• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Samu bana ke kuha!

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 50/2013

    dodane 12.12.2013 00:00

    Misyjne projekty. W większości parafii w diecezji grupy dzieci przygotowują się do kolejnej edycji Kolędników Misyjnych. W tym roku nie brakuje potrzeb, na które mali misjonarze chcą odpowiedzieć swoim sercem.

    Samu bana ke kuha! To znaczy: „Aby dzieci mogły usłyszeć”. Hasło Kolędników Misyjnych 2013 ma dwa znaczenia. Pierwsze odnosi się do konkretnej pomocy budowy szkoły dla głuchoniemych. Ale znacznie szerszym i ważniejszym sensem tego hasła jest ewangelizacja, czyli to, by dzieci mogły usłyszeć o Chrystusie – mówi ks. dr Krzysztof Czermak, dyrektor Wydziału Misyjnego tarnowskiej kurii. W tym roku oprócz projektów Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci, kolędnicy i diecezjanie będą mogli wspomóc stare i nowe akcje.

    Bronią szpitala

    Od 8 lat, z półtoraroczną przerwą, działa szpital im. bł. Jana Beyzyma w Bagandou (Republika Środkowoafrykańska). W tym czasie udzielono w nim aż 27 tys. konsultacji. – Szpital, co jest naprawdę wyjątkowe w afrykańskich realiach, zyskał taki szacunek miejscowych, że w czasach trwającej rebelii postanowiono go bronić przed napastnikami. Co noc ponad dwudziestu czterech mężczyzn z maczetami na zmianę pilnowało szpitala – podkreśla ks. Czermak.

    Mieszkańcy Bagandou i okolicznych wiosek wiele razy uciekali do lasu w obawie przed rebeliantami, których jedyny cel to „dorobić się na wojence”. Miejscowa ludność była nękana na wszelkie możliwe sposoby. – Ich warunki życia, czyli permanentne niedożywienie, brak higieny, pasożyty z dominującym komarem roznoszącym malarię, to idealne środowisko dla wszelkiego rodzaju problemów zdrowotnych. Rebelia osłabiła lub całkowicie zniszczyła medyczne struktury państwowe. Obecność i praca naszego szpitala jest tym bardziej ważna i potrzebna – mówi dyrektor mgr Elżbieta Wryk. Pani Elżbieta złożyła także prośbę o pomoc w leczeniu dzieci z ciężkim niedożywieniem. Z powodu rebelii jest ich coraz więcej.

    Pierwsza w powiecie

    Drugim ważnym projektem, który czeka na pomoc, jest budowa szkoły dla głuchoniemych w kameruńskim Bertoua, gdzie pracuje Ewa Gawin. Obecnie trwa kolejny etap inwestycji. – Nowy budynek będzie piętrowy: z sześcioma klasami na parterze i piętrze. Dodatkowo powstaną sale do audiometrii, gabinet lekarski do badania słuchu, naprawy protez, sala reedukacyjna i ortofoniczna. Na obu kondygnacjach będzie sala dla nauczycieli, komplet toalet dla niepełnosprawnych, magazyny i dwa biura. Na piętro będą prowadziły schody dostosowane dla niepełnosprawnych. Uczniowie na wózkach będą mogli podjeżdżać specjalnym wjazdem. Jest to bardzo duże przedsięwzięcie, a co za tym idzie – bardzo kosztowne. To pierwsza szkoła tego typu na tym terenie – informuje Ewa Gawin. Szkoła zajęła w roku szkolnym 2012/2013 pierwsze miejsce w powiecie, dzieci w stu procentach zdały egzamin ukończenia nauki na poziomie podstawowym.

    Jedne na drugich

    W Kamerunie, w Ayos działa szkoła św. Marcina prowadzona przez paulinów. Liczba mieszkańców Ayos ciągle wzrasta ze względu na jego położenie przy głównej drodze łączącej centrum kraju ze wschodem oraz z krajami Afryki Centralnej. Franciszkanie już wiele lat temu przekształcili starą kaplicę na szkołę. – Sale są ciemne i małe. W niektórych klasach, które nie odpowiadają żadnym normom, uczy się po 140 dzieci (w zeszłym roku było nawet 175), które siedzą prawie jedne na drugich. Mimo trudności szkoła ta jest najlepsza w całym regionie. W ostatnich latach, dzięki oszczędnościom szkoły i rodziców, wybudowano prowizoryczną salę lekcyjną i biuro dla dyrekcji i nauczycieli, które tymczasowo służy również uczniom oczekującym na powstanie nowych budynków. W sumie potrzebnych jest szesnaście klas – informuje o. Franciszek Zbigniew Meus.

    Ławek brak

    Niedawno pisaliśmy o szkole, której budowę sfinansowała diecezja tarnowska w Brazzaville. W niektórych salach dzieci mają już stoły i ławki, ale w wielu jeszcze nie. W tym roku planowane jest wykonanie ławek i stołów do klas, które rano służą do nauki szkolnej, a po południu do nauki katechizmu. Ks. Bogdan Piotrowski zwraca się, jak co roku, również z prośbą o pomoc w dożywianiu dzieci uczęszczających do szkoły. W parafii Pana Jezusa Zmartwychwstałego i Bożego Miłosierdzia, gdzie jest proboszczem, prowadzi stowarzyszenie dla dzieci i młodzieży „Yambote”. To projekt ewangelizacyjny. – W tym roku na katechezę zapisanych jest już około 500 dzieci, a lista nie jest jeszcze zamknięta. Przewiduję też, jak każdego roku, organizowanie raz w miesiącu spotkań formacyjnych i katechetycznych dla dzieci i młodzieży, spotkań szkoły biblijnej czy wycieczki o profilu rekolekcyjno-wypoczynkowym – mówi ks. Bogdan.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół