• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Galanteria bez rąk

    ks. Zbigniew Wielgosz

    |

    Gość Tarnowski 16/2015

    dodane 16.04.2015 00:15

    Dwie pogórzańskie gminy w regionie słyną z zakładów obrabiających drewno twarde. Niestety, nie tylko z tego…

    Kobieta, 26 lat, pracowała na frezarce przy produkcji mebli. Zdarzył się wypadek. Otwarte złamanie palców, przecięcie ścięgien, ubytek tkanki kostnej i przecięcie naczyń tętniczych. Palce nigdy nie wrócą do dawnej sprawności. Z winy pracodawcy. Brak osłon i niewłaściwy dobór narzędzia. To tylko jeden z wielu tego typu wypadków przy pracy przy obróbce drewna. A takich jest wiele. Bo Ryglice i Szerzyny to małopolskie zagłębie produkcji galanterii drzewnej – kiedyś pracowały tu pełną parą spółdzielnie produkcyjne, a teraz zostały małe zakłady. W zabytkowym spichlerzu w Ryglicach Państwowa Inspekcja Pracy zainaugurowała program profilaktyczny.

    – W latach 2013–2014 przeprowadziliśmy w gminach Ryglice i Szerzyny kontrole pilotażowe. Chcieliśmy zobaczyć, jak wyglądają warunki pracy, produkcji galanterii drewnianej na tym obszarze, który jest zagłębiem wytwarzania takich przedmiotów w naszym regionie – mówi Benedykt Zygadło, kierownik oddziału PIP w Tarnowie. Okazało się, że w znacznej większości zakładów przepisy dotyczące bezpieczeństwa i higieny pracy zostały „zapomniane” lub nie do końca wprowadzone po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Stwierdzono też nielegalne zatrudnianie osób. Z tego względu Państwowa Inspekcja Pracy będzie w tych gminach realizować program złożony z trzech etapów. Pierwszy, szkoleniowy, prewencyjny, ma na celu zapoznać pracodawców z przepisami i wymogami dotyczącymi maszyn do obróbki drewna twardego. Drugi etap programu będzie „zadaniem domowym” dla właścicieli zakładów. Przez trzy miesiące pracodawcy mają czas na wprowadzenie systemu samokontroli i naprawy w swoim zakładzie. Ideą PIP jest zmiana mentalności wśród pracodawców. – Najczęściej jest tak, że stosujemy różne zabezpieczenia maszyn dlatego, że gdyby ich nie było, to w razie kontroli inspektor nałoży na pracodawcę mandat. To jest najniższa forma kultury pracy – kultura strachu. My chcemy, żeby ludzie chronili siebie dla siebie, dla swego dobra, żeby w zakładzie pracy tworzyć wspólnotę poszanowania środowiska pracy – podkreśla Benedykt Zygadło. Wiedzę na temat obecnie panującej w Polsce kultury pracy dają paradoksalnie badania brytyjskie. – Próbowano ustalić poziom tej kultury doświadczalnie. W badanym zakładzie jedna z osób miała się nie stosować do wymogów bezpieczeństwa pracy. Na 10 Brytyjczyków 7–8 zwracało uwagę tej osobie. Na 10 Polaków 2 lub najwyżej 3 osoby – podają inspektorzy. Trzecim etapem programu PIP będzie ocena wprowadzenia systemu samokontroli i naprawy w zakładach galanterii drzewnej. – Jako włodarz gminy, ale i mieszkaniec, mam doświadczenia spotkań z ludźmi, którzy stracili palce, części dłoni. Wiem, że wypadków w zakładach produkujących galanterię drzewną było sporo, dlatego sprawę prewencji, zapobiegania wypadkom i tworzenia kultury pracy uważam za niezwykle ważną – mówi burmistrz Ryglic Bernard Karasiewicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół