• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Trzecia droga

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 11/2013

    dodane 14.03.2013 00:00

    Smutny to obyczaj bywania na Mszy św. w okolicach kościelnego ogrodzenia. W Stróżach to nie wolny wybór ludzi. To konieczność. Na razie.

    Już śp. ks. kanonik Jan Niemiec kilkanaście lat temu zastanawiał się, co z tym zrobić – mówi Stanisław Matusik, przewodniczący rady parafialnej. Bo kościół w Stróżach był i jest dla tej 3-tysięcznej wspólnoty po prostu za mały.

    Więcej miejsca

    Stróże swój rozwój zawdzięczają kolei. – Kolejarze przed II wojną byli ludźmi dość zamożnymi, postanowili w 1917 roku wybudować kaplicę. Potem przysłano tu księdza i powstała parafia – informuje ks. Stanisław Betlej, proboszcz ze Stróż. Tyle że kaplica była mała. Dziś wewnątrz mieszczą się dwa rzędy po 10 ławek. W latach 50. XX wieku dobudowano dwie małe kaplice, aby podtrzymać nadwątlone mury. Ciasno było nadal. – Poprzedni proboszcz, ks. J. Jasiurkowski, żeby ratować sytuację, dołożył w niedzielę jeszcze 2 Msze. Nie pomogło. Nadal się nie mieścimy – przyznaje S. Matusik. Trzeba było postarać się o więcej miejsca w kościele.

    Razy trzy

    Ksiądz Stanisław Betlej proboszczem w Stróżach jest od 2008 roku. – Pomysł na przezwyciężenie ciasnoty był taki, że trzeba znów dołożyć niedzielnych Mszy św. Alternatywą była budowa zupełnie nowego kościoła. Wybraliśmy wspólnie z parafianami trzecią drogę – opowiada ks. Stanisław – rozbudowę istniejącej świątyni. To prawdopodobnie jedyna – poza Wolą Piskuliną – tego typu realizowana obecnie inwestycja w diecezji. Prace trwają już 2 lata. Dzięki nowej części powierzchnia użytkowa powiększy się trzykrotnie, długość kościoła zaś wydłuży dwukrotnie. Co ważne, neogotycka, harmonijna architektura dotychczasowej świątyni zostanie zachowana dzięki konsekwentnie realizowanej koncepcji rozbudowy. Na wiosnę parafianie chcą przykryć dachem dobudowaną część. Potem prace skoncentrują się na wykonaniu instalacji w środku, tynkowaniu etc. – Jak przygotujemy nową część, to przejdziemy tam z liturgią i zajmiemy się remontem starego kościoła. Na końcu wyburzymy część prezbiterium i połączymy oba elementy – opisuje proboszcz.

    Zgoda buduje

    Rozbudowa kościoła dużo kosztuje. Finansowo. Bo na szczęście obywa się bez nerwów. – Kiedyś brakowało nam jednomyślności. Teraz wszyscy ludzie cieszą się dziełem. Składamy ofiary na ten cel dobrowolnie, anonimowo, kto i ile może – przyznaje Stanisław Matusik. Ta kwestia jest szczególnie ważna, bo w przypadku Stróż wierni, dosłownie i w przenośni, budują kościół. Na razie wydali 1,6 mln złotych. Trzeba będzie wydać do końca ze trzy razy tyle. Niemało. – Wszystko, co dotąd zrobiliśmy, w 80 proc. sfinansowali z własnych funduszy nasi ludzie. 15 proc. wartości prac podarowali nam wierni z naszych parafii patronackich – dodaje ks. Stanisław. Niektórzy także wsparli budowę. Choćby parafia Kamienica, gdzie proboszczuje ks. Jan Betlej, brat proboszcza ze Stróż, dała sporo drzewa na budowę. Ale tu w grę wchodzą nie tylko pieniądze. – Co się dało, robiliśmy swoimi rękami – mówi przewodniczący Matusik. Teraz na budowie pracują specjaliści. – A ludzie dzwonią ciągle do mnie, że chcieliby przyjść pomagać – dodaje pan Stanisław. Kiedy założyli sobie, że fizycznie będą pracować tylko mężczyźni do 65. roku życia, starsi się oburzyli. –80-letni panowie upomnieli się, że też chcą, a że nie bardzo mogą, to chcą zapłacić innym dniówki, by pracowali w ich imieniu – opowiada S. Matusik. – Cieszę się, że budowa przyczyniła się do zjednoczenia parafii i nawet do wzrostu pobożności – przyznaje ks. Betlej. Jak to mówią, zgoda buduje. Ale jak się okazuje, nawet tak delikatna sprawa jak budowa może być spoiwem zgody.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół