• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Sprawdzian wielkości

    dodane 20.02.2014 00:15

    Wiele lat temu Antoni Kożuch prowadził „malucha”. Nie zapiął pasów. Ściągnęło go ze skarpy i wyleciał przez przednią szybę samochodu. Miał wtedy 29 lat. Od tamtej chwili jest całkowicie sparaliżowany.

    Dziś mieszka w prowadzonym przez Caritas Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Grybowie. – W sumie niewiele trzeba. Nagłe szarpnięcie zerwało kręgi. Może gdybym miał zapięte pasy, uniknąłbym tego. Ale kto to wie. Widocznie tak miało być. A żyję, bo pewnie na tym ziemskim świecie mam jeszcze coś do zrobienia – uśmiecha się ze swego elektrycznego wózka inwalidzkiego. W ramach obchodów Światowego Dnia Chorego 10 lutego odbyła się w Dąbrowie Tarnowskiej diecezjalna konferencja naukowo-duszpasterska „Cierpienie jest po to, ażeby wyzwalać miłość”. Wzięło w niej udział 100 osób, dyrektorów szpitali, kapelanów, pielęgniarek. Hasło konferencji to słowa Jana Pawła II, które po ludzku trudno zrozumieć.

    Wywrotka kamieni

    Czym jest cierpienie? – Często łączone jest z chorobą czy bólem. Jednak cierpienie jest czymś wielowymiarowym, bo dotyczącym nie tylko fizycznej czy psychicznej strony egzystencji. Owszem, często towarzyszy mu ból czy choroba, ale cierpienie łączy się raczej z duchowością człowieka, jest czymś więcej niż choroba czy ból – wyjaśnia ks. dr hab. Marek Kluz, moralista. Czasem właśnie mimo poważnych schorzeń wielu chorych dźwiga większe ciężary. – Pamiętam kobietę przebywającą u nas, która 50 lat nie była u spowiedzi. Opowiadała mi o swoim życiu, także o tym, co w nim było złe, co złego ona sama robiła, jednym słowem, spowiadała mi się ze swoich grzechów. Po każdej rozmowie czułam się, jakby ktoś rzucił mi na głowę wywrotkę kamieni – wspomina Barbara Hałas, dyrektorka Domu Pomocy Społecznej w Bochni. Pensjonariuszka w końcu przełamała się i poszła do konfesjonału. – Doświadczenie cierpienia jest wielkim sprawdzianem duchowej i moralnej wielkości człowieka. Cierpienie jest nieszczęściem, jeśli traktujemy go jak nieszczęście – dodaje ks. prof. Kluz.

    Wiara czyni cuda

    Cierpienie bardzo zmienia chorego, ale też rodzinę, osoby, które mu towarzyszą. – Jan Paweł II uczył w Salvifici doloris, jak się zachować. Po pierwsze trzeba się zatrzymać, by dojrzeć cierpiącego. Po drugie wzruszyć, przez okazanie współczucia, szacunku, solidarności. Te dwa etapy prowadzą do trzeciego, udzielania pomocy – objaśniał na konferencji ks. dr Jerzy Smoleń z KUL. W praktyce też tak wygląda. – Dobry lekarz, prawdziwy, musi być człowiekiem, który ma serce dla pacjentów. Trzeba mieć wiele empatii. Nie wystarczy sam profesjonalizm – uważa Marcin Kuta, lekarz, dyrektor tarnowskiego Szpitala im. Szczeklika. – Trzeba kochać drugiego człowieka – mówi z przekonaniem Barbara Hałas. Często zdarza się, że to trudne, niemożliwe. Jak kochać? – Wiara. Widzenie w drugim cierpiącego Chrystusa, świadomość, że służąc choremu, służymy Jezusowi. To decyduje – podkreśla Barbara Hałas.

    Cierpienie otwiera

    Bp Stanisław Salaterski – Cierpienie jest wartością, której zrozumienie jest trudne. Cierpienie nie jest karą za grzechy, nie jest też doraźnym wymiarem sprawiedliwości. Możemy je pojąć i spokojnie przyjąć przez pryzmat miłości, takiej, jaką pokazał nam Jezus i jakiej nas uczył. Cierpienie przywołuje miłość Boga, otwiera człowieka na pomoc Bożą przez modlitwę, sakramenty, wewnętrzne spory, rozmowy i nawrócenia, które dokonują się często dopiero wtedy, kiedy cierpienie człowieka oczyszcza, uczy pokory i właściwych relacji do siebie, do świata, do Pana Boga. Cierpienie otwiera nas także na niesienie pomocy ludziom bezradnym, bezsilnym.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół