• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Oaza wytchnienia

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 32/2012

    dodane 09.08.2012 00:00

    Ulica Zdrojowa w Muszynie jest jakby wyciętym w zieleni korytarzem. Z drugiej strony Popradu znajduje się ujęcie wody mineralnej. Dom zakonny też jest zdrojem: ciszy i spokoju.

    Zanurzony w zieleni dom siostry franciszkanki od cierpiących sobie wymarzyły. Bo placówka w Muszynie służy im jako miejsce wypoczynku i regeneracji sił. Na co dzień bowiem siostry pracują najczęściej jako pielęgniarki w domach chorych, szpitalach, domach pomocy społecznej. Ale ich nie widać. Dlaczego? Bo to zgromadzenie bezhabitowe. – Naszą założycielką była matka Kazimiera Gruszczyńska, od dziecka mocno doświadczona przez cierpienia duchowe i fizyczne: śmierć najbliższych, represje carskich władz, w późniejszych latach przewlekłą chorobę. Zdecydowała swoje życie poświęcić chorym – mówi s. Barbara Kutyła, przełożona. Kazimiera wstąpiła w 1875 r. do tajnego zgromadzenia posłanniczek Serca Jezusowego powołanego przez bł. Honorata Koźmińskiego. Tam złożyła śluby i została kierowniczką „Przytuliska” w Warszawie. – Ojciec Honorat Koźmiński, nasz współzałożyciel, podpowiedział jej, że warto by było z większym oddaniem zająć się bezdomnymi, cierpiącymi, których przybywało. Matka zaczęła zbierać kandydatki. Za początek zgromadzenia uważa się rok 1882 – opowiada s. Barbara.

    Dar od księdza

    Zakonnice bez habitów od początku z wielkim oddaniem poświęcały się chorym, widząc w nich Jezusa. – Ale matka troszczyła się także o siostry, które posługiwały cierpiącym. Zdarzało się, że zostawiała własne łóżko siostrze wracającej z nocnego dyżuru pielęgniarskiego, by mogła ona wypocząć – mówi przełożona muszyńskiego domu. Trochę w taką wizję pracy i wypoczynku wpisuje się dom zgromadzenia w Muszynie. Siostry przy Zdrojowej 28 mieszkają od 2000 roku. Dom ofiarował ks. prał. Arkadiusz Klejnowski, kapłan od ponad 30 lat pracujący w USA. Wzniósł budynek w Muszynie, w której chciał zamieszkać na emeryturze. Potem podarował go zgromadzeniu. – Służy on jako miejsce wypoczynku dla sióstr, przyjaciół naszego zgromadzenia i gości, przed którymi także stoi otworem. Serdecznie do nas zapraszamy – mówi s. Barbara. W domu jest kaplica zapewniająca warunki do wyciszenia się, refleksji, odprawienia dni skupienia czy rekolekcji. Innymi słowy do nabrania sił duchowych.

    Świadectwo życia

    W Muszynie są cztery franciszkanki od cierpiących. Przełożona jest emerytowaną pielęgniarką. Jedna z sióstr jest katechetką. Pozostałe posługują chorym. Jak mówią siostry, brak habitu bywa czasem kłopotem, bo ludzie nie dowierzają, że mają do czynienia z osobami duchownymi, z drugiej strony jednak brak tych strojów otwiera szerokie pole do realizacji powołania. – Olbrzymią rolę dla realizacji misji apostolskiej ma świadectwo życia. Staramy się czerpać z franciszkańskiego ducha, okazywać bezinteresowną miłość, pokorę i prostotę, radość. Przez taką zaś postawę wskazywać na Boga. Nie habit czyni zakonnika, mówił o. Honorat – stwierdzają siostry.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół