• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Furtka do Boga

    dodane 16.04.2015 00:15

    Tuż po Wielkanocy. Ludzie niby już wymodleni, a kościół jednak cały czas pełny. Książę Archaniołów nawiedził Górę św. Jana.

    Grzegorz z Limanowej, 37 lat. Ma zupełnie ogoloną głowę. Wyobrażam sobie, że tylko dlatego ktoś mógłby się go wystraszyć. Tymczasem to on doświadcza obaw. W kościele w Górze św. Jana 8 kwietnia przyjął z kilkudziesięcioma innymi osobami szkaplerz św. Michała Archanioła. – Przyjmuję go z wiarą i myślę, że w połączeniu z wysiłkiem duchowym, modlitwą, wstawiennictwo św. Michała pomoże skutecznie chronić się przed złem – mówi.

    Wraz z nim szkaplerz przyjmuje także jego brat Michał. – Czasy takie, że zło wciska się każdym możliwym sposobem do naszego życia. Pokus jest mnóstwo. Łatwo ulec, i na duszy szkodę ponieść. Trzeba się zatem bronić – mówi Michał. Błyskotki i kolorowe barwy przyjemności niektórzy biorą li tylko za urodę świata. – Świat jest piękny, ale są zagrożenia, tylko trzeba pewnej dojrzałości, żeby je dostrzec – dodaje Grzegorz. Od 7 do 8 kwietnia trwała doba nawiedzenia parafii w Górze św. Jana przez figurę św. Michała Archanioła z Gargano. – Peregrynacja trwa już parę lat. Miała ograniczyć się tylko do naszych wspólnot michalickich, ale okazało się, że pragnienie ludzi spotkania ze św. Michałem Archaniołem jest tak duże, że peregrynacja się rozwinęła – tłumaczy ks. Piotr Prokopowicz, michalita, który z figurą Księcia Niebieskich Zastępów z Gargano był w Górze św. Jana. Skąd tak duże zainteresowanie? – Myślę, że jest to pochodna kolorowych pokus współczesnego świata. Okazuje się, że uleganie hedonizmowi nie daje szczęścia, może jedynie krótkotrwałe zadowolenie. Z tego rodzi się tęsknota do czegoś większego. Świety Michał broni od złego i pokazuje drogę do trwałego szczęścia, do radości przebywania z Bogiem – uważa ks. Piotr. Wierni z Góry św. Jana poprosili o figurę w wyniku szeregu rozmów, zwłaszcza w gronie Akcji Katolickiej. – Przyglądaliśmy się też postaci bł. Bolesława Markiewicza, ponieważ jego życie jest świadectwem, jak św. Michał mu pomagał, jak go wspierał. My też potrzebujemy wsparcia, bo, jak wszędzie, problemów w rodzinach nie brakuje – przyznaje ks. Jan Ligas, proboszcz z par. Góra św. Jana. – Przecież dopiero mieliśmy Wielkanoc, tymczasem 7 kwietnia, pierwszego dnia nawiedzenia, spotkałem pod chórem człowieka, który kilkanaście lat nie był w świątyni. Pewnie na Wielkanoc nie przyszedł, a św. Michał otworzył mu furtkę do Pana Boga – dodaje ks. Ligas.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół