• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Co tam, Boże, dla mnie masz?

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 02/2014

    dodane 09.01.2014 00:00

    Integracja przynosi owoce. Niepełnosprawni są akceptowani przez społeczeństwo. To oni uczą dziś innych, jak nie zmarnować życia.

    W Limanowej odbyło się spotkanie noworoczne Duszpasterstwa Niepełnosprawnych Ruchowo Diecezji Tarnowskiej.

    Szok na rynku

    Jadwiga Przybyłko z Limanowej od urodzenia cierpi na dysplazję. Ma szereg ograniczeń ruchowych, choroba pozbawiła ją też kilkudziesięciu centymetrów wzrostu. – Dawno temu, w szkole, moja klasa była przygotowana przez wychowawczynię i bardzo mi pomagała. Na przykład odnoszono mi tornister do domu. Nie czułam się gorzej z tego powodu. Poza szkołą zdarzały się przypadki, że dzieci śmiały się ze mnie. Wychowawczyni przychodziła mi z pomocą, tłumacząc, że widocznie ci dokuczający nie bardzo jeszcze dorośli – wspomina Jadwiga. Mniej więcej w tym samym czasie Izydor Puścizna z Cikowic po raz pierwszy po wypadku, który posadził go na wózku inwalidzkim, pojechał z żoną zwiedzać Kraków. – To był dokładnie 1981 rok. Wielkie wrażenie. Nie mówię o przeszkodach architektonicznych, bo wtedy o takie sprawy nie dbano. Ale ludzi szokował widok niepełnosprawnego na wózku – wspomina Izydor.

    Dać tylko szansę

    Dziś? Pod wszelkimi względami jest zdecydowanie lepiej. Barbara Jasica z Mordarki od urodzenia dotknięta jest chorobą Little’a, czyli cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. – To już 50 lat. Kiedyś nie chodziłam, nie siedziałam sama, sama nie jadłam. Dziś poruszam się za pomocą kul, wózka, przy pomocy innych osób. Do niepełnosprawności można się przyzwyczaić pod warunkiem, że się jest traktowanym przez innych normalnie, jak osoba sprawna – mówi. Uśmiech nie schodzi z jej ust, kiedy opowiada o swoim krzyżu. Jadwiga nauczyła się prosić o pomoc. Niski wzrost przeszkadza jej w załatwianiu spraw w urzędach, gdzie urzędników posadzono za ladami, czy w sklepach z wysokimi półkami. – Trzeba się przełamać. Kiedyś było odrobinę wstydu, ale teraz proszę o podanie przedmiotu, zdjęcie z półki, nie wstydzę się i nie spotkałam się jeszcze z odmową – przyznaje. – Społeczeństwo już akceptuje obecność niepełnosprawnych – podkreśla Izydor Puścizna, który jest prezesem Małopolskiego Związku Osób Niepełnosprawnych. Dawniej ludzie odwracali wzrok albo zakłopotani nie wiedzieli, jak się zachować. Jak ktoś był „bystry”, to zdobył się na dwa zdania w stylu: „Jakie biedactwo...”. – Trzeba zachowywać się normalnie. My mamy ograniczenia, ale jako ludzie niczym się nie różnimy – przypomina Jadwiga. – Nie wolno litować się nad niepełnosprawnymi, bo to jest krzywda, którą się im robi. Trzeba tylko dać szansę na w miarę normalne życie – dodaje prezes Puścizna.

    Ona więcej robi

    To normalne życie mają dzięki swoim bliskim, rodzinom, które wiele poświęcają, aby niepełnosprawne dziecko mogło się poruszać, uczyć, jeśli to możliwe – pracować. Nie brakuje też wolontariuszy, którzy ofiarują siły i czas, by towarzyszyć sprawnym inaczej. Pani Małgosia z Krakowa od jakiegoś czasu przyjaźni się z Barbarą Jasicą. – To w zasadzie znajomość na odległość, ale to ma sens. Często rozmawiamy. Staram się Basi pomóc, podtrzymuję na duchu. Ale Basia znacznie więcej robi dla mnie, bo modli się w mojej intencji. To jest bezcenne – mówi. Małgorzata ma swoje życie w Krakowie, męża, rodzinę. – Ale Basia uczy mnie, jak pięknie żyć – podkreśla. Jadwiga przyznaje, że kiedyś pytała Pana Boga: „Dlaczego?”. – Dziś mówię sobie, że może mnie Bóg bardziej kocha, skoro daje mi coś takiego, skoro mnie obdarował – dodaje. Łatwiej przyjąć krzyż, jak ma się wsparcie, wzór. Dla niepełnosprawnych jest nim bez wątpienia ks. Stanisław Olesiak, werbista, kiedyś misjonarz w Afryce. Dziś mieszka w Trzetrzewinie koło Nowego Sącza. Na wózku posadziło go stwardnienie rozsiane. – Czasem pytam się Pana Boga: „Co Ty jeszcze dla mnie szykujesz?” – uśmiecha się. Dopowiada, że Bogu dziękuje każdego dnia za to, co jest, także za swoją chorobę, bo przez nią docierają do niego ludzie doświadczeni, chorzy, niepełnosprawni, z którymi razem zmierza drogą Jezusa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół