• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Wraca życie

    dodane 05.02.2015 00:15

    – Kiedy przyszedłem do parafii, zaprosiłem młodych na spotkanie. Nikogo za rękę nie przyprowadziłem, nikogo specjalnie osobiście nie prosiłem. Na pierwsze spotkanie przyszło 29 osób – mówi ks. Janusz Michalik.

    Od paru lat nie było grupy młodzieżowej. Każdy mówił, że nic się nie dzieje, że monotonia. Szli w niedzielę do kościoła, „odklepali”, w tygodniu na palcach jednej ręki można było policzyć ludzi. Teraz zaczyna się coś dziać i chętnie przychodzą. Nie tylko młodzi – opowiada Beata Błaź, prezes miejscowego nowiutkiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Gimnazjalistka Kaśka Kapinos gra w scholi, uczy jeszcze dziewczynki z DSM śpiewu. – Tu, w grupie, jest wszystko. Wspólnota, Pan Bóg. Gramy, śpiewamy, są czuwania, interakcja, coś się dzieje. Wróciło życie – mówi. Niektórzy rezygnują, cały czas przychodzą nowi. Mają dopiero parę miesięcy, ale złapali bakcyla. Jeżdżą na spotkania dekanalne, okręgowe. – Tam widzimy, że wiara jest radosna, że Boga można uwielbiać spontanicznie, że w kościele obok mnie stoją brat i siostra, bo stanowimy rodzinę. Czujemy, że to jest właśnie normalne – opowiada Beata.

    Nic szczególnego

    Po latach posuchy niektórzy dziwią się, co młodzież robi w kościele. – Niektórzy rówieśnicy myślą, że musimy dużo w kościele siedzieć, o Bogu rozmawiać, a można przecież łatwo i przyjemnie w domu na Facebooku posiedzieć – przyznaje Agata Niedbała. Młodzi myślą, że takie podejście to owoc schematycznego procesu przygotowania do bierzmowania, obowiązkowych dłuższych nabożeństw, zbierania podpisów. – Dziwią się nam teraz, bo myślą, że dalej tak to działa – dodaje Kaśka. Piątek, godz.19. Trwa spotkanie w starej wikarówce. – Po remoncie dał nam ją ksiądz proboszcz, widząc, że regularnie sporo młodzieży przychodzi na spotkania. Mamy tu swoje miejsce. Młodzi się cieszą – mówi ks. Michalik. Właśnie zakończyło się czuwanie w kościele. Agata Niedbała i Kasia Kowalska z Wampierzowa z domu wyszły rano. Na 16.00 prosto ze szkoły wróciły na próbę przed czuwaniem. Potem Msza św., adoracja. O 19.00 mają jeszcze siłę na spotkanie w starej wikarówce. – To jest właśnie piękne, że jest taka możliwość – mówią. Proboszcz też cieszy się, że jest młodzież. – Widać wyraźne ożywienie. Fajnie, że chcą się spotykać, chcą przychodzić. Zwłaszcza w kontekście Światowych Dni Młodzieży – mówi ks. Wojciech Duplak. Ludziom także się podoba, bo okazało się, że młodzi są w parafii. – Pamiętam pierwsze spotkanie w kościele, czuwanie. Poczytaliśmy kilka wezwań do modlitwy, pograli i pośpiewali. Kiedy wychodziliśmy, jedna pani biła nam brawo. A nie zrobiliśmy nic szczególnego. Było po prostu normalnie – wspomina Beata. – Nam zależy, żeby przyciągać nowych, żeby też korzystali z bycia we wspólnocie – mówi Dominika Turczyn z KSM. Młodzi stali się kołem zamachowym. – Zgłosiły się małżeństwa 30-, 40-latków, żeby przygotować spotkanie. Był opłatek. Razem z dziećmi przyszło 100 osób. Zastanawiamy się nad formą stałych spotkań – cieszy się ks. Janusz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół