• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W zakolu 
rzeki

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 42/2013

    dodane 17.10.2013 00:00

    W październiku wizerunek Jezusa Miłosiernego 
zaczął nawiedzać wiernych na Łemkowszczyźnie.

    Kolejnymi 7 wspólnotami goszczącymi obraz „Jezu, ufam Tobie” były: Wierchomla Wielka, Żegiestów, Żegiestów-Zdrój, Milik, Złockie, Leluchów i Muszyna, par. pw. bł. Teresy Ledóchowskiej.


    Kwiaty dziecka


    – Nasza parafia jest najbardziej na zachód wysuniętą wioską łemkowską w Beskidzie Sądeckim – mówi ks. Stanisław Ciurka, proboszcz z Wierchomli Wielkiej. Obraz i relikwie gościły tam 1 października. W przyjęcie obrazu bardzo aktywnie włączyły się dzieci. – Każde z nich zrobiło 3 kwiaty z bibuły: dla Jezusa, dla św. Faustyny i dla bł. Jana Pawła II. 
W sumie takich własnoręcznie wykonanych, dziecięcych kwiatków mieliśmy 400 i nimi udekorowaliśmy drogę procesyjną – opowiada ks. Stanisław. Tych i innych elementów dekoracyjnych parafia nie zdejmowała jeszcze tydzień po nawiedzeniu, żyjąc atmosferą tamtego spotkania. Innym ciekawym pomysłem był koszyczek z kopertami, w których znajdowały się krótkie teksty z cytatami z „Dzienniczka”. – Ludzie brali sobie je po czuwaniach do domu jako słowo skierowane do nich, do refleksji, zastanowienia – informuje ks. Ciurka.


    Polska na kolanach


    Z Wierchomli obraz przewieziono do Żegiestowa, a stamtąd 3 października do maleńkiego rektoratu w Żegiestowie-Zdroju. – Kościółek mamy nieduży, nas, stałych mieszkańców, jest mniej niż setka, a jednak świątynia cały czas była wypełniona – zaznacza ks. Ireneusz Neznal, rektor kościoła. W czuwaniach bardzo aktywnie wzięli udział kuracjusze przebywający w ośrodkach na popradzkiej Łopacie. – Na radzie duszpasterskiej zastanawialiśmy się, jaki turnus przyjedzie. Bóg przysłał nam na leczniczy turnus nie tylko księdza, który nam pomagał i służył, ale też wspaniałych i rozmodlonych kuracjuszy – mówi ks. Ireneusz. Wielu z nich do kościoła przychodziło nawet 2 razy dziennie.


    Źródło nadziei


    Z Żegiestowa-Zdroju obraz przekazano parafii w Miliku, pierwszej wspólnocie dekanatu krynickiego. – Tegoroczne nawiedzenie to duże wydarzenie, ale pamiętam też wcześniejsze nawiedzenia obrazu Matki Bożej, kiedyśmy w Miliku bramy powitalne robili, na co się zeźliła ówczesna władza, i była sprawa na milicji. Dziś już inne czasy, ale wymagają więcej od ludzi, by przeżyć dobrze to wydarzenie – mówi Stanisław, strażak z OSP. W powitaniu obrazu wziął tu udział biskup tarnowski Andrzej Jeż. – Gorąco zachęcam was, byście przez całe swe życie podchodzili do kratek konfesjonału bez lęku. Gorąco zachęcam, by Koronka do Bożego Miłosierdzia stała się codzienną modlitwą. Nie ma dla człowieka innego źródła nadziei jak miłosierdzie Boga – przypomniał wiernym w homilii.


    Siła modlitwy


    Helena i Piotr Luboniowie z Żegiestowa-Zdroju
– Mieliśmy kolegę, przyjaciela, któremu pomogliśmy odejść do Boga dzięki modlitwie do Jezusa Miłosiernego. Józek był wyjątkowy. Był człowiekiem samotnym, harcerzem, członkiem Armii Krajowej, wielkim patriotą. Pomagał ludziom całe życie. Religijnie był jednak jakby trochę zdystansowany, trzymał się z boku. Aż trafił z zawałem do krynickiego szpitala, na intensywną terapię. Lekarz stwierdził, że jego chwile mogą być policzone. Zaczęliśmy szturm do Jezusa Miłosiernego za niego. Poprosiliśmy kapelana i powiedzieliśmy, że Józek chyba dawno nie był u spowiedzi. „Nic się, dzieci, nie martwcie, ja to załatwię”. Stoimy pod salą i się modlimy. Wyszedł ksiądz i mówi: „Józek się pojednał. Zwlekał, sugerował, że może następnym razem, ale wybiłem mu to z głowy, wyspowiadał się”. Poszłam do niego na intensywną terapię. Ścisnął mnie i powiedział: „Wiesz co, jestem taki szczęśliwy. Był tu ksiądz i się wyspowiadałem”. A my już o tym wiedzieliśmy. Godzina była akurat 15.00. To było dla nas świadectwo siły Bożego miłosierdzia. Dwa tygodnie później Józek pojechał do Rabki i tam zmarł. Byliśmy u niego dzień przed śmiercią i widzieliśmy, jak szedł do kościoła, do Komunii. To była dla nas największa radość. Koronka do Bożego Miłosierdzia towarzyszy nam codziennie już od lat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół