• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Kwiaty dla świętego

    dodane 05.02.2015 00:15

    Historia kościółka w Ilkowicach w parafii Łęg Tarnowski pokazuje, że patron przed Bogiem to nie abstrakcja. Tylko nasze wczoraj i dziś.

    Dzieje tego miejsca zaczynają się w 1739 roku, kiedy to okolicę pustoszyła zaraza cholery.

    Cud uzdrowienia

    – Jest legenda o tym, że rok później młynarzowi Szymonowi Pankowi, który przechodził obok cholerycznego cmentarza, ukazała się jakaś postać i nakazała w tym miejscu wybudować kościółek pod wezwaniem św. Sebastiana – opowiada Natalia Brożek z KSM Łęg Tarnowski. Młynarz zlekceważył polecenie. Choroba dalej się szerzyła. Postać ukazała się raz jeszcze. Tym razem sprawy nie zbagatelizował. Z kolegą, także młynarzem, Sebastianem Kotapką ruszyli kwestować na budowę kaplicy aż po Sandomierz i Kraków. – Za uzbierane pieniądze nakupili drzewa i postawili na cmentarzu drewnianą świątynię. Gdy ukończyli prace, zaraza w okolicy natychmiast ustała – dodaje Stanisław Kania, dziś opiekun „Sebastianka”, jak ludzie nazywają świątynię. Pana Stanisława proboszcz parafii Łęg Tarnowski ks. dr Andrzej Bakalarz nazywa zaś kustoszem tego kościoła. Sława św. Sebastiana musiała rozejść się po okolicy dość mocno, bo w latach kolejnych pomorów przychodziły tu licznie pielgrzymki.

    – W 1873 roku z Tarnowa przyszła tu procesja w liczbie 800 osób. Wśród nich była umierająca właścicielka kawiarni „Pod Kanarkiem”, której życzeniem było już tylko umrzeć w jakimś świętym miejscu. Po Mszy św. poczuła orzeźwiający wiatr i wstała zdrowa. Zapisano to w kronice parafialnej – dodaje pan Stanisław.

    Powrót taty

    Wszyscy parafianie w Łęgu Tarnowskim mają świadomość, że św. Sebastian z Ilkowic wstawia się za tymi, którzy o to proszą. – W dzień jego wspomnienia kościół jest zawsze pełny ludzi. W niedzielę zaś wszystkie Msze parafialne przed południem odprawiane są w tym kościele. Są tłumy – mówi Krystyna Krzak mieszkająca obok „Sebastianka”. Róża różańcowa św. Floriana zawsze zamawia Mszę św. w Ilkowicach przed obrazem św. Sebastiana jako podziękowanie za ochronę przed kataklizmami. – Wszyscy znają pieśń, którą tu śpiewamy z tekstem „Jedno się dzisiaj wyrywa wołanie, od wszelkich nieszczęść broń nas, Sebastianie” – dodaje Krystyna. W historii sprawdziło się, że święty nie tylko zarazami się zajmował. – Było to chyba w 1944 roku. Miałam z 10 lat. Jednego dnia rozgłosili wezwanie, że wszyscy mężczyźni mają się stawić następnego dnia na transport na roboty do Niemiec – opowiada Hermina Skrabacz. Wieczorem ks. Piotr Rajca z wiernymi prosił u Sebastiana o szczęśliwy powrót dla nich, obiecując świętemu remont kościółka. – Rano z plecakiem tato wyszedł na transport. Z mamą żeśmy go odprowadzili. Po południu był w domu z powrotem – wspomina pani Hermina ze łzami w oczach. Okazało się, że zwolnili do domów wszystkich z Ilkowic, bo dla nich nie mieli zagwarantowanej pracy. – Potem wieczorem wszyscy pod kościółkiem zebraliśmy się podziękować za cud. Ja czuję się związana ze św. Sebastianem. Cały czas mam w pamięci, że tato ocalał – mówi dziś Hermina. Co rok składa przed odpustem ofiarę na kwiaty dla św. Sebastiana.

    Perełka

    Dziś kościółek to – jak mówi ks. Bakalarz – perełka. Odremontowany, zadbany. – Zasługi wielkie położył 60 lat temu Józef Solak pochodzący z Łęgu Tarnowskiego, organista w Poznańskiem i później w Tarnowie. – Ufundował wszystkie obrazy do kościoła wraz z kopią obrazu św. Sebastiana Guido Reniego. Także drogę krzyżową. Nie miał za dużo pieniędzy, ale robił własnoręcznie różańce i inne dewocjonalia, które tu rozprowadzał z myślą o kościółku. Każdy w domu ma dziś wykonane przez niego obrazki ze św. Sebastianem i widokiem naszej świątyni – opowiada Stanisław Kania. To także przyczyniło się do ugruntowania w społeczności kultu świętego. Ludzie są dziś przywiązani do kościółka, którego nie nazywają inaczej jak nasz „Sebastianek”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół