• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pierwsza wizyta Jana Pawła II w diecezji

    Joanna Sadowska

    dodane 11.04.2014 10:10

    Ojciec Święty, ilekroć przyjeżdżał do Polski, podkreślał, że jeszcze nie był w Tarnowie, a chce tam być z potrzeby serca. Jego pragnienie spełniło się w 1987 roku.

    Każda pielgrzymka Jana Pawła II była wielkim wydarzeniem, szczególnie dla kościoła lokalnego. Tarnowska wizyta obfitowała również w papieskie niespodzianki, począwszy od niezaplanowanego spotkania z młodzieżą, po wyniesienie do godności arcybiskupiej ówczesnego ordynariusza Jerzego Ablewicza.

    Przygotowania do papieskiej wizyty w Tarnowie rozpoczęły się już rok wcześniej. -- Nie było to proste, bo ówczesne władze nie były nam przychylne. W zasadzie o wszystko trzeba było walczyć – wspomina ks. prał. Władysław Kostrzewa, sekretarz biskupa Ablewicza. Ojciec Święty osobiście wyraził też życzenie, aby nocować w Tarnowie. – Trzeba więc było przygotować nie tylko pałac biskupi, ale również zatroszczyć się o miejsce noclegowe dla świty papieskiej i osób towarzyszących, których było ponad 30 osób. Do Tarnowa przyjechała więc komisja watykańska, która sprawdzała wszystko od strony bezpieczeństwa. Ona też decydowała, kto z Ojcem Świętym będzie mieszkał w domu biskupim – opowiada ksiądz infułat. I wreszcie nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Wieczorem, 9 VI 1987 roku, w Mościcach wylądował helikopter z Janem Pawłem II. Kilka godzin wcześniej pielgrzymi zaczęli ustawiać się wzdłuż trasy przejazdu, by choć na chwilę zobaczyć ukochanego papieża. – Potem było zakwaterowanie i kolacja, a papież był tak uradowany z wizyty, że co chwilę powiększał liczbę osób, z którymi chciał zjeść kolację – dodaje ks. Kostrzewa.

      W domu biskupim dobrymi aniołami papieża i gości z Włoch były siostry józefitki. W kuchni królowała s. Leonila, znana obecnie z anteny Radia Maryja. Do pomocy miała kilka zakonnic. -- Nie pamiętam dokładnie, co przygotowywałyśmy do jedzenia. Była kolacja, śniadanie i obiad. Pamiętam, że dekorowałam dużo tortów i, że akurat waza, do której nalewałam zupę, poszła do Jana Pawła II. To takie drobiazgi, ale dla mnie były i są bardzo ważne – dodaje z uśmiechem s. Januaria, dziś pracująca w Uszwi. – O, przypomniałam sobie - przygotowywałam też gruszki w kremie na deser. Dla Ojca Świętego gotowałam w sumie trzy razy, oprócz Tarnowa jeszcze w Lubaczowie i na Ukrainie. W Lubaczowie przygotowałyśmy zapiekane bułeczki z jajkiem i boczkiem, a papież poprosił o dżem z mirabelek. Ależ było zamieszanie, jakimś cudem znalazłyśmy jeden słoik w piwnicy. Gotowanie dla papieża to jak gotowanie dla samego Jezusa. Bardzo chciałyśmy mu dogodzić – podsumowuje.

    Wieczorem, zgromadzona przy biskupim domu młodzież, nie dała papieżowi chwili spokoju. – Skandowała i prosiła, aby podszedł do okna. Zrobił to pełen młodzieńczego zapału i ku obopólnej radości – wspomina infułat. Do młodzieży zaś mówił: „Bardzo się cieszę, że jestem w Tarnowie i stoję tu, w tym oknie. W ogóle bardzo się cieszę, że jestem w Tarnowie. Nie macie pojęcia, jak ja zawsze lubiłem jeździć do Tarnowa, do księdza biskupa Ablewicza, i myślałem sobie, czy też ja jeszcze kiedyś pojadę do Tarnowa? I oto jestem. Pan Bóg łaskaw, Matka Boska z Tuchowa i z Limanowej łaskawa. Ksiądz Biskup łaskaw i wy też. Przyjechałem z Rzymu, żeby wam tutaj życzyć dobrej nocy.” Sam jednak nie poszedł wtedy spać. – Przed każdą beatyfikacją i kanonizacją właściwie całą noc spędzał na modlitwie, na dziękczynieniu Bogu za danego świętego czy błogosławionego – dodaje ks. Kostrzewa.

    Następnego dnia papieża rozpierała energia. -- Co chwilę mówił, że będzie dzisiaj dodatkowa radość. Wszyscy myśleli, że chodzi tylko o beatyfikacje Karoliny. Nikt się nie spodziewał, że nasz ordynariusz otrzyma tytuł arcybiskupa – mówi ks. infułat. Początkowo uroczystość beatyfikacyjna Karoliny miała odbyć się w Rzymie. Ale to papież zadecydował, że w będzie Tarnowie. Odprawiona została na Falklandach, gdzie przybyło ponad 1.5 miliona wiernych. To eucharystyczne spotkanie miało charakter ogólnopolski. To tu przybyli harcerze, młodzież, rolnicy. Była też ogólnopolska Pielgrzymka Kombatantów. Przed Mszą św. zaplanowano przejazd między sektorami. Ale ulewa popsuła drogi i do przejazdu nie doszło. Papież jednak wykorzystał ten czas i przemówił do zgromadzonych. „Bo ja tu przyjechałem, aby się napatrzeć, a jest się czemu, a raczej komu napatrzeć”. A potem była już Eucharystia i niezapomniana homilia o powołaniu i świętości. Wtedy też wyniósł na ołtarze córkę naszej ziemi Karolinę Kózkówną.

    Tego dnia Ojciec Święty uczestniczył jeszcze w Nieszporach Eucharystycznych na Placu Katedralnym. Wtedy też otrzymał relikwie bł. Karoliny. – Wcześniej nawiedził katedrę, którą dobrze przecież znał i długo modlił się przed Najświętszym Sakramentem – relacjonuje ks. Kostrzewa. Po nieszporach, a przed wyjazdem na lądowisko, wstąpił jeszcze na plebanię, gdzie wpisał się do księgi pamiątkowej. Ten prawie 24 godzinny pobyt Jana Pawła II w Tarnowie był wielkim wydarzeniem.

      I jeszcze na koniec pielgrzymki wpis do kroniki, na plebanii katedralnej
    Reprodukcja Joanna Sadowska
     Dziś goszczą w nim znamienite osobistości, odwiedzające naszą diecezję   Pokój w domu biskupim, w którym mieszkał Jan Paweł II.
    Dziś goszczą w nim znamienite osobistości, odwiedzające naszą diecezję
    Joanna Sadowska /GN

    «« | « | 1 | » | »»
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół