• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Mistrz drogą ucznia

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:00

    Zespół Szkół Katolickich w Nowym Sączu. Gimnazjum, liceum ogólnokształcące, szkoła muzyczna II stopnia i liceum plastyczne. Wiele tego. Taki mały „kombinat”. Ale jedna myśl i jeden zamysł.

    Uczył się tu kiedyś Maciek. Wybitnie zdolny. Francuskim władał już w gimnazjum. W liceum korespondował ponoć z Sarkozym. W rękach miał już indeks na warszawską Szkołę Główną Handlową. Ostatecznie poszedł do zakonu. Była też jedna dziewczyna, chyba Kasia. Mamie i jej odpowiadało, że szkoła jest katolicka. Z nauką był jednak problem. Wydawało się, że jej pomyślność na maturze to pobożne życzenia. Tymczasem podciągnęła się, zdała, skończyła studia. – To jest szkoła dla każdego – podsumowuje ks. dr Paweł Kochaniewicz, dyrektor Zespołu Szkół Katolickich w Nowym Sączu.

    Na widelcu

    Katolickie liceum ma już 20 letnią historię. Po reformie edukacji w strukturze ZSK pojawiło się gimnazjum. W 2004 roku Liceum Plastyczne. Zupełnie niedawno, w 2011 zaś Niepubliczna Szkoła Muzyczna II stopnia. Wszystko to mieści się w niepozornym kompleksie stojącym w cieniu sądeckiej bazyliki. – To znane miejsce w mieście. Każdy wie, gdzie mieści się „katolik” – mówi Piotr Sarota, uczeń LO.

    Można nawet się zdziwić, jak te wszystkie szkoły pomieściły się w niezbyt imponującym budynku. – Jesteśmy kameralną placówką edukacyjną – uśmiecha się ks. Kochaniewicz. Szczupłość miejsca z jednej strony – wydawać by się mogło – jest słabą stroną szkoły, to jednak stanowi o jej sile, bo determinuje charakter placówki. – W całym „plastyku” jest nas 40 uczniów – przyznaje Daniel Migacz, uczeń tej unikalnej szkoły. Klasy w liceum czy gimnazjum liczą po kilkunastu uczniów. – To prawie indywidualny tok nauczania – mówią Ola Szczygieł i Klaudia Michalik, licealistki. Minusy tego faktu? – No, jakby komuś przyszło pójść na wagary, to od razu widać, że go nie ma, bo tu wszyscy się znają i zaraz jest telefon do domu – śmieje się Marcin Zembura z LO.

    Szansa

    Co oznacza katolickość szkoły? – To nie tylko szyld – zapewnia ks. Kochaniewicz. To jest też obyczaj szkolny. Po drugiej lekcji cała szkoła się modli. – W każdy pierwszy piątek mamy Mszę św., poza tym wyjazdowe rekolekcje i wreszcie ksiądz jest dostępny dla uczniów niemal w każdej chwili, gotowy do rozmów. To coś w rodzaju kierownictwa duchowego. Oczywiście dla tych, którzy tego chcą – opowiada ks. Grzegorz Kiełbasa, prefekt. Katolicki oznacza tu, że szkoła jest miejscem ewangelizacji, stwarza szansę spotkania się młodego człowieka z Jezusem, pogłębiania relacji. – Umożliwiając to, dajemy młodym szansę wszechstronnego rozwoju: duchowego, religijnego, intelektualnego, osobowego – dodaje ks. Kochaniewicz. Czy szkoła uczy? Oczywiście. – Tyle że kiedyś była źródłem wiedzy. Dziś raczej jest miejscem jej pogłębiania i uczy rozumienia świata. Przede wszystkim wychowuje – przypomina dyrektor. Piotr Plewa naukę w „plastyku” skończył rok temu. – W czasie spotkań z uczniami innych szkół plastycznych niektórzy próbowali pokpiwać, rzucając pytania: to u was ksiądz uczy rysunku? Otwierałem teczkę z pracami i żarty się kończyły. Ja bardzo chwalę tę szkołę, bo ona nie zabija indywidualności, nie ma u nas urawniłowki – mówi Piotr. Katolicki w tym przypadku to także profesjonalny.

    Coś ekstra

    Muzyczna szkoła nie ma konkurencji w regionie. Podobnie „plastyk”. Najbliższy jest w Nowym Wiśniczu. Kolejne w Tarnowie i Zakopanem. – Właściwie chciałem do Wiśnicza iść, bo nie wiedziałem, że w Sączu jest taka szkoła – przyznaje Daniel Migacz z Białej Niżnej koło Grybowa. Kończy 3 klasę. Za rok matura w „plastyku” i dyplom. Pasjonuje go rzeźba. – To mi daje najpełniejsze możliwości rozwoju. Wiem, że nauczyciel prowadzący sporo mnie jeszcze nauczy. Ucząc się rzeźby, czuję, że we wszystkim względnie biegły jestem – mówi. Szkołę chwalą także licealiści. Magda Pustułka spod Krynicy przyznaje, że wybór „katolika” to był przypadek. – Po roku nauki widzę i czuję, że to był bardzo dobry wybór – mówi. Klaudia Michalik po gimnazjum z ZSK wybrała inną szkołę. – Dobrą. Byłam tam, ale szybko tu wróciłam, bo tam było jakieś przesadne parcie na naukę i ogólne napięcie w szkole. Tu też nas „cisną”, ale... zwyczajnie – mówi. Olga wybrała typ klasy i dostała się do jednego z wiodących liceów. To jednak miało obfity nabór uczniów, więc niektórych, w tym Olgę, „poupychała” na mniej „chodliwych” kierunkach. – To jest niepoważne, tak się nie robi. Chcę się uczyć tego, co wybrałam. Tu tak mam – przyznaje. Piotrek Sarota i Marcin Zembura są w 1 klasie LO. Jeszcze nie wiedzą, co za parę lat chcą robić. – Wybraliśmy klasę z profilem ratownictwo. Mamy zajęcia ze wspinaczki, pływanie, potem będzie nurkowanie, ratownictwo medyczne i drogowe. Zanim zdecydujemy się, co dalej, nauczymy się czegoś ekstra – kiwają głowami.

    Dla świętego i dla orła

    W Sączu jest kilka niepublicznych szkół ponadgimnazjalnych. Zagęszczenie spore. Jest taka, która przyjmuje tylko olimpijczyków. Wyniki ma świetne. Inna szkoła ma natomiast renomę szkoły elitarnej. A Zespół Szkół Katolickich? – Katolicki znaczy powszechny – śmieje się ks. Paweł Kochaniewicz. Nie segregują uczniów, nie jest tak, że przyjmują albo tylko świętych, albo orłów. To szkoła dla każdego, poszukującego i tego, który chce się rozwijać. Na wyniki nie ścigają się z innymi szkołami, bo wskaźniki te w przypadku małej szkoły nie są wyznacznikiem poziomu. – Wystarczy, by paru uczniów zdało wyśmienicie, a już będziemy w ścisłej czołówce. I odwrotnie. Słaby wynik kilku rzuci nas na koniec stawki – dodaje. Realnie, nie uczestnicząc w szkolnym wyścigu na wyniki matur, mieszczą się blisko środka stawki. „Plastyk”, na 60 szkół w Polsce, jest mniej więcej dwudziesty. – Uczniowie nie mają większych problemów z dostaniem się na kierunki artystyczne, na ASP. Podobnie nasi maturzyści dobrze sobie radzą, startując na inne uczelnie – przyznaje ks. Paweł.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      01.09.2017 18:34
      Pozdrawiam księdza z Bochni bardzo dobrze wspominam lekcje katechezy z księdzem ....dziś już u nas brakuje takich katechetów i kazania też jakieś inne płytkie i o niczym ......tęsknimy i źyczymy wszystkiego dobrego.Kasia
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół