• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zapraszamy do serwisu specjalnego

    Polski Watykan

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 33/2012

    dodane 15.08.2012 00:00

    Trudno znaleźć jeden powód, dla którego zamiast odwiedzić Krynicę-Zdrój, warto byłoby wybrać się do sąsiedniej Muszyny. Bo są ich dziesiątki.

    Proszę mi wierzyć, my nie budujemy swojej tożsamości na antagonizmie wobec Krynicy. Nic podobnego. Współpracujemy ze sobą, ale ofertę dla turystów mamy inną niż sławna sąsiadka. To, co proponują Krynica i Muszyna, po prostu się uzupełnia – przekonuje Barbara Rucka, dyrektor Muzeum Regionalnego w Muszynie, mieszkanka Krynicy. Powodów, by przyjechać do Muszyny, jest cała masa. Po pierwsze miasto nad Popradem winni wybrać ci, którzy mają dość gwaru, spalin i lekko snobistycznej atmosfery modnej Krynicy. Muszynę powinni wybierać miłośnicy rodzinnych, długich, górskich spacerów oraz sportowcy amatorzy. Jeżeli kogoś interesują historia i zabytki, to w Muszynie znajdzie ich niemało, ze sztandarowym zamkiem biskupów krakowskich na czele.

    Łakomy kąsek

    Z dziejami Muszyny było tak. Najpierw był rycerz herbu Półkozic, który w XI wieku wybudował tzw. gródek i założył osadę. – Tak naprawdę to początki Muszyny są jednak wcześniejsze. W ubiegłym roku wykopaliska na trasie obwodnicy przyniosły kilka ciekawych znalezisk, m.in. wydobyto kilka narzędzi krzemiennych. Tym samym Muszyna „postarzała się” o 20 tys. lat i jej historia cofnęła się do paleolitu – mówi szefowa miejscowego muzeum. Wróćmy w czasy bardziej nam współczesne. Przy wspomnianym gródku w połowie XIII wieku powstała strażnicza wieś Muszyna. Było to ważne, bo ekspansja węgierska szła na północ. Bela IV dwukrotnie nadawał ten teren swoim rycerzom w nadziei, że przejmą go z rąk polskich i przyłączą do Królestwa Węgier. W 1288 roku właściciel Muszyny kanonik Wysz podarował ją biskupom krakowskim na ręce Pawła z Przemankowa. – Na skutek zatargów z Łokietkiem, jednoczącym królestwo polskie, i udziału w buncie krakowskiego wójta Alberta biskup Muskata stracił kres muszyński, skonfiskowany mu przez władcę w 1312 roku – przypomina Stanisław Miczulski, badacz historii Muszyny. Kolejnym, który zakasał rękawy, był król Kazimierz Wielki. Około 1347 roku wybudował zamek, aby strzegł pogranicza. Muszynie zaś nadał prawa miejskie.

    Miasto biskupów

    Zamek muszyński wznosi się 60 metrów nad Popradem. A właściwie wznosi się to, co z niego zostało i co częściowo odbudowano. – Pozostało nam zagospodarowanie wejścia, urządzenie miejsca rekreacji, przygotowanie podejść i skweru, na którym będzie można zobaczyć makietę zamku – informuje Jan Golba, burmistrz Muszyny. Kolejne badania historyków i archeologów przynoszą nowe odkrycia i poszerzają naszą wiedzę. – Zmienia się cały czas pogląd. Najpierw uważano, że była to taka sobie warownia, która miała chronić granicy i kupców, ale okazuje się, że jednak była to bardzo znacząca siedziba biskupów krakowskich, która odgrywała wielką rolę polityczną – dodaje Jan Golba.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość
      przewiń w dół