• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Ludzie księgi

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 14/2013

    dodane 04.04.2013 00:00

    Spotkania z Biblią. Z małej garstki powstała w Dębicy spora grupa czytających Pismo Święte i modlących się jego słowami.

    Rok Wiary. Jak zaznaczyć wyjątkowość tego czasu? – Siostry tyle robią dla dzieci i młodych, a dla dorosłych? – zapytała mnie mama jednej z dziewczynek – mówi s. Karoliana Buksa, służebniczka dębicka. Od rozmowy do rozmowy – w końcu stanęło na tym, żeby w domu generalnym służebniczek dębickich zorganizować spotkania z Biblią. – Cieszę się, bo drzwi naszego klasztoru są otwarte, starsze siostry modlą się, żeby ludzie mogli przyjąć słowo Boże, a siostry w kuchni przygotowują coś do kawy po medytacji, więc cały dom generalny jest włączony w te spotkania. Na początku było 27 osób, ale potem przychodziło ich coraz więcej – ponad 100. Mam nadzieję, że życie tych ludzi stanie się żywą księgą biblijną, którą inni będą czytać – mówi s. Mieczysława Pyśkiewicz.

    Doświadczenia z Pismem

    Na spotkania z Biblią przychodzą ludzie, którzy wcześniej mieli niewielki kontakt z Pismem Świętym. – Moje spotkania z Biblią sprowadzały się tylko do słuchania czytań na Mszy św. W momencie kiedy spotkałam s. Kasię, zbliżyłam się do Boga. Zaczęłam pomagać w duszpasterstwie dzieci, prowadząc grupę DSM. Zaczęłam też przychodzić na Spotkania z Biblią – opowiada Małgorzata Zima. Podobne doświadczenie ma Jan Ziajor, który kilka lat temu nie znał Biblii poza czytaniami usłyszanymi na niedzielnej Mszy św. – Przygoda z Biblią zaczęła się dwa lata temu, po rekolekcjach Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Odtąd częściej czytałem Pismo Święte, a nawet robiłem to każdego dnia – mówi. Wśród uczestników dębickich spotkań wielu jest jednak takich, którzy już od dzieciństwa sięgali po Pismo Święte. Niektórzy pamiętają stare wydania Biblii, która bywała czytana przez rodziców. – Przed klasztorem, a było to 43 lata temu, mieliśmy w domu Pismo Święte z obrazkami, które gdzieś pożyczone, już nie wróciło. Pamiętam smutek mamy, że Biblia zaginęła. Owszem, staraliśmy się zapamiętać czytania z niedzielnych Mszy św., ale w domu lektury Biblii już nie było. Pamiętam jednak, że moja mama czasem powtarzała z pamięci różne cytaty z Pisma Świętego. Pierwsze otrzymałam dopiero na pierwszej placówce od siostry przełożonej. Ten egzemplarz mam do dzisiaj. To był najpiękniejszy prezent, jaki otrzymałam w życiu – opowiada s. Mieczysława. Impulsem, by zapamiętać przynajmniej to, co było czytane na Mszy św., byli rodzice. – Pytali mnie, co było w czytaniach, zawsze była na ten temat dyskusja – wspomina Lidia Kosiba, która na studiach zetknęła się z Duszpasterstwem Akademickim na Miasteczku w Krakowie, uczestniczyła w szkole nowej ewangelizacji i różnych kursach, co wzbudziło w niej – jak mówi – entuzjazm dla Pisma Świętego. Czasem pytaniem o treść niedzielnych czytań zawstydzał ksiądz katecheta. – Raz zapytał: „O czym była Ewangelia?”. Było mi wstyd, że nie pamiętałam, podobnie jak inni rówieśnicy. Odtąd zaczęłam uważniej słuchać w kościele – wspomina s. Karoliana.

    Iskra zapalająca

    Przełomem dla niektórych było spotkanie z żywym świadectwem słuchania słowa Bożego. – Widziałam je u sióstr, które zapraszały na dni skupienia i często wskazywały, że Biblia zawiera odpowiedzi na nurtujące mnie pytania – mówi Magdalena Malinowska, kandydatka do zgromadzenia sióstr służebniczek. Dla Marii Kostyry początkiem większego zainteresowania Biblią były udział w duszpasterstwie akademickim dominikanów i na Miasteczku w Krakowie, a potem uczestnictwo w grupie biblijnej dębickiego KIK-u, gdzie bywał z wykładami ks. prof. Michał Bednarz, tarnowski biblista, oraz zapisanie się do Radiowo-Internetowego Studium Biblijnego. Jej siostra Aleksandra wspomina, jak ważne były dla niej jasnogórskie dni skupienia i spotkania dębickiej wspólnoty Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Słuchaczami wykładów i uczest- nikami modlitwy metodą lectio divina podczas spotkań są też osoby, które mają za sobą długą drogę poszukiwania zrozumienia swojej wiary. – Odkąd pamiętam, zawsze moim pragnieniem było czytanie i rozważanie Biblii. Dziesięć lat temu przeżyłam seminarium Odnowy w Duchu Świętym i od tego czasu chciałam jeszcze głębiej wnikać w znaczenie czytanego słowa, chciałam lepiej poznać Biblię – mówi Bogusława Skóra. Ciekawe doświadczenie drogi do Pisma Świętego miała Marta Wróbel. Dwukrotnie przeczytała „Krąg biblijny” Romana Brand- staettera, który zachęcił ją do innego spojrzenia na Biblię. Dla nielicznych iskrą stała się pielgrzymka do Ziemi Świętej. Uczestnicy dębickich spotkań marzyli, by kiedyś lepiej poznać to, co Bóg im w słowie zostawił.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół