• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Tysiąc sposobów na grzech

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 14/2014

    dodane 03.04.2014 00:15

    W każdy piątek Wielkiego Postu kościół św. Józefa w Muszynie zamienia się w wielką współczesną Kalwarię.

    Droga Krzyżowa nie jest wydarzeniem historycznym – przekonuje młodzież, która od lat przygotowuje inscenizowane nabożeństwa.

    Życie jest bogate

    – Każde misterium jest inne, ma inny scenariusz, ale zawsze pozostaje nabożeństwem Drogi Krzyżowej – tłumaczy Justyna Ziółko z grupy młodzieżowej. – Dziś w czasie V stacji będzie scena korepetycji szkolnych. Korepetytor to jedno z wcieleń współczesnego Cyrenejczynka. Pobity człowiek, którego ludzie obchodzą z daleka i któremu nikt nie chce pomóc, to z kolei obraz jednego z upadków Jezusa pod krzyżem – relacjonuje Tomek Jeżowski, student od lat uczestniczący w inscenizacjach. Każda stacja jest odrębną opowieścią. Dlaczego? – Bo życie jest bogate, bo kiedy człowiek upada, to na tysiąc sposobów, bo krzyż, który dźwiga, ma mnóstwo kształtów, a każdy ma inny ciężar. Wreszcie – bo chcemy przyciągnąć, zainteresować ludzi – dodaje Dagmara Grabowiecka, maturzystka.

    Ostrość widzenia

    Właściwie adresatem nabożeństw Drogi Krzyżowej jest młodzież. – Zwłaszcza ją chcemy zaprosić, ściągnąć do kościoła, stąd teatralna forma, która pasuje młodym, bo jest ciekawą metodą aktywności, budzi emocje – mówi Justyna Ziółko. Ale przychodzą też dorośli. – Przyjeżdżają z okolic, dziś nawet z Krakowa. Może dlatego, że te nasze propozycje nie są wystudiowane, intelektualne, ale bliskie życiu – zastanawia się ks. Tomasz Jamka, opiekun grupy młodzieżowej. Faktem jest, że co tydzień w piątek o godz. 19.00 kościół wypełnia się wiernymi, mimo że parafialna Droga też jest w programie dnia, tyle że o godz. 17.00. – Warto zobaczyć, warto przeżyć, zwłaszcza że młodzież widzi pewne sprawy inaczej niż my, dorośli – ostrzej, wyraźniej – uważa Marek Litwa z Muszyny. Bywa nieraz, że w czasie tych nabożeństw Bóg dotyka serca człowieka. – Siadam w konfesjonale i są spowiedzi, nieraz bardzo długie – przyznaje ks. Jamka.

    Małe rekolekcje

    Droga Krzyżowa nie zawsze jest inscenizowana. Bywa też medytacyjna. Ale zawsze jest inna niż książkowa. – To dla nas samych głębokie przeżycie duchowe. Małe rekolekcje – kiwa głową Justyna Ziółko. Droga wzmacnia wspólnotę młodych, w której są ci mali, jak 12-letnia Ola Wiśniowska, znakomicie radząca sobie w scenach, uczniowie gimnazjów, szkół średnich oraz studenci i dorośli. – Wszyscy wspieramy się, opiekujemy młodszymi i cieszymy, że możemy coś dać z siebie, że to komuś służy – podkreśla Justyna. Znakomitą robotę robi za każdym razem schola prowadzona przez Albina Śliwińskiego, który znajduje na to czas, choć w domu czeka maleńkie dziecko. – Warto coś robić, starać się. My, starsi, może moglibyśmy zostawić już tę aktywność młodszym, ale czujemy wielkie wsparcie parafii, więc czekamy i wciągamy młodych, bo to oni już dziś tworzą przyszłość tej parafii – mówi Albin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół