• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Rydlowski duch

    dodane 07.08.2014 00:15

    Dla tak małej wioski to ogromne przedsięwzięcie, ale efekt przeszedł wszelkie oczekiwania.

    To impreza, łącząca trzy tematy: dramat Stanisława Wyspiańskiego, film Andrzeja Wajdy nakręcony 40 lat temu i publikację „Wesele w Delastowicach”, która została wydana w 2007 roku przez Samorządowe Centrum Kultury i Bibliotek w Szczucinie. Miejsce wystawienia spektaklu zatytułowanego „Rydlowski duch na Weselu w Delastowicach” nie było przypadkowe. Znana Polakom rodzina Rydlów była związana z obecną gminą Szczucin. W Woli Szczucińskiej i Dąbrowicy posiadali oni majątek, ponadto Jadwiga Rydlowa, babka poety Lucjana Rydla, spoczywa na starym cmentarzu w Szczucinie, niedaleko Delastowic.

    – Połączyłam te wszystkie fakty i przygotowaliśmy spektakl łączący edukację regionalną, literacką i filmową – mówi Maria Gadziała, prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Szczucińskiej, dyrektor Samorządowego Centrum Kultury i Bibliotek w Szczucinie, pomysłodawca i organizator spektaklu. Przygotowania do spektaklu trwały dwa lata. Zaangażowały się w nie dziesiątki osób, zarówno mieszkańcy Delastowic, jak i osoby pochodzące z niedalekiego Szczucina, Słupca, czy Borka. Najmłodszy aktor ma 10 lat, najstarszy 80. Ćwiczyli śpiew, deklamacje, sami też szyli stroje, robili rekwizyty. – Nic nie kupowaliśmy – zapewniają organizatorzy. Efekty ich pracy można było obejrzeć 27 lipca. W centrum wsi pojawiły się druhny, starostowie, bryczki, wozy drabiniaste zaprzężone w konie, kapela ludowa.

    – Tak jak na prawdziwym weselu wszystko miało swoją kolej i swój cel, tak i u nas została zachowała chronologia wydarzeń, tyle że w wydaniu scenicznym i znacznie krótszym czasie – podkreśla M. Gadziała. Przed widownią zaprezentował się m.in. starszy drużba, który prosi drużkę o rózgę weselną, będącą oznaką przyjęcia go na drużbę. Nie zabrakło ubierania w wianek pani młodej, błogosławieństwa rodziców, wyjazdu do kościoła.

    – Przed laty w Delastowicach nie było jeszcze parafii, więc jechano do kościoła w Szczucinie. Potem wstępowano do karczmy u Żyda, gdzie się goszczono, jechano też na obiad do gospody. Ale te stoły nie były bogate – zaznacza M. Gadziała. To, co wtedy przygotowywano dla gości weselnych znalazło się również na delastowickich stołach. – Dla widzów przygotowaliśmy placki drożdżowe, pierogi, smalec, masło, sery, kiszone ogórki i bigos – wyliczają organizatorzy. Publiczność miała też okazję obejrzeć okolicznościową wystawę na temat delastowickiego wesela i rodziny Rydlów. Co dalej z tutejszym weselem? – Jesteśmy otwarci na propozycje, spektakl można wystawić w wielu miejscach – mówi M. Gadziała. Na jesieni natomiast ukaże się nowe wydanie „Wesela w Delastowicach”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół