• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Przewaga w dłoni

    dodane 05.03.2015 00:15

    W gościnnych progach Zespołu Szkół w Siedlcu nad Rabą odbył się II Parafialny Turniej Tenisa Stołowego.

    Pomysł był taki, żeby dzieci odciągnąć od komputerów, telewizji, komórek. Dziś wszyscy młodzi korzystają z tych narzędzi komunikacji nawet w pewnym nadmiarze. Poza tym chcieliśmy zagospodarować im czas wolny w czasie ferii. Cieszę się, że i dorośli włączają się w tę inicjatywę. Też przychodzą grać – opowiada ks. Andrzej Krajewski, proboszcz parafii Chełm, na terenie której leży Siedlec. Gimnazjalistka Sylwia Grzesik zaprzecza tezie, że tenis stołowy jest grą nudną.

    – Jest fajny, naprawdę. Ale dziewczyn mało gra. Czasem w szkole tylko – przyznaje. Co innego chłopcy. Kacper Korczakowski, 15-latek, który wygrał turniej w swojej kategorii w zeszłym roku, uważa, że połowa chłopaków gra nieźle. – W sumie jednak możemy mówić, że to nasze granie jest absolutnie amatorskie. Poziom bywa często świetlicowy – przyznaje nauczyciel WF Witold Leo. Czy to ma sens? – Każdy sport ma sens. Pozwala posmakować rywalizacji, rozwija. Na naszym poziomie ma on także charakter towarzyski. Młodzi, później dorośli, spotykają się, aby pograć, spotkać ze sobą, porozmawiać – dodaje. W tej perspektywie widać jeszcze wyraźniej sens zaangażowania parafii. – Takie wydarzenia integrują wspólnotę. Tych, którzy przychodzą pograć, ale i tych, którzy troszczą się o organizację imprezy – dodaje ks. Krajewski. Kacper w tym roku także wygrał swoją kategorię. – Zaczęło się od tego, że graliśmy z kuzynem po założeniu siatki na zwykłym stole. Potem on kupił stół do tenisa. Gramy sobie, ćwiczymy. To jest moje hobby – opowiada. Podoba mu się, że można pokazać swoje umiejętności techniczne. Jest leworęczny, więc przeciwnicy mają z nim nieraz wiele kłopotów, bo gra z nietypowej pozycji. – Poza tym lubię się bronić, grać defensywnie. To jest duża frajda – uśmiecha się Kacper. Z kuzynem grywają też w debla. Prosta gra dla każdego, jaką jest tenis stołowy, może wciągać, a nawet fascynować. Proboszcz ks. Andrzej Krajewski jest miłośnikiem tej dyscypliny. – Myślę jednak przede wszystkim o tym, że nie wygra się z różnymi negatywnymi zjawiskami współczesności zakazem, ale można to zrobić pozytywną propozycją. Trudno narzekać na dzieci i młodzież, kiedy niczego się im nie proponuje – przyznaje ks. Andrzej. W Chełmie propozycja się przyjęła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół