• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Święto rolników

    Grzegorz Brożek

    dodane 09.04.2014 10:10

    Władysław Żabiński, szef w 1987 roku "Solidarności" Rolników Indywidualnych woj. tarnowskiego.

    Bp Jerzy Ablewicz wciągnął mnie do komitetu organizacyjnego papieskiej wizyty, obok Krzysztofa Pawłowskiego z Nowego Sącza byłem jedynym świeckim w komitecie. To był zaszczyt. Byliśmy przy wieli uzgodnieniach. Był taki moment że ks. Eugeniusz Krężel, duszpasterz diecezjalny rolników, przyjechał do mnie i że bp Ablewicz prosi żeby przyjechać, bo chce ustalić i skonsultować sektor dla chłopów. Na miejscu, dość odważnie poprosiłem, że skoro to święto rolników, którzy przyjadą z całej Polski, to taki sektor, żeby było najbliżej. Biskup zgodził się od razu na miejsce przed samym ołtarzem, zaraz za koncelebransami i asystą liturgiczną.

    Z ks. Pelcem jeździliśmy przed pielgrzymką po parafiach organizując noclegi dla tych, którzy przyjadą. U mnie w domu nocowało 80 ludzi z Warszawy z Gabrielem Janowskim. Potem organizowaliśmy kwiaty na ołtarz. Dawali wszyscy ile było trzeba. Nie było nigdzie z tym problemu, tysiące kwiatów. Problem był tylko z białymi gerberami. Ktoś przypomniał mi, że pod Bochnią inny kolega ma takie, ale nie było wiadomo czy da, bo mówili, że on ateista. Pojechałem. Powiedziałem mu, że chcemy 2 tysiące tych gerber. Chyba wszystko, co miał. „Bierz, ile chcesz” – usłyszałem. Były inne trudności.

    Przed uroczystością ruszyła pielgrzymka z Wierzchosławic, spod pomnika Witosa. Szedł w niej też mój syn Tomek. Milicjanci wyrwali mu drzewce z polską flagą i złamali. Oddali tylko flagę. Założył sobie ją na ramiona. Też mu zerwali. Utrudniali, hamowali wszelkie przejawy radości, entuzjazmu. Ale nie zagłuszyli, bo takiego entuzjazmu na polskiej wsi, jaki był wtedy, wcześniej nie było i się raczej nie powtórzy. Pamiętam, ze pisał do mnie przed pielgrzymką rolnik, niejaki Wolski, z białostockiego, prosząc, żebym mu gdzieś możliwe blisko Tarnowa nocleg załatwił, bo on już ma 86 lat. I przyjechał z tej białostockiej wsi i był tu specjalnie, na beatyfikacji, na papieskiej pielgrzymce. Takich jak on było wielka rzesza. Poza tym rolnicy czerpali z nauczania papieskiego. Miałem mnóstwo spotkań potem z chłopami w różnych rejonach i każde słowo papieża było rozbierane na czynniki pierwsze, zastanawialiśmy się co chciał przez to powiedzieć. Nadzieje dla wsi były wielkie. Tyle, że potem, po przemianach te nadzieje zostały przez kolejne ekipy rządzących zdefraudowane. Niestety.

    «« | « | 1 | » | »»
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół