• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Rektor ducha

    dodane 03.01.2013 00:00

    Całował ręce neoprezbiterów i klękał pośród nich, prosząc o błogosławieństwo prymicyjne.

    Siedemdziesiąt lat temu ks. Roman Sitko, były rektor WSD w Tarnowie, poniósł śmierć męczeńską. To postać nietuzinkowa, wielkiego serca, mądrości, a zarazem pokory. Pochodził z wielodzietnej rodziny. Urodził się 30 marca 1880 roku w Czarnej Sędziszowskiej jako ósme dziecko Wawrzyńca i Marii. Gdy miał sześć lat, umarła jego matka, a ojciec, mając na względzie dobro dzieci, ożenił się powtórnie. Już jako mały chłopak dał się poznać z najlepszej strony, jako miły, uczynny i zdolny uczeń, a potem kleryk w tarnowskim seminarium. W 1904 roku przyjmuje święcenia kapłańskie, niedługo potem zostaje kapelanem biskupim, wkrótce notariuszem kurii diecezjalnej, a następnie prefektem Małego Seminarium. W 1907 podejmuje pracę katechety w Mielcu, rozpoczynając tam równocześnie budowę bursy dla młodzieży. Nie tylko dogląda budowy, ale też przeznacza na ten cel wszystkie swe pieniądze. W latach 1921–1936 pełni funkcję kanclerza kurii diecezjalnej i buduje w tym czasie kościół na Rzędzinie, kolejno zostaje rektorem tarnowskiego seminarium. W czasie wojny z narażeniem życia organizuje w Błoniu formację alumnów. 22 V 1941 roku, w uroczystość Wniebowstąpienia, zostaje aresztowany i przewieziony do siedziby gestapo w Tarnowie. Z tarnowskiego więzienia trafia do Krakowa, a stamtąd do obozu w Oświęcimiu, gdzie ginie 12 X 1942 roku.

    Przykład życia

    Dla kleryków był jak ojciec – troskliwy opiekun i oddany wychowawca, któremu szczególnie na sercu leżała duchowa formacja. Dając gorliwy przykład, zachęcał alumnów do szczególnego umiłowania Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej. – Jest wzorem umiłowania Kościoła – jego pasterzy i ludu Bożego, wzorem poświęcenia się dla drugiego człowieka – spalał się dla młodzieży, którą katechizował, a potem dla alumnów, których wychowywał z wielkim oddaniem i troską. Kochał kapłaństwo i ukochania tego daru uczył całym sobą. Najmocniej wychowywał swoją postawą, głęboką pobożnością i kulturą osobistą. Gdy po otrzymaniu święceń podeszli do niego młodzi kapłani, by mu podziękować, wówczas on uklęknął pośród nich i poprosił o błogosławieństwo prymicyjne. Każdemu z neoprezbiterów całował ręce. Gdy się bronili, tłumaczył, że są to ręce konsekrowane, namaszczone, poświęcone Bogu – dodaje ks. Jacek Nowak, rektor WSD w Tarnowie. Troszczył się też o piękno liturgii. – Opracował modlitewnik klerycki i ryt obłóczyn szaty duchownej. Zorganizował też bezprecedensową pielgrzymkę całego seminarium na Jasną Górę. Przygotowywał reformę studiów seminaryjnych i gromadził materiały dotyczące dziejów naszego seminarium – wylicza ksiądz rektor.

    Bliski błogosławiony

    Pamięć o tym wielkim kapłanie jest wciąż żywa, zarówno wśród duchowieństwa, jak i osób świeckich. – Dla mnie to osoba fascynująca, niesamowicie aktualna na dzisiejsze czasy, wielki patriota, wspaniały wychowawca, nauczyciel, a dla rodziców wzór postępowania w stosunku do dzieci – mówi Marta Boryczko, błonianka, autorka scenariusza spektaklu o błogosławionym. – Zachęcam, by modlić się do niego, szczególnie w kłopotach wychowawczych, i wierzę, że będzie skuteczny. Sama zwracałam się do niego o pomoc i ją otrzymałam – dodaje. Ksiądz Roman Sitko został beatyfikowany 13 VI 1999 roku jako jeden ze 108 męczenników, którzy oddali życie za wiarę w obozach śmierci. – Niech przykład męczenników wyniesionych dzisiaj na ołtarze umacnia nasze życie religijne, naszą nadzieję i ufność. Niech stanie się faktem dla każdego, kogo trudna codzienność wystawia na pokusę zwątpienia i zniechęcenia – mówił Jan Paweł II podczas homilii beatyfikacyjnej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół