• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zapłata zbawienia

    Grzegorz Brożek

    dodane 04.03.2013 10:35

    3 marca w parafii w Gnojniku gościła s. Krystyna Kusak, ze zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa.

     

    Z s. Krystyną Kusak ASC rozmawia Grzegorz Brożek

    Grzegorz Brożek: Co jest powodem siostry wizyty w Gnojniku?

    S. Krystyna Kusak ASC: Zostałam zaproszona, by wygłosić kilka konferencji o czerwonym różańcu, który staramy się popularyzować.

    Dlaczego akurat do Gnojnika?

    - Bo tu już powstały koła tego różańca. Pan Marek Białka parę miesięcy temu znalazł taki różaniec przy swoim umierającym wuju. Zainteresował się nim, poczytał i w porozumieniu z ks. proboszczem Marianem Zapiórem zainicjował czerwony różaniec w gnojnickiej parafii. Już działa tu 7 kół. Może po dzisiejszej niedzieli powstaną nowe.

    Skąd nazwa czerwony różaniec?

    - To jest różaniec do krwi Chrystusa. Odmawiając go w całości rozważamy 7 tajemnic, w których Jezus przelał krew: obrzezanie, modlitwa w Ogrojcu, biczowanie, koronowanie cierniem, droga krzyżowa, ukrzyżowanie i otwarcie boku włócznią. Odmawiając każdą tajemnicę, 5 razy odmawiamy „Ojcze nasz”. W sumie 6 tajemnic po 5 ziaren i siódma z 3 ziarnami dają łącznie 33. Tyle, ile Jezus miał lat kiedy, poniósł męczeńską śmierć. Nazwa zatem różańca bierze się z tajemnic krwi, które rozważamy. Aby to podkreślić, zawsze różaniec ten ma kolor czerwony.

    Skąd wzięła się ta modlitwa?

    - W XIX wieku św. Kasper del Bufalo założył Misjonarzy Krwi Chrystusa, potem r również ze św. Marią de Matias Zgromadzenie Adoratorek Krwi Chrystusa. Modlitwa, którą propagujemy jest jednym z przejawów i narzędzi szerzenia kultu Krwi Chrystusa. Świeccy są przez nas zapraszani do uczestnictwa w Stowarzyszeniu Krwi Chrystusa. Dlaczego naszym zdaniem jest to tak ważne? Bo Krew Jezusa była zapłatą naszego zbawienia.

    Czy w diecezji macie dużo kół czerwonego różańca?

    - Na razie niewiele. Poza Gnojnikiem, w którym czcicieli Krwi Chrystusa jest najwięcej koła działają w Uszwi, Zabrniu koło Szczucina, Wierchomli. A diecezja tarnowska jest nam szczególnie bliska, bo stąd, z miejscowości Rudy Rysie, Przyborów i Łososina Górna pochodziły 3 z sześciu sióstr naszego zgromadzenia, które założyły w Polsce pierwszy dom adoratorek w Bolesławcu na Dolnym Śląsku.

    Od lewej: Marek Białka, s. Krystyna Kusek i ks. Marian Zapiór, proboszcz z Gnojnika   Od lewej: Marek Białka, s. Krystyna Kusek i ks. Marian Zapiór, proboszcz z Gnojnika Grzegorz Brożek/GN

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół