• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Żeby ręce były całe…

    ks. Zbigniew Wielgosz

    dodane 09.04.2015 10:31

    W gminach Ryglice i Szerzyny ruszył program przeciwdziałania wypadkom w pracy.

    Dwie pogórzańskie gminy w Małopolsce, Ryglice i Szerzyny, słyną z zakładów obrabiających drewno twarde. Niestety, często zdarzały się tam wypadki, w wyniku których pracownicy tracili palce czy części dłoni.

    – W latach 2013-2014 przeprowadziliśmy w tych gminach kontrole pilotażowe. Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają warunki pracy, produkcji galanterii drewnianej na tym obszarze, który jest zagłębiem wytwarzania takich przedmiotów w naszym regionie – mówi Benedykt Zygadło, kierownik oddziału PIP w Tarnowie.

    Okazało się, że w znacznej większości zakładów przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy zostały „zapomniane” lub nie do końca wprowadzone w ramach zastosowania przepisów związanych z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Stwierdzono też nielegalne zatrudnianie osób.

    Z tego względu Państwowa Inspekcja Pracy będzie w tych gminach realizować program złożony z trzech etapów. Pierwszy szkoleniowy, prewencyjny, ma na celu zapoznać pracodawców z przepisami i wymogami dotyczącymi maszyn do obróbki drewna twardego. Drugi etap programu będzie „zadaniem domowym” dla właścicieli zakładów produkujących galanterię drzewną. Przez trzy miesiące pracodawcy mają czas na wprowadzenie systemu samokontroli i naprawy w swoim zakładzie.

    Ideą PIP jest zmiana mentalności wśród pracodawców. – Najczęściej jest tak, że stosujemy różne zabezpieczenia maszyn dlatego, że gdyby ich nie było, to w razie kontroli inspektor nałoży na pracodawcę mandat. To jest najniższa forma kultury pracy, kultura strachu. My chcemy, żeby ludzie chronili siebie dla siebie, dla swego dobra, żeby w zakładzie pracy tworzyć wspólnotę poszanowania środowiska pracy – podkreśla Benedykt Zygadło.

    Wiedzę na temat obecnie panującej w Polsce kultury pracy dają paradoksalnie badania brytyjskie. – Próbowano ustalić poziom tej kultury doświadczalnie. W badanym zakładzie jedna z osób miała się nie stosować do wymogów bezpieczeństwa pracy. Na 10 Brytyjczyków 7 – 8 zwracało uwagę tej osobie. Na 10 Polaków 2 lub najwyżej 3 osoby – podają inspektorzy.

    Trzecim etapem programu PIP będzie ocena wprowadzenia systemu samokontroli i naprawy w zakładach galanterii drzewnej. – Jako włodarz gminy, ale i mieszkaniec, mam doświadczenia spotkań z ludźmi, którzy stracili palce, części dłoni. Wiem, że wypadków w zakładach produkujących galanterię drzewną było sporo, dlatego sprawę prewencji, zapobiegania wypadkom i tworzenia kultury pracy uważam za niezwykle ważną – mówi burmistrz Ryglic Bernard Karasiewicz.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół