• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • 50 tysięcy kroków z Mistrzem

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 09/2013

    dodane 28.02.2013 00:00

    Z Tarnowa na Kozieniec przejdą 46 kilometrów. Po drodze jest tylko ciemność, ból, trud i Jezus, obecny w każdym ich kroku. Ekstremalna Droga Krzyżowa rusza z Tarnowa 22 marca.

    Michał Pawłowski z Tarnowa robi doktorat na AGH w Krakowie. Tam właśnie 2 lata temu wziął udział w organizowanej przez wspólnotę prowadzoną przez ks. Jacka Stryczka Ekstremalnej Drodze Krzyżowej, pieszej, odbywanej w milczeniu, a przerywanej tylko rozważaniami kolejnych stacji w nocnej wędrówce do Kalwarii Zebrzydowskiej. – To było na zakończenie wielkopostnych rekolekcji. Postanowiłem, że pójdę, sprawdzę, czy dam radę. Ale EDK jest długa, daje wycisk, pozwala poczuć ból, cierpienie, w minimalny choćby sposób pozwala dotknąć tego trudu, który mógł czuć Jezus na swojej drodze krzyżowej. Ta droga to realny ból, zmierzenie się z samym sobą. To trochę inaczej niż w kościelnej ławce, gdzie bywa komfortowo – uśmiecha się Michał. Doświadczeni na krakowskiej drodze tarnowianie, którzy wzięli w niej udział, postanowili ją zaszczepić na gruncie tarnowskim. – Żeby umożliwić większej liczbie ludzi przeżycie tego doświadczenia, które naprawdę zmienia człowieka – dodaje Michał.

    Dwie trasy

    Tarnowska EDK wyruszy 22 marca. Wędrówkę organizuje wspólnota „Synaj” działająca przy kościele księży misjonarzy. Rozpocznie się ona o 18.00 Mszą św. w kościele księży misjonarzy. Uczestnicy pójdą do kaplicy w Kozieńcu koło Czchowa. – Jest wystarczająco daleko położona od Tarnowa, a z drugiej strony jest tam sanktuarium pasyjne Pana Jezusa Miłosiernego, co jest najważniejszym powodem, że to właśnie tam udadzą się uczestnicy – tłumaczy ks. Hieronim Kosiarski, który wspiera organizatorów EDK. Trasa jest już od dawna wyznaczona. – Mamy dwa warianty. Pełny, dłuższy liczy sobie 45 kilometrów i wiedzie z Tarnowa przez Błonie, Lubinkę, Janowice, Zakliczyn, Filipowice i Czchów-Zaporę. Krótsza trasa jest taka sama, tylko rozpoczyna się w Zakliczynie – opowiada Przemysław Smoleń, który odpowiada za trasy. Dłuższa nie jest dla każdego. Żeby ją przejść, trzeba regularnie uprawiać aktywność fizyczną. – Krótszą przeszedłem ze znajomymi, którzy nie uprawiają sportu i żaden nie miał problemów – dodaje Przemek. Wędrówkę odbywa się w maksymalnie 10-osobowych grupach. – Każdy uczestnik dostaje opaski odblaskowe, a grupa teksty rozważań, mapę, opis trasy – dodaje Przemysław.

    Jak w życiu

    – Byłem już bardzo zmęczony. Od dłuższego czasu już jakby nie ja sam szedłem, ale moje nogi. Albo można powiedzieć, że to Jezus szedł we mnie, nie ja – wspomina EDK jeden z jej uczestników. Zdaniem ks. Hieronima, Droga Krzyżowa jest nabożeństwem, które ze swej istoty powinno dać nam choć w małym stopniu odczuć ciężar drogi Chrystusa. Przemek przecierał trasę tarnowskiej EDK. – Ruszyłem szybko, dobrym tempem. Początek, 30 km do Zakliczyna w porządku. 10 km za tym miastem spuchły mi nogi. Pojawia się rezygnacja. Druga myśl: jak wyszedłeś, to dojdź – opowiada. Jest jak w życiu. Są kłopoty, pokusy, ból, przeciwności, które trzeba pokonać, by dostąpić nagrody. – Na Kozieńcu będzie otwarty kościół, a w nim Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie. Będzie czekał na wszystkich – dodaje ks. Hieronim. Kontakt z organizatorami i zapisy: edk.tarnow@gmail.com

    Kilometry walki

    Mówi Michał Pawłowski – W czasie mojej krakowskiej EDK początek miałem szybki. Była w tym żyłka rywalizacji. Po 30 km opadliśmy trochę z sił. Pojawia się ból, odciski, ujawniają się stare kontuzje, pobolewało mnie kolano, z którym mam kłopoty. Pojawiają się wreszcie pokusy, by zawrócić do ciepłego łóżka, by się dłużej nie męczyć, bo może zaraz będzie bus, który nas zabierze do domu. Ciężko z tym walczyć. W EDK jest element poświęcenia. Idzie się w jakiejś sprawie, bez motywacji ma się szybko dość. Idziemy w ciemności. Nie widać krajobrazów, jesteś sam ze sobą, ze swoimi myślami. Wreszcie rozważania ks. Jacka Stryczka, które dotykają tych sfer życia, w których najczęściej „dajemy ciała”, zawodzimy. Po takiej Drodze Krzyżowej wracasz do domu inny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół