• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Staszkówka w kolorze blue

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 01/2013

    dodane 03.01.2013 00:00

    Miejscowość położona 6 kilometrów od Ciężkowic znana jest w Polsce jako miejsce domniemanego pobytu św. Wojciecha. Rząd dusz sprawuje tu jednak Ktoś inny.

    Kto? – Od wieków ta sama Matka Boża Staszkowska – mówi parafianka Józefa Bartoszek. A miało być tak, że wieki temu szły przez wieś wozy kupców ciągnące z Węgier do Krakowa. Szlak wiódł obok małego drewnianego kościółka. Przy tej świątyni zwierzęta padły na kolana. Kupcy rozładowali wóz, by im ulżyć. A te dalej na kolanach. Poszli zatem do kościoła. Kiedy wrócili, znów nie udało się poderwać wołów. Wszedł jeden z kupców na wóz, wziął w ręce przedmiot, który tam jeszcze leżał, obraz Matki Bożej zamówiony na południu dla jakiegoś krakowskiego dostojnika, i zszedł z wozu. Woły wstały. Zrozumieli kupcy, że Matka Boża chce tu zostać. Zanieśli wizerunek do kościoła i opowiedzieli historię proboszczowi.

    Nowy dom

    – Obraz od wieków znajdował się w głównym ołtarzu kościoła – informuje ks. Krzysztof Jarmuła, proboszcz ze Staszkówki. Wizerunek ma wymiary 105 cm na 75 cm. Kompozycja dzieła przypomina typ MB Piekarskiej. Z jakichś powodów ludzie upatrzyli sobie to miejsce i przychodzili tu powierzać Matce Bożej swoje sprawy. – Bp Sołtyk w 1767 roku pisze, że na skroniach Maryi i Dzieciątka są złote korony, a wokół obrazu wiele wotów. Kult był i – trzeba powiedzieć – trwa do dziś – objaśnia ks. Jarmuła. Ale obraz już nie ten sam. Pożar kościoła w czasie I wojny światowej zniszczył wizerunek. Wydarzenie to nie wygasiło miłości miejscowych i pielgrzymów do Matki Bożej. Zbudowali dla Niej nowy dom, a do niego wstawili wierną kopię dawnego obrazu, namalowaną w 1946 roku przez prof. Dutkiewicza. Ludzie postarali się też o kopię dawnych koron, które nałożono znów na skronie Matki i Dziecka.

    Łaski i cuda

    – Maryja otacza nas wszystkich płaszczem swej opieki. Tu nigdy nie było większych kataklizmów. A ludzie, ci, którzy polecali się opiece Maryi, otrzymywali wiele łask – mówi Teresa Tubek ze Staszkówki. Józefie Bartoszek o dwóch cudownych zrządzeniach Opatrzności opowiadała kiedyś nieżyjąca już Kunegunda Mentel. – Kiedy zachorowała jej 6-letnia córeczka, a lekarze nie dawali jej szans na przeżycie, modliła się do MB Staszkowskiej. Córka przeżyła, a Kunegunda złożyła jako wotum złote serce – opowiada pani Józefa. To serce do dziś wisi dokładnie pod wizerunkiem Maryi, wśród kilku innych wotów i obok jedynej ocalałej z pożaru korony. – Opowiadała mi też o innym cudzie. Dawno ludzie boso chodzili.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół