• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nasze źródło

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 43/2013

    dodane 24.10.2013 00:00

    Może z zewnątrz tego nie widać, jednak stara świątynia w Strzelcach Wielkich od kilku lat przechodzi stopniową renowację.

    Miejscowa wspólnota przeniosła się w 2005 roku nie tylko do nowego, ale i nowoczesnego kościoła. – Między starym i nowym jest ciągłość – mówi ks. Stanisław Tabiś, proboszcz parafii i kustosz miejscowego sanktuarium MB Szkaplerznej.

    Dwa razem

    Było kiedyś tak, że w 1617 roku miejscowy dziedzic Andrzej Gawroński Rawa przeprawiał się w Boże Narodzenie Wisłą po lodzie. Lód zaczął pękać. Gawroński złożył ślub, że jak ocaleje, to wybuduje w Strzelcach kościół i postara się o założenie parafii. Ślubu dotrzymał. Świątynia stanęła rok później. Niestety, nie zachowała się. Albo zniszczała bądź spłonęła lub też została z powodu ciasnoty rozebrana. Na jej miejscu stanął w 1785 roku kościół, o który dziś z niemałym wysiłkiem troszczy się miejscowa parafia. – To niesłychanie ważne miejsce. Tu, w tym kościółku, rozpoczął się przecież kult Matki Bożej Szkaplerznej, której obraz przenieśliśmy do nowej świątyni. Tu, w tym starym, jest nasze źródło. Są elementy prawdopodobnie przeniesione z pierwszej świątyni strzeleckiej. Kiedy obchodzimy uroczystości, zaczynamy modlitwę w starej świątyni i z niej przechodzimy do nowej. Wszyscy dobrze rozumieją, że nasza troska musi być skupiona na tym kościółku – mówi ks. Stanisław. Tym bardziej że w okolicach Szczurowej to jeden z nielicznych przykładów drewnianej architektury sakralnej.

    Matka i Syn

    W lecie starego kościółka prawie nie widać. Zasłaniają go rosnące wokół drzewa, z których część sama „wypada”, a inne, zgodnie z pozwoleniem, zostaną wycięte. – Kościół naruszony jest zębem czasu. To widać. Wymaga wielu prac. Zaczęliśmy je od środka z chwilą, gdy przenieśliśmy się z duszpasterstwem do nowego obiektu – objaśnia ks. Tabiś. Środek jest naprawdę piękny i klimatyczny. Tu mówią wieki. Na razie zakończyła się renowacja głównego ołtarza. Umieszczono w nim kopię obrazu MB Szkaplerznej. Zostały do zrobienia dwa ołtarze boczne. Co ciekawe, jeden z nich poświęcony jest Jezusowi Miłosiernemu. – W ołtarzu mamy obraz Jezusa pędzla Adolfa Hyły, tego samego, który namalował „Jezu, ufam Tobie” dla Łagiewnik – informuje ks. Tabiś. Notabene w nowym kościele też „robi się” powoli ołtarz Miłosierdzia Bożego. – Kolejne elementy, które łączą obie świątynie: Matka Boża Szkaplerzna, Pan Jezus Miłosierny. Przestrzeń inna, ale tradycja rzecz święta – uśmiecha się duszpasterz.

    Góra grosza

    W ciągu minionych lat na renowację wnętrza parafia otrzymywała sukcesywnie z urzędu marszałkowskiego po 25–30 tys. złotych rocznie. Jedną trzecią dokładała do tego i prace mogły być kontynuowane. Gdyby wspólnocie liczącej zaledwie 1300 wiernych przyszło samodzielnie pokryć koszty renowacji, ciężko byłoby udźwignąć taki ciężar. Tym bardziej, jeśli mówimy o remoncie konstrukcji świątyni. – Szacujemy, że koszt odwodnienia, nowych szalunków, wymiany konstrukcji dachu i jego pokrycia, czyli remontu na zewnątrz, może sięgnąć 1 mln złotych. Złożyliśmy na to projekt w tym roku do ministerstwa, ale brakło nam 6 punktów. Liczę, że uda się nam ubiegać o te środki w roku następnym – mówi proboszcz. Mając pieniądze, do 2 lat można by wykonać potrzebne prace. Otwiera się jeszcze jedna perspektywa. Po zakończeniu tych prac i uregulowaniu stanu prawnego stawu koło starego kościoła przyjdzie kiedyś czas zagospodarowania tego terenu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół