• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Indeks z wiary

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 04/2014

    dodane 23.01.2014 00:00

    Punkt siedemnasta kończą rozmowy, wyciągają notesy, zamieniają się w słuch. O wierze i sprawach pokrewnych chcą wiedzieć jak najwięcej. Ludzie dojrzali chcą się jeszcze uczyć.

    Pierwszy semestr studiów na prowadzonym od września przez sądeckich jezuitów Uniwersytecie Drugiego i Trzeciego Wieku zakończył się 18 stycznia. 


    Jest dla nas miejsce


    – Parę miesięcy temu obejmowałem jako proboszcz parafię pw. Ducha Świętego. Myślałem, co moglibyśmy zaproponować poza klasycznym duszpasterstwem. W Krakowie miałem obok Akademię „Ignatianum”, która prowadziła Uniwersytet II Wieku – opowiada o. Józef Polak SJ. I tak w czasie rozmowy z rektorem „Ignatianum”, o. prof. Henrykiem Pietrasem SJ, wpadł na pomysł, by sądecka szkoła była nie tylko dla emerytów czy seniorów. – Są przecież ludzie dojrzali, mający stabilne życie rodzinne i zawodowe i ambicję, by wiedzieć więcej. O nich też pomyśleliśmy – dodaje o. Polak. – Zgłosiła się spora grupa chętnych. Uznaliśmy to za znak, że dla naszej formy nauki też jest miejsce – uśmiecha się proboszcz.


    Caravaggio z Rembrandtem


    Od września co tydzień we wtorek po południu z wykładami przyjeżdżają naukowcy, najczęściej z „Ignatianum”. Wykład trwa zazwyczaj półtorej godziny. – Bardzo dobre jest to, że później można porozmawiać z wykładowcami – mówi uczestniczka studium Krystyna Bodek. Dużym zainteresowaniem cieszyły się zajęcia z historii Pisma Świętego, studium porównawcze malarstwa Rembrandta i Caravaggia czy wykłady z duchowości ignacjańskiej o. Józefa Augustyna. – Zajęcia dotyczą zagadnień związanych z wiarą. Mamy możliwość swobodnego dobierania tematów, więc do tych, które budzą większe zainteresowanie, będziemy wracać – deklaruje o. Józef. 


    Student brzmi dumnie


    Zofia Łazarz z Chełmca o studium dowiedziała się od koleżanki. – Pracuję zawodowo. Trafiłam tu przez przypadek, ale teraz nie odpuszczam – uśmiecha się. Mówi, że chciała wiedzieć więcej. Zmagania te nie są łatwe. – Pracuję zawodowo, prowadzę dom, więc nie mam zbyt wiele czasu, ale udaje mi się pogodzić to studium z życiem rodzinnym. Jest trochę „walki”, starań, ale wtedy to ma wartość – dodaje. Studentów na razie jest ponad 30. Jednak w każdej chwili można się dołączyć, zapisać na zajęcia i zostać słuchaczem. – Założenie jest takie, że pełny cykl UDTW trwa sześć semestrów, czyli trzy lata. Wszyscy uczestnicy otrzymują indeksy „Ignatianum” i zbierają w nich wpisy. Chętni mogą wybrać sobie przedmiot i zagadnienia, z których będą zdawać egzamin – tłumaczy o. Józef Polak. Po trzech latach otrzymają z krakowskiej akademii dyplom. 


    Trzeba żywej wiary


    Krystyna Bodek przyznaje, że na udział w zajęciach uniwersytetu zdecydowała się, bo miała trochę wolnego czasu. – Chciałam, żeby było pożytecznie, żeby nie zmarnować danej chwili, żeby roztropnie skorzystać z czasu – dodaje pani Krystyna. – Często jako wierzący spełniamy praktyki religijne, choć pewnie wielu traktuje je jako konieczny obowiązek. Tymczasem trudno mówić o wierze żywej, jeśli się jej nie pogłębia, nie stara zrozumieć – uważa Marian Kurek, emeryt, starosta roku. Edukację religijną wiele osób dość szybko kończy. – Wydaje się, że w przypadku większości ludzi na etapie katechezy gimnazjalnej czy licealnej – zauważa ks. dr Dariusz Dańkowski SJ. Studium wymaga trudu, zwłaszcza od ludzi dorosłych, którzy odwykli od ławek szkolnych. – Jednak to, co trudne, z czym trzeba się zmagać, ma chyba wartość. Czy nie? – pyta Zofia Łazarz.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół