• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zaryzykuj, zagłosuj…

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 45/2014

    dodane 06.11.2014 00:15

    16 listopada pójdziemy do urn, by wybrać gospodarzy naszych miast, gmin, powiatów i sejmików. To sprawa odpowiedzialności za to, co swojskie.

    W województwie małopolskim o miejsca w samorządzie stara się w sumie 611 kandydatów, do głosowania zaś uprawnionych jest ponad 2,6 mln osób. W województwie podkarpackim, gdzie do głosowania ma prawo ponad 1,7 mln osób, chętnych do pracy w samorządzie jest 475 kandydatów. Kandydatów zgłosiły największe partie reprezentowane w Sejmie, jak również lokalne komitety wyborcze. Najwięcej pretendentów do zasiadania na fotelu prezydenta, burmistrza, wójta czy radnego zgłosiły lokalne komitety wyborcze. Widać, że struktura terenowa największych partii jest w regionie mizerna.

    I po wyborach…

    W analizie list wyborczych uderza też fakt, że kandydatami na gospodarzy miast i gmin są w zdecydowanej większości mężczyźni. W wielu przypadkach stanowią oni 100 proc. wszystkich kandydatów na prezydenta czy burmistrza. Lepiej jest na listach kandydatów na radnych. Widać, że parytety są mglistą ideą, nieprzystającą do lokalnej rzeczywistości. W kilku gminach właściwie dokonano wyboru przed wyborami. Burmistrzem Żabna chce zostać tylko jeden kandydat: Stanisław Kusior. W tej samej sytuacji są od lat gmina Szczurowa, w której jedynym kandydatem jest Marian Zalewski, i Borzęcin, gdzie startuje dotychczasowy wójt Janusz Kwaśniak. O fotel burmistrza Muszyny też stara się tylko jeden kandydat – Jan Golba.

    W gminie tej właściwie obsadzono już prawie całą radę, bo zajęto aż 8 na 15 mandatów. Jest to możliwe wtedy, gdy nie ma kontrkandydatów – wtedy zgodnie z kodeksem wyborczym mandat obsadzany jest bez głosowania, wystarczy tylko, że kandydat na radnego zbierze 25 podpisów osób go popierających, i… może być spokojny o przyszłość.

    Prawdziwa kiełbasa

    Czy będzie się o nią martwił jeden z kandydatów do Rady Miasta Nowy Sącz? Za sprawą wyborczego plakatu trafił na usta wszystkich, wywołując uśmiech. Życiorys? „Były producent prawdziwie wiejskiej kiełbasy (zakład w Mszalnicy przy drodze na Grybów przed Cieniawą), nie pije, nie pali, od 40 lat ma jedną żonę”. Obietnice? „Będę bronił zawsze spraw uczciwych mieszkańców, niezależnie, czy są wierzący czy nie, za głosowanie na mnie nie obiecuję żadnych korzyści finansowych i zatrudnieniowych, zaryzykuj, zagłosuj na mnie, nie głosuj na Lizusów” (pisownia oryginalna).

    Nic bez tożsamości

    Największe miasta regionu to Tarnów i Nowy Sącz. – Tarnów cierpi na brak uświadomionej sobie przez mieszkańców tożsamości miasta, a co za tym idzie – kompleksowej, uwzględniającej własną specyfikę, strategii – mówi Piotr Dziża, organizator Festiwalu Niepodległości. Samorząd miasta po 1990 roku nie podjął wciąż konsekwentnego wysiłku zdefiniowania, jaka ta tożsamość jest, do jakiego dziedzictwa się odnosi, jakiego ducha i jakie aspiracje ma wyrażać. – Bez sprostania temu fundamentalnemu zadaniu ogłaszanie i realizacja jakichkolwiek strategicznych projektów nie stanowi odpowiedzi na rzeczywiste potrzeby Tarnowa i jego mieszkańców, ale jest kreacją rzeczywistości, oderwaną od historii miasta i jego specyfiki projekcją wyobraźni autorów, wciskających nam w brzuch, że tego właśnie potrzebujemy, bo tego potrzebowali mieszkańcy innych miast – dodaje.

    Nie tylko sklepy

    Podobnie jak Tarnów, również Nowy Sącz potrzebuje wizji przyszłości. Zdaniem Bożeny Kwitowskiej, prezes AK Diecezji Tarnowskiej, miasto myśli tylko o tych, którzy mają pracę, a zarobione pieniądze mogą wydawać we wciąż powstających wielkich sklepach. – Obecna edukacja jest nastawiona na kształcenie kadr dla zewnętrznych pracodawców, gdyż w mieście nie ma dla nich pracy. 70 proc. absolwentów musi szukać pracy poza Nowym Sączem – mówi prezes Kwitowska. – Wiele do życzenia pozostawia komunikacja miejska. Transport publiczny jest realizowany przez MPK taborem sprzed 30, 40 lat. Słynne berliety PR 110 pamiętają epokę Gierka. Odczuwa się lekceważenie praw pieszych, bo chodniki są całkowicie zablokowane przez zaparkowane samochody – wylicza Bożena Kwitowska. Niezałatwioną sprawą jest też obecność pomnika żołnierzy radzieckich. – Nowy Sącz jest jednym z niewielu miast w Polsce, w których nadal stoją okazałe pomniki chwały Armii Czerwonej, a władze, jak Piłat, umywają ręce, choć mają pełne prawo rozebrać taki obiekt – podkreśla prezes AK DT.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół