• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Tacy sami

    dodane 25.07.2013 00:00

    Gabriela pierwszy raz przyjechała do Kąclowej. Jako wolontariuszka ma sporo pracy. Kładzie się spać zmęczona. – To najlepsze, co mogłam zrobić podczas wakacji – mówi.

    W tym roku odbyły się 3 turnusy oaz dla niepełnosprawnych ruchowo. – Wzięła w nich udział prawie setka uczestników i pięćdziesięciu wolontariuszy – informuje ks. Robert Pociecha, diecezjalny duszpasterz niepełnosprawnych ruchowo. Szkoły w Łososinie Górnej i Kąclowej to stałe bazy. – Warunki są może spartańskie, ale my wiemy, że tak jest, a nawet się cieszymy z tego, że żyjemy „na kupie”, bo cały czas jesteśmy wszyscy razem – mówi Jacek Nowicki z Tarnobrzega, oglądający świat z inwalidzkiego wózka. Gabriela Pyzdek z Pleśnej pierwszy raz przyjechała pomagać. – Nie widać barier. Inaczej: widać, że bariery między sprawnymi a niepełnosprawnymi tkwią w głowie człowieka. Każdy jest taki sam, równy, wyjątkowy. Tu króluje radość i uśmiech – tłumaczy.

    Jacek mówi, że można psychicznie i duchowo odpocząć. Tylko żal wyjeżdżać, bo następna oaza za rok. Wielu niepełnosprawnych przyjeżdża spoza diecezji. – Nie ma gdzie indziej takich form organizowanych dla nas – mówi Weronika z Warszawy. Oazy dla niepełnosprawnych dają wszystkiego po trochu. – Najważniejszy punkt dnia to spotkanie z Bogiem w Eucharystii. Cała reszta to radosne spotkania z drugim człowiekiem i wypoczynek – opowiada ks. Mariusz Kmak, opiekun II turnusu z Kąclowej. Dla wielu niepełnosprawnych to jedyna okazja w roku, by wyjechać z domu. – Cieszę się, że możemy to im zaproponować. Dziękuję też dyrektorom szkół w Łososinie Górnej i Kąclowej za to, że ciągle otwierają przed nami drzwi – mówi ks. Robert Pociecha.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół