreśla Andrzej Śliwa.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół