• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Na tatę można było liczyć

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 08/2014

    dodane 20.02.2014 00:15

    Śmierć wywróciła świat Wojtasów do góry nogami, ale kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno.

    Zima tego roku sprzyjała robocie w lesie… Jest 29 stycznia, Mogielica. Nikt nie widział wypadku. Jak to się stało, że przyczepa skrzyżowała się z ciągnikiem, a pan Janusz leżał na drodze, nie wiadomo. Nie miał nawet zadrapania, żadnego złamania, tylko poważny uraz głowy i, jak się później okazało, wylew. Mężczyzna nie był tego dnia w lesie sam. Ktoś, kto mu pomagał, właśnie poszedł po piłę, która została u góry. Znalezionego pana Janusza nie udało się uratować. Wieść szybko dotarła na dół, do domu, do pani Elżbiety. To niemożliwe! Jak? Kto? Co się stało? Dlaczego? Pytania, od których nie sposób opędzić się. Boże! Brakuje powietrza. Łzy. Oczy, policzki tracą blask. Głos zapada się. Jest teraz głęboki, ciemny, z samego dna smutku.

    Dziesięcioro dzieci

    Dom zbudował ojciec Janusza. Po śmierci żony wychowywał 9 dzieci. Janusz miał wówczas 12 lat. – Dom wykańczaliśmy i remontowaliśmy już z mężem. Byliśmy małżeństwem 23 lata. Jaś nie był człowiekiem zamkniętym, mówił prosto w oczy. Od 5 rano do późnego wieczora pracował. Ja zajmowałam się domem, on gospodarstwem. Hodowaliśmy owce, konie. Owiec jest jeszcze z 50… Kochał ziemię, nie chciał, by leżała odłogiem. Bardzo dokładny w pracy, sumienny. I tak wychowywał dzieci – mówi pani Elżbieta. Asia jest najstarsza. Ma 22 lata, pracuje w sklepie. Najstarszy syn Staszek ma 21 lat. Też pracuje. Później Krzysztof, na razie skończył szkołę i dorywczo dorabia. Marcin i Sylwek uczą się w szkołach zawodowych, Andrzej jest w gimnazjum, Alicja w V klasie podstawówki, a najmłodsi –Dominik i Sylwia – w I klasie i zerówce. I jest Karol, syn siostry męża.

    Razem weselej

    Janusz miał niepełnosprawną siostrę. Kiedy urodziła Karola, trzeba było znaleźć dla niego rodzinę zastępczą. Janusz z Elżbietą przyjęli dziecko niejako naturalnie, jak swoje, bo nie wiadomo, gdzie by poszło. – A tak zostało wśród najbliższych – mówi pani Maria, bratowa śp. Janusza. W piętrowym domu wychowuje się więc dziesięcioro dzieci. – Każde dziecko wiedziało, jakie jest jego miejsce. Starsi wiedzieli, co mają robić. Pomagają od dawna w gospodarstwie – dodaje pani Elżbieta. Ala (V klasa) chciałaby chodzić do szkoły muzycznej, chłopcy są za piłką nożną. Asia piecze pyszne ciasta… – Pracuję w sklepie, pomagam w gospodarstwie, w domu. Lekcje trzeba odrobić z najmłodszymi. Dobrze się żyje w takiej dużej rodzinie, wesoło. Człowiek uczy się żyć z innymi. Nie ma miejsca na obrażanie się, zamykanie – uśmiecha się.

    Do przodu

    Na Janusza, na tatę… zawsze można było liczyć. Teraz muszą liczyć na siebie. – Znam dobrze rodzinę śp. pana Janusza, który był moim kolegą z klasy w szkole podstawowej. Janusz głównie zajmował się pracą na roli, hodowlą zwierząt, robotą w lesie, handlował drewnem. Był bardzo zaradny. Sprawdziłem archiwa i okazało się, że ostatni zasiłek jego rodzina otrzymała w 2004 roku, to było bodajże 200 zł. Od tego czasu nie korzystali z naszej pomocy poza dożywianiem dzieci w szkole. Mają duże gospodarstwo rolne, hodowali sporo owiec, ale to się załamało po wejściu do UE. Dzieci wychowywał do ciężkiej, sumiennej pracy. I takie te dzieci są. Rodzina jest nadal bardzo zaradna, panuje w niej porządek. Pomocy rzeczowej „na już” im nie brakuje. Nie jest to rodzina patologiczna. Dzieci będą się na pewno brać za robotę i nie będą czekać, aż im coś z nieba spadnie. Pomocy jednak trzeba im udzielić, zwłaszcza teraz. Cieszy mnie, że wspiera ich rodzina. Ubrań nie potrzebują, ale na przykład rzeczy takie jak ręczniki, pościel, no i pieniądze na pewno im się przydadzą. W zbiórce funduszy pomogą nam Limanowska Akcja Charytatywna i portal limanowa.in – mówi Edward Sroka, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Słopnicach. – Będzie nam go brakowało. Popłaczemy, ale trzeba iść do przodu – mówią osieroceni Wojtasowie. Tylko dzieci będą musiały szybciej dorosnąć… Śmierć ojca spowodowała drastyczną zmianę sytuacji dochodowej rodziny. Pomoc dla niej koordynuje Limanowska Akcja Humanitarna, portal limanowa.in oraz  Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Słopnicach. tel. do GOPS: (18) 33-47-460.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół