• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Gotowi na wszystko

    Grzegorz Brożek

    dodane 10.02.2013 18:59

    Władzę w stowarzyszeniu „oddał” będący od 6 lat prezesem KSM Diecezji Tarnowskiej Krzysztof Kumięga.

    Z Krzysztofem Kumięgą, ustępującym prezesem KSM Diecezji Tarnowskiej, rozmawia Grzegorz Brożek

    Grzegorz Brożek: Przez 6 lat byłeś prezesem KSM. Ile to kadencji?

    Krzysztof Kumięga: – Trzy. Ograniczeniem w wyborach jest u nas wiek do 30. roku życia. Teoretycznie mógłbym w tych lutowych wyborach kandydować i być do 31. roku życia, ale postanowiłem zrezygnować.

    Dlaczego?

    – Mamy w KSM  wielu wartościowych i odpowiedzialnych ludzi, którym nie brakuje pasji. Mogą z powodzeniem objąć tę funkcję, którą ja dotąd miałem. Poza tym wiek jednak ma znaczenie. W dotychczasowym zarządzie byłem najstarszy i różnica między mną a innymi to były cztery, pięć czy sześć lat. Byłem trochę jak starszy brat, a taki może być bardzo pomocny, ale też może ograniczać kreatywność, inwencję, aktywność młodszych. Patrząc w przyszłość, uznałem, że to dobry moment, aby zrezygnować. Będę w KSM i zawsze chętnie, jeśli będzie potrzeba, będę służył pomocą, radą.

    Ilu młodych ludzi jest w KSM w diecezji?

    – Około dwóch tysięcy. Mamy też mniej więcej 50–60 działających oddziałów, tzn. zbudowanych z aktywnych młodych ludzi, którzy znają tożsamość, cele, misję KSM. To uważam za mały sukces ostatnich lat.

    Krzysztof Kumięga i 3 dziewczyny, które zostały wybrane do ścisłych władz: Angelika Biernat z Bochni, Natalia Bania z Koszyc Wielkich, Patrycja Wigurska-Bąk z Radłowa. To z nich biskup tarnowski wybierze nowego prezesa KSM Diecezji Tarnowskiej   Krzysztof Kumięga i 3 dziewczyny, które zostały wybrane do ścisłych władz: Angelika Biernat z Bochni, Natalia Bania z Koszyc Wielkich, Patrycja Wigurska-Bąk z Radłowa. To z nich biskup tarnowski wybierze nowego prezesa KSM Diecezji Tarnowskiej Grzegorz Brożek/GN

     

    Ustępując, robiłeś bilans mijających 3 kadencji?

    – Trochę tak. Pierwsze 2 lata to mnóstwo błędów, ale sam uczyłem się tego, jak KSM działa. Było wiele nauki, stresu, ale trzeba było przez to przejść, żeby później zabrać się za poważne przedsięwzięcia, jak szkoła animatora, kursy językowe i wreszcie peregrynacja relikwii bł. Karoliny. Zwiększyła się liczba szkoleń, rekolekcji, w których bierze udział coraz więcej kaesemowiczów, co podnosi poziom tego, co dzieje się w oddziałach. To właśnie, jeśli musiałbym wybierać, uznałbym za mały sukces mijających lat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół