• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Z Jasnej Góry

    dodane 09.10.2014 00:15

    Budowa trwa nieco ponad 3 lata. Nowa część świątyni jest już gotowa. Trzeba jeszcze wyremontować część starą i obie z sobą połączyć.

    Biskup Andrzej Jeż 5 X wmurował kamień węgielny w mury rozbudowywanego kościoła w Stróżach. Kościół w Stróżach w 1917 roku wznieśli kolejarze. Mieści 10 ławek w dwóch rzędach. Mało. Od dawna nie wystarczał 3-tysięcznej wspólnocie. – Poprzedni proboszcz ks. Jasiurkowski, żeby ratować sytuację, dołożył w niedzielę dwie Msze św. – mówi Stanisław Matusik z rady parafialnej.

    Nie pomogło, trzeba było postarać się o więcej miejsca. – Budujemy dzięki wielkiej ofiarności parafian, z ich dobrowolnych ofiar, przy wydatnej pomocy parafii dekanatu grybowskiego i parafii patronackich – mówi ks. Stanisław Betlej, proboszcz wspólnoty w Stróżach. Cieszy, że budowa – jak to czasem dziś bywa – nie rujnuje wspólnoty. – Kiedyś brakowało nam jednomyślności – wspomina. S. Matusik. Dziś dzieło łączy ludzi. – Ale także przyczynia się do wzrostu pobożności – przyznaje ks. Betlej. – Dobry gospodarz ze skarbca wyciąga rzeczy stare i nowe. Wy w sensie duchowym i materialnym pięknie kontynuujecie dzieło swych przodków – mówił bp Andrzej Jeż. Nowa część świątyni idealnie, nawet detalami architektonicznymi, nawiązuje do stylu starej części kościoła. – Najważniejsze, świadczące o tym, że obraliście dobrą drogę, że budujecie bardzo sensownie, to fakt, że ta świątynia jest wypełniona dziećmi, młodzieżą. Nic by nie było z nowych świątyń, gdyby były piękne, ale stały puste. Tu kościół wypełniony jest życiem i nadzieją – dodał bp Andrzej Jeż w homilii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół