• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Chorzelowska Ewangelia

    Ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 15/2013

    dodane 11.04.2013 00:00

    Od kilku lat miejscowy kościół jest sanktuarium, ale Maryja Królowa Rodzin od dawna odbiera tam cześć.

    Chorzelowskie i zarazem diecezjalne sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin istnieje dzięki przedziwnej piękności obrazowi, który jaśnieje z daleka pośród ołtarza głównego hebanowej barwy. – Ostatnie prace konserwatorskie określiły czas powstania obrazu na XVII wiek – mówi ks. Andrzej Rams, kustosz sanktuarium. Wcześniej sądzono, że namalowany został w XIX stuleciu. Datę pozwoliły też ustalić kroniki rodziny Tarnowskich, do których należał Chorzelów.

    Dwie wisienki

    Obraz początkowo znajdował się w innym miejscu, ale od 1978 roku zadomowił się na stałe w kościele parafialnym. – Przedstawia Świętą Rodzinę, ale układ postaci zdaje się stawiać w centrum Maryję z Dzieciątkiem Jezus na rękach – opisywał ks. prof. Kazimierz Kupiec, pochodzący z Chorzelowa wieloletni profesor dogmatyki w WSD w Tarnowie. Według niego, artysta skupił się na przedstawieniu dzieła wcielenia i głębokiej więzi, jaka łączy Matkę z Synem, o czym świadczą nawet tak drobne szczegóły jak dwie wisienki z nierozdzielnymi szypułkami leżące na stole przed Maryją i Jezusem. Można powiedzieć, że artysta był wytrawnym teologiem, a jego dzieło jest zapisem Ewangelii i jej podstawowej prawdy: Bóg stał się człowiekiem. To jednak nie wszystko…

    Otóż Święta Rodzina stoi przed stołem, na którym znajdują się winne grona i kłos pszenicy, a nawet ptak karmiący ziarnem swoje pisklę. To symbole o wymowie eucharystycznej, wskazujące, że na obrazie tajemnica wcielenia przechodzi w misterium odkupienia. Jezus jest Tym, który przez Kościół karmi wierzących w sakramentach świętych. Tę wymowę dopowiada napis na dole obrazu: „Dzikim ptakom i zwierzom Bóg pokarmy daje. Dla dzikich się grzeszników Sam pokarmem staje. Tak Świętego Bankietu w Dzikowskim Obrazie Józef pilnuje z Panną niepodległą skazie”.

    Srebrny znak

    „Jest faktem, że nowe sanktuarium posiada rzeczywisty i wciąż wzrastający wpływ na wiarę i życie wiernych, przekraczając granicę parafii” – pisze ks. Kupiec. Dowodów na to nie brakuje. W kancelarii ks. proboszcz Andrzej Rams prezentuje pokaźną bibliotekę, gdzie niebieskie segregatory zawierają bogate archiwum próśb, podziękowań pisanych na małych kartkach, czytanych później przed obrazem Matki Bożej Dzikowskiej. – Są tu nawet relacje z prasy, które mówią o cudownie ocalonych z wypadków samochodowych, o chorych, którzy odzyskali zdrowie, o rodzicach cieszących się długo oczekiwanym potomstwem – wylicza tylko niektóre ks. proboszcz. Systematycznie przybywa też wotów, których część została umieszczona w pięknych szafach ołtarzowych obok obrazu. – Niezwykłymi wotami są srebrne obrączki. Są już trzy pary – nowożeńców, którzy przed ślubem chcieli przeżyć w czystości swoje narzeczeństwo, a jako znak swej decyzji założyli srebrne obrączki, polecając się Matce Bożej Dzikowskiej. W dniu ślubu założyli złote, a te narzeczeńskie pozostawili jako znak wdzięczności za łaskę wytrwania w postanowieniu – opowiada ks. Rams. O kulcie Matki Bożej świadczą pielgrzymi, którzy coraz liczniej przybywają w zorganizowanych grupach i indywidualnie, nie tylko z diecezji tarnowskiej, ale też z sąsiedniej, sandomierskiej, która jest naszą sąsiadką. Kościół bowiem jest jakby bramą witającą wjeżdżających na teren diecezji od strony Tarnobrzega i Sandomierza. Pięknie odnowione wnętrze jeszcze bardziej zachęca do modlitwy, o czym przekonuje pilnie gromadzone archiwum ludzkich potrzeb i znaków wdzięczności.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół