Nowy numer 16/2018 Archiwum

Czas pojednania i przebaczenia

Jubileusz parafii. Gdy w 1364 r. zakładano tu wieś, widać było tylko pustkowie i karczowisko. Dziś w miejscu tym pulsuje źródło łask wypraszanych za przyczyną Matki Bożej Borzęcińskiej.


Borzęcińska parafia i wieś powstały na terenach należących do parafii w Szczurowej.
Jej założycielem był bp Jan Bodzanta, który ufundował również drewniany kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W nowo powstałej wiosce wybudowano też młyn i karczmę oraz szkołę przykościelną, choć pierwsza wzmianka o niej pochodzi dopiero z 1596 r. Przez wieki historia nie oszczędzała tego miejsca. Miejscowa ludność musiała walczyć zarówno z oprawcami, żywiołami, jak i epidemiami, które ją dziesiątkowały. W XIX w. średnia długość życia wynosiła tu zaledwie 28 lat. Mimo zawieruchy dziejowej wieś przetrwała i dziś jest jedną z największych w Małopolsce. Stad wyszło też wielu znanych i wielkich ludzi. 
Burzliwe dzieje nie ominęły również borzęcińskiej parafii. W 1597 r. kardynał Jerzy Radziwiłł zniósł ją i, jak czytamy w archiwaliach, na prawach „wikarii wieczystej” przyłączył do parafii Szczurowa. Prawa zostały przywrócone w 1661 r., a niedługo potem podjęto budowę nowego kościoła. O wierze miejscowej ludności mówią też liczne kapliczki i krzyże przydrożne rozsiane po całej parafii.


Ocalały z pożogi


Od lat w centrum religijności parafian była Maryja, zwana Matką Bożą Borzęcińską. Jej łaskami słynący obraz, prawdopodobnie z początku XVI w., przyciągał rzesze wiernych. W czasie najazdu szwedzkiego, gdy spłonął kościół parafialny, jedynym ocalałym przedmiotem był właśnie Jej wizerunek. Po II wojnie światowej kult trochę przygasł, aby w ostatnich latach rozwinąć się na nowo. Przez całe lata wierni wypraszali tu potrzebne łaski. Przykładem jest Anastazja Staśko, artystka ludowa i poetka. Będąc w szpitalu i czekając na operację, otrzymała łaskę zdrowia i do zabiegu nie doszło. Kilka lat temu chłopczyk będący po I Komunii św. uległ wypadkowi. W szpitalu przeszedł trepanację czaszki. Dziś, dzięki opiece Maryi, cieszy się dobrym zdrowiem. Przykłady wstawiennictwa można mnożyć, bo nieskończony jest zdrój łask, którymi Pani Borzęcińska obdarza swoje dzieci. Przypomina o tym również ołtarz główny w kościele parafialnym – wotum za opiekę w czasie II wojny światowej.


Łącze przez kontynenty


Na początku parafia wchodziła w skład dekanatu szczyrzyckiego, potem wojnickiego, radłowskiego, a od 1998 roku szczepanowskiego. W ubiegłym wieku doszło do podziału parafii i powstania nowych wspólnot w Bielczy i Borzęcinie Dolnym. Dziś maryjną parafię tworzą mieszkańcy Borzęcina Górnego, Warysia, Łazów i Czarnawy. Jest ich 3 tys., z czego pół tysiąca pracuje za granicą. – Migracja ma tu bardzo starą tradycję. Już w 1921 r. zawiązało się w Chicago Towarzystwo Ratunkowe Gminy Borzęcin – mówi ks. prał. Czesław Paszyński, proboszcz miejsca. – Rodacy pamiętają o swojej parafii, przekazują fundusze, a my wspieramy ich modlitewnie. Z myślą o nich wprowadziliśmy również transmisje internetowe Mszy św. – dodaje. Mimo tak znacznej emigracji życie w parafii tętni. – Od lat działa u nas wiele grup, jak służba ołtarza, grupa młodzieżowa, chór – wylicza proboszcz. Gdy w Polsce zaczęły odradzać się stowarzyszenia, tu powstały oddział Caritas, Szkolne Koło Caritas, Akcja Katolicka, prowadząca m.in. świetlice, kolonie letnie, jest też schola, DSM, Grupa Modlitewna o. Pio, są nadzwyczajni szafarze. – Staramy się otwierać na świeckich i włączać w życie duszpasterskie i religijne – podkreśla.


Sedno jubileuszu


W 2012 roku zaczęły się w parafii przygotowania do jubileuszu 650-lecia istnienia. Odbyły się m.in. misje zwieńczone peregrynacją dwóch kopii obrazu. Wprowadzono też miesięczną nowennę, a ostatnio była renowacja (odnowienie) misji. W parafii podjęto też szereg inwestycji budowalno-remontowych. – Świętowanie jubileuszy ma bardzo starą tradycję i zawsze wiąże się z darem łaski. Według prawa Mojżeszowego ma to być czas pojednania, przebaczenia, darowania długów, trwania przed Panem. I właśnie to jest sedno, a nie tylko biesiadowanie czy spotkanie we wspólnocie. Jubileusz ma nas mobilizować do czynu: większej życzliwości, wzajemnej dobroci, przebaczenia i trwania przed Panem – dodaje proboszcz.


Jubileusz 650-lecia parafii 


3.09, 18.00 – powitanie figury św. Michała z Gargano i Msza św.
4.09, od 6.00 – doba peregrynacyjna ze św. Michałem
7.09, 11.00 – centralne uroczystości, Msza św. pod przewodnictwem abp. Zygmunta Zimowskiego (transmisja 
w RDN Małopolska) 
8.09, 18.00 – Msza św. pod przewodnictwem bp. Andrzeja Jeża (transmisja w RDN Małopolska i TV Trwam, godz. 21.30 Rozmowy niedokończone w TV Trwam, transmisja na żywo z Borzęcina)
.

Pełny program na www.tarnow.gosc.pl
.

Skarb Borzęcina 


ks. prał. Czesław Paszyński
– Największą radością mojego życia jest służba Jezusowi. Dużo tu mówimy o Matce Bożej, bo to patronka parafii, ale to dla Jezusa jest wybudowana świątynia i to On uświęca nas mocą swojej łaski przez Ducha Świętego. Maryja jest wielkim skarbem Borzęcina. Pracować tu dla niej i wpisywać się w ten kult jest czymś niezwykłym. Z wielką radością zapraszam więc do Borzęcina na nasz odpust. Matka Boża czeka z życzliwym wzrokiem, ciepłem i pięknem. Ci, którzy nie przybędą, mogą się włączyć przez Telewizję Trwam i radio RDN Małopolska.


Nic na pokaz


Halina Pudełko z Borzęcina, nauczycielka, 
opiekunka Szkolnego Koła Caritas 
– Parafia jest mi bardzo bliska. Staram się często być w kościele, czy to na Mszy, czy na nabożeństwie, czy wstąpić choćby na chwilę. Od najmłodszych lat moja babcia, rodzice i ciocia przyprowadzali mnie do kościoła. Szczególnie cenię sobie środową nowennę. Bardzo podnoszą mnie na duchu maryjne pieśni i spontaniczne modlitwy. To, czego uczy nas Matka, realizujemy w Szkolnym Kole Caritas, które istnieje od 2006 roku. Staramy się uczyć dzieci działania z potrzeby serca, a nie na pokaz. Cieszymy się, patrząc, jak rozwija się dzieło, a dzieci same i z zapałem podejmują nowe inicjatywy.

Krzysztof Kowal z Warysia, nadzwyczajny szafarz, 
członek Akcji Katolickiej
– Mój ojciec pochodził z Borzęcina, ale po ślubie zamieszkał w Woli Radłowskiej. Pamiętam, jak pod koniec lat 50. na dzień przed odpustem w Borzęcinie wybuchł w Woli wielki pożar. Zobaczyłem wtedy płaczącego ojca, a gdy zapytałem go, z jakiego to powodu, usłyszałem: „Bo nie mogę jechać na odpust, do ukochanej Matki”. Pomyślałem wtedy, jaka to musi być ważna Matka, skoro mój ojciec, taki wielki i twardy drwal, płacze z tęsknoty za nią. Potem sam doświadczałem wielu łask za Jej przyczyną. To ona wyciągnęła mnie z alkoholizmu. Wyleczyła mnie też z depresji. Od 10 lat jestem szafarzem, co jest dla mnie wielkim zaszczytem i radością.

Marcin Fasula z Borzęcina, lektor i ceremoniarz
– Posługa przy ołtarzu to dla mnie zaszczyt i wyróżnienie. Zawsze jestem w środy na nowennie, prosząc Maryję o błogosławieństwo i dziękując za wszystko. A jest za co, bo matczynej opieki doświadczam na każdym kroku. Poprzez posługę przy ołtarzu zainteresowałem się teologią i teraz jestem już absolwentem tarnowskiego Wydziału Teologicznego. Przede mną jeszcze tylko obrona pracy magisterskiej. Z Maryją chcę iść dalej tą drogą i dlatego złożyłem dokumenty do seminarium w Rzeszowie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma