Nowy numer 16/2018 Archiwum

Długa podróż z Bonawenturą

Autem, motocyklem i… na drzwiach od WC. W różny sposób można przeżyć przygodę z nieznanym.

Od pięciu już lat w starosądeckim „Sokole” podróżnicy z całej Polski dzielą się swoimi doświadczeniami z przebytych podróży podczas specjalnych pokazów. – Podróżowanie to nie rzecz dostępna tylko dla wybranych. Podróżują studenci, ale i emeryci. Festiwal Bonawentura jest dobrą okazją do wymiany doświadczeń i inspiracji, ponieważ metod, patentów na podróżowanie, jak również powodów do opuszczenia swojego domu i wyruszenia w świat jest bardzo wiele. Wiem, że po Bonawenturze rodzą się nowe pomysły podróży. Są możliwości odkrywania białych plam, lecz zdarza się to dzisiaj bardzo rzadko. Dziwi mnie antagonizowanie podróżowania i turystyki, tego, że nie można podróżowania łączyć z pracą. Dla mnie podróżowanie to okazja do uczenia się, poznawania innych ludzi, kultur, poszerzania swojej wizji świata. Festiwal jest żywym pomnikiem – wspominaniem mojego brata Tomasza, który kochał podróże i pewno cieszy się, że w ten sposób, przez formę tego festiwalu, także o nim mówimy – podkreśla Wojciech Knapik, dyrektor CKiS w Starym Sączu, organizator festiwalu.

Wtopić się w tło

Gościem jubileuszowej edycji festiwalu był m.in. Jacek Hugo Bader, który opowiadał o wyprawie na Broad Peak i wcześniejszych podróżach do Rosji. Przyszłym odkrywcom dał przy tym cenne wskazówki, jak eksplorować nieznane. – Dla mnie podróżowanie oznacza, że trzeba się wtopić w tło, stać się niewidocznym. To jest ważne dla reportera. Swoją obecnością, sobą samym powinno się dokonać jak najmniejszych zmian w miejscu, środowisku, do którego się dotarło. Musisz świat opisać taki, jaki on jest. Masz się nie rzucać w oczy, żeby różni groźni ludzie cię nie zauważyli. Ja sobie mogę poradzić z pogodą, naturą, ale nie ze złymi ludźmi, którzy bardzo łatwo mogą cię skrzywdzić. Miejscowi mają niesamowity instynkt rozpoznawania obcych, dlatego trzeba się starać jak najmocniej ukryć, by zobaczyć, spotkać, poznać człowieka, który sam w sobie jest niezwykłym, nieznanym światem – mówił Jacek Hugo Bader.

Kawa czy herbata

Jacek Hugo Bader łączy podróżowanie z pracą. Anna Czapek i Piotr Mojżyszek pokazują, że odkrywanie idzie w parze ze zwyczajną turystyką. Oboje wybrali się do Wietnamu w poszukiwaniu herbaty. Zwiedzili to, co w Wietnamie jest najsłynniejsze na świecie, ale spróbowali również prawdziwej przygody, udając się w sam środek wietnamskiego interioru. – Chcieliśmy zobaczyć, jak się uprawia herbatę, ale okazało się, że wyruszyliśmy w porze, w której herbaty się nie zbiera, za to kawę jak najbardziej – wspominają. Nie zapomną sposobu suszenia ziaren kawy, które ludzie wysypują na ulicę i co rusz przewracają małymi grabkami. Nie wiedzieli, że do uprażonej kawy dodaje się w Wietnamie olej rybny, margarynę i tłuszcz z kurczaków. Słyszeli również o najdroższej kawie świata, która pochodzi od łaskunów. – To zwierzęta, które uwielbiają kawę. Nie trawią jednak ziaren. Gdy je wydalą, powstaje ta najdroższa kawa – śmieją się podróżnicy. Jeżdżą po całej Polsce i opowiadają o swoich doświadczeniach, zwłaszcza w szkołach.

Woda i przyroda

Podróż może być też „zwariowana”, żeby na chwilę zapomnieć o świecie i odpocząć. Tak spędza wolny czas Przemek Cwynar, który spłynął już trzy razy trzema rzekami na drzwiach od WC. – Pochodzę z Podkarpacia, z Albigowej pod Łańcutem. Polubiłem ten sposób podróżowania i chcę rozwijać swoją pasję. Z każdą podróżą uczę się czegoś nowego, co mnie wzmacnia i daje jednocześnie oddech. Mój sposób podróżowania nie kosztował wiele, ale korzyści są bezcenne, można całkowicie wyłączyć się ze stresującego trybu życia, wszystkie smutki odpływają, są tylko przyroda i woda. Chciałem zrobić coś nowego w swoim życiu. Przepłynąłem tratwą zrobioną z drzwi od WC z Rzeszowa do Bałtyku, z Polski do Morza Czarnego i Tamizą do Londynu, a przy tym spotkałem bardzo miłych, dobrych ludzi – opowiada Przemek Cwynar.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma