• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Życie jak książeczka

    dodane 25.07.2013 00:00

    Jan Bielatowicz nie urodził się w Tarnowie, ale bez niego trudno mówić o historii grodu nad Wątokiem.

    Autor „Książeczki”, zbeletryzowanego dokumentu o Tarnowie – kraju lat dziecinnych, urodził się w 1913 roku w Nisku. Jego ojciec Marian, lekarz, otrzymał posadę w Tarnowie, dokąd przeniósł się razem z rodziną w 1922 roku. Nastoletni Jaś zamieszkał przy ul. Katedralnej, w samym sercu miasta Leliwitów. Tu ukończył Szkołę Podstawową im. Mikołaja Kopernika oraz Gimnazjum im. Kazimierza Brodzińskiego. Po maturze w 1931 roku rozpoczął studia z filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze próby literackie miał już w latach gimnazjalnych. Pracę nad piórem i słowem kontynuował na studiach i po nich, publikując w prasie katolickiej. Polonistyka nie była jego jedynym zainteresowaniem. Na UJ studiował także prehistorię i języki słowiańskie, a także łacinę, grekę, niemiecki i francuski. Należał do Młodzieży Wszechpolskiej, był też prezesem Koła Naukowego Polonistów.

    Trąba powietrzna

    Kiedy w 1939 roku wybuchła II wojna, Jan jako podchorąży Strzelców Podhalańskich walczył w kampanii wrześniowej. Po jej klęsce przedostał się na Węgry, a stamtąd przez Jugosławię i Turcję dotarł do polskiego wojska walczącego na Bliskim Wschodzie. Był uczestnikiem kampanii libijskiej, walczył pod Tobrukiem, a potem we Włoszech pod Monte Cassino. Nie porzucił jednak swojej pasji, pozostał nadal poetą i pisarzem. – Odznaczony był m.in.: dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino oraz pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. Po wojnie Jan Bielatowicz przebywał początkowo we Włoszech. We wrześniu 1946 r. wraz z żoną wyjechał do Anglii, gdzie zdecydował się pozostać na stałe, strzegąc swej niezależności artystycznej. Podjął pracę w Katolickim Ośrodku Wydawniczym „Veritas”, od 1949 r. był redaktorem naczelnym katolickich czasopism: „Gazeta Niedzielna”, „Życie” i „Droga”. W 1955 r. otrzymał nagrodę Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie dla krytyka literackiego. Od marca 1955 r. redagował w wydawnictwie „Veritas” serię „Biblioteka Polska”, a dla Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa w Monachium opracowywał recenzje książek krajowych i emigracyjnych, a także tłumaczył z języka włoskiego i angielskiego – pisze Maria Sąsiadowicz w „Ocalić od zapomnienia. Patroni tarnowskich ulic”, Tarnów 2003. Zmarł w Anglii w 1965 roku. W jednym ze swoich tekstów pisał o trąbie powietrznej, która rodzinną ziemię usunęła mu spod stóp.

    Miasto dzieciństwa

    Powracał do niej, zwłaszcza do Tarnowa – kraju lat dziecinnych, w nagrodzonej w Londynie „Książeczce”. – Weszliśmy więc do Tarnowa od zachodu i od południa, podobnie jak historia, która przywędrowała tu z Krakowa, Tyńca i Melsztyna, siadając najpierw na kopcu góry Świętego Marcina i pilnie się przyglądając wzgórzu tarnowskiemu. Zanim się namyśliła zbudować miasto, widać jeszcze było na dalekim widnokręgu Górę Piaskową – za naszych czasów Lasek Buloński Tarnowa, cel wycieczek i majówek, zbieraczy śnieżyczek i fiołków, orzechów laskowych i kasztanów, traszek i kijanek, pawików i modraszków, piżmówek i węgratek, miki i kwarcu, przygód i błocka na obuwiu…. – wspominał o swoim mieście dzieciństwa. Agata Żak podkreśla, że„Książeczka” powinna być tarnowskim bestsellerem i pozycją obowiązkową nie tylko dla zakochanych w Tarnowie. – Jan Bielatowicz znał Tarnów od podszewki, cała jego bujna i intensywna młodość, przewróciła na nice tarnowskie zaułki, szła za pan brat uliczkami starówki i śmiało spoglądała (od tego spojrzenia rumieniły się tarnowskie dziewczyny, a stateczne panie ze zgrozą kreśliły nad nim znak krzyża) spod daszka czapki, mrużąc oczy od słońca odbijającego się w oknach kamieniczek przedwojennego miasta w widłach Białej  i Dunajca – recenzuje w „Tarnowskim Kurierze Kulturalnym”.

    Pępek świata

    „Tarnów bowiem jest w pojęciach tego gawędziarza i regionalisty pępkiem świata. Stąd bardzo krwawiący moje serce kontempt dla kołdunów, których rzekomo „nie należy wąchać przed jedzeniem”. Maczanki tarnowskiej nie należy nie tylko wąchać ale i jeść – ot co. Jak Tarnów w Polsce, tak w wojsku pępkiem wszystkiego był jego trzeci batalion, od biedy jego Brygada Karpacka”.

    Melchior Wańkowicz o Janie Bielatowiczu

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół