• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Marzenia i nadzieja

    Joanna Sadowska

    dodane 22.11.2012 12:48

    Trzy lata temu poruszał tylko głową, dziś zaczyna już siadać. To duży postęp, ale jemu nie wystarcza.

    Należał do niego cały świat. Miał pracę, grono znajomych i pasję: jazdę na ścigaczu, która dawała mu poczucie wolności i adrenalinę. Aż do feralnego dnia. – W Radłowie byliśmy po południu, a że była piękna pogoda, więc zostaliśmy na noc. Następnego dnia od rana kąpaliśmy się w wodzie. Skoczyłem do niej raz, drugi i trzeci, który był tym ostatnim – wspomina Staszek Skiba.

    Jak po skoku wygląda życie Staszka, przeczytać można w najnowszym tarnowskim „Gościu Niedzielnym”.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół