• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Człowiek na walizkach

    dodane 16.10.2014 00:15

    Jego droga owocowała zawsze niepowierzchowną dobrocią – mówią o bp. Janie współpracownicy. Teraz owoce będzie zbierał Kościół kielecki.

    Papież Franciszek mianował 11 października biskupa pomocniczego diecezji tarnowskiej Jan Piotrowskiego, biskupem diecezjalnym w Kielcach. Jak widzi swoje posługiwanie w nowej rzeczywistości? – Głoszenie Ewangelii, zaczynanie od Chrystusa. Do tego powołany jest każdy biskup i ksiądz – podkreśla bp Piotrowski. Biskupem został w styczniu 2014 roku, niedawno, 9 miesięcy temu.

    – Biskup Jan to ojciec i pasterz. Nominacja na biskupa diecezjalnego, czyli powierzenie mu Kościoła kieleckiego, wydaje się z tego względu bardzo dobrym posunięciem. Potwierdza się fakt, że to Duch Święty prowadzi Kościół – mówi jeden z kapłanów tarnowskich.

    Pasja misji

    Biskup Jan Piotrowski urodził się 5 stycznia 1953 r. w Szczurowej. Po ukończeniu szkoły średniej w Radłowie wstąpił do tarnowskiego seminarium, które ukończył w 1980 r., przyjmując święcenia kapłańskie z rąk bp. Jerzego Ablewicza. Pracował w Przecławiu i Mielcu. Jego pasją są misje. Pracował w Kongo, a potem w Peru. – To jedyny misjonarz w naszej diecezji, który pracował na dwóch kontynentach – mówi ks. Krzysztof Czermak, dyrektor Wydziału Misyjnego tarnowskiej kurii. – Był misjonarzem w całej rozciągłości, oddany Kościołowi, ceniący tamtejszą ludność i miejscowe duchowieństwo – dodaje.

    Po powrocie do kraju przez dwie kadencje był dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce. Interesuje go: misjologia, historia misji, antropologia kulturowa. Lubi jazdę na rowerze oraz pływanie. Zna angielski, francuski, włoski, hiszpański oraz język munukutuba.

    Otwarty, dobry, skromny

    Ci, którzy znają bp. Jana, zwracają uwagę nie na to, co potrafi, ale jaki jest. – Stawiał poprzeczkę bardzo wysoko, przede wszystkim sobie, jako kapłan, misjonarz, dyrektor, a przede wszystkim jako człowiek i chrześcijanin. Jego przykład był dla mnie wyzwaniem do podążania drogą świętości. Takiej świętości, która owocowała jego codzienną, niepowierzchowną dobrocią. Właśnie jego postawa otwarcia się na drugiego człowieka, gotowość ofiarowania każdemu swojego czasu i uwagi ujmowała każdego – mówi ks. Piotr Boraca, współpracownik z Papieskich Dzieł Misyjnych.

    Ksiądz Krzysztof Franczyk współpracował z bp. Janem w czasie, gdy ten był proboszczem w Nowym Sączu. – Pogodny, otwarty, uśmiechnięty. Jako szef zawsze miał propozycje, przygotowane rozwiązanie, ale nie upierał się przy nich i ciekawy był zawsze naszego zdania – mówi. – Skromny, mówił parę miesięcy temu o byłym proboszczu Jan First z Nowego Sącza. – Nie lubił komplementów. Kiedy do ówczesnego nominata zwróciłem się per „ekscelencjo”, usłyszałem: „Panie Janie, daj pan spokój z tą »ekscelencją«” –wspomina.

    Nie urzędy, ale służba

    Po święceniach biskupich jedną z osób, która składała życzenia nowemu bp. Janowi była Katarzyna z Nowego Sącza. – Bp Jan był i jest bardzo ojcowski. Takim był dla mnie jako proboszcz i kierownik duchowy. Ludzki, ciepły człowiek. Pomyślałam nawet, że przypomina papieża Franciszka.

    Na pewno to będzie biskup misyjny – mówiła. Co ciekawe, po objęciu posługi biskupa w Tarnowie nie mógł zamieszkać w nowym mieszkaniu, bo trzeba było dopiero kupić stół, krzesła, szafę. Nie miał swoich mebli. Jedynie rzeczy osobiste, książki. Jak misjonarz, który gotów spakować się w jedną walizkę i jechać na koniec świata. Dziś bp Jan, jak misjonarz, znów pakuje walizkę. Ale Kielce to nie koniec świata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół