• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W dymie pożarów

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 21/2013

    dodane 23.05.2013 00:00

    Maryja ma ciemną twarz, prawie czarną. Żadna z kobiet w Pilźnie nie ma takiej. Ale nie dlatego jest wyjątkowa.

    Legendy mówią, że obraz Matki i Dzieciątka przynieśli do Pilzna gęślarze w IX wieku, a miało to związek z misją Cyryla i Metodego. Inni łączą wizerunek Maryi z Sierosławem, uczniem św. Metodego. Istnieje wreszcie przekaz, że historia obrazu zaczyna się w wieku XI, kiedy zawisł w baszcie grodowej. Tradycja powiada, że pilzneńska Madonna aż dwukrotnie zmniejszyła impet najazdów tatarskich, za co wdzięczni mieszczanie przenieśli Jej obraz z baszty do fary. Powstało nawet bractwo błogosławionej Maryi z Pilzna, które w 1400 r. zatwierdził papież Bonifacy IX, zezwalając na postawienie dla wizerunku nowego ołtarza. Przed Maryją klękali królowie Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Jadwiga, Władysław Jagiełło. Podobizna pilzneńskiej Maryi widniała na sztandarach rycerskich sandomierskiej chorągwi pod Grunwaldem. W 1474 roku miasto płonęło, a razem z nim palił się obraz Maryi.

    Serce spod Smoleńska

    W tym czasie pracowali w Pilźnie augustianie, a jednemu z mnichów objawiła się Maryja. Kazała namalować nowy wizerunek, który powstał ok. 1500 roku. Pożar nie zgasił modlitw, które nadal Jej towarzyszyły. I cuda się zdarzały, jak choćby imć Przeneskiemu, któremu pod Smoleńskiem w 1632 roku serce przestrzelono. Suplikował jednak u pilzneńskiej Matki, a Ta zdrowie wyprosić mu raczyła. W 1657 roku wojska Rakoczego łupią miasto, na koniec je podpalając. I znów ogień dotknął także obraz, nadwątlając jego dolną część. Naprawił go artysta Brzeziński i Maryja znów wróciła i do kościoła, i na sztandary wojsk, a to służących pod Leszczyńskim, a to konfederatów barskich. W 1809 roku miasto zostało uwolnione spod panowania Austriaków. Nie na długo. Okupant, powracając, kazał spalić obraz. Do kościoła wniesiono snopy słomy. Wojsko otoczyło kordonem farę. Ogień zapalono pod chórem.

    Ocalony skarb

    – Wtedy panna Bozańska i panna Bobrowiecka, najprzedniejszej urody w całej Galicji, wyprosiły od oficera, aby mogły zabrać z kościoła swój skarbiec, który tam ukryły. Pomógł im w tym Grodzki i jakiś jeszcze kawaler. Gryzione dymem, w ostatniej chwili wyjęły obraz i skryły go w zakrystii – relacjonowała wypadki Tekla Krasuska. Dzięki determinacji kobiet obraz Matki Boskiej ocalał. I znów, jak wcześniej inni, wzięli Maryję na swoje sztandary żołnierze Legii Nadwiślańskiej. Ocalenie zawdzięczali Jej uratowani spod wideł, pił i siekier ziemianie podczas rzezi galicyjskiej. – Była Maryja opiekunką powstańców styczniowych. Wielu pomogła przeżyć wielkie zawieruchy XX wieku – pisze o. Józef Wójcik, karmelita. Pilźnianie nazywają Ją Matką Pocieszenia, hucznie obchodząc odpust ku Jej czci pod koniec sierpnia i marząc o koronacji.

    Wieczysta modlitwa

    Augustianów wypędził z Pilzna cesarz Józef. Ich miejsce zajęli później karmelici, którzy do dziś opiekują się i obrazem, i kościołem, gdzie trwa wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu razem z nieustanną modlitwą przed obrazem Maryi. A ludzie przybywają tu nie tylko z Pilzna. Dla nich istnieje Arcybractwo Szkaplerza Świętego, które spotyka się w 1. niedzielę miesiąca, odmawiając koronkę szkaplerzną, śpiewając nieszpory maryjne i uczestnicząc we Mszy św. Zaś w I soboty jest czuwanie przed cudownym wizerunkiem Maryi. Młodzieży ojcowie proponują udział w grupie „Młody Karmel”. Wydaje się, że wszystkie pożary już minęły, ale płonąć musi jeden ogień – miłości do Matki i Jej Syna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół