• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W ręku Pana

    dodane 16.04.2015 00:15

    Rozmawiając o papieżu Polaku, ks. Jan powiedział kiedyś: „Gdy ja umrę, nie wysyłacie mojego ciała do Polski”. Godzinę po tych słowach był już męczennikiem za pokój.

    W tarnowskim seminarium odbyła się premiera filmu poświęconego osobie ks. Jana Czuby pt. „Zostaję na miejscu do końca”. Zginął on w Afryce, na swej misyjnej placówce. Ksiądz Jan urodził się 5 czerwca 1959 roku w Pilźnie, a pochodził ze Słotowej. W 1978 roku wstąpił do tarnowskiego seminarium duchownego. Po czterech latach pracy w Bobowej i rocznym przygotowaniu wyjechał na misje do Afryki. W 1994 roku został proboszczem w Loulombo w Republice Konga, gdzie 27 października 1998 roku został zamordowany przez rebeliantów.

    Testament taty

    – Ksiądz Jan jest dla nas zarówno świadkiem, jak i uczniem i misjonarzem. Pozostał w Republice Konga do końca. Tam zginął, tam też znajduje się jego grób – mówi ks. dr Krzysztof Czermak, dyrektor Wydziału Misyjnego tarnowskiej kurii, autor scenariusza i pomysłodawca filmu. – Ten film to zarówno dokument, jak i świadectwo, pokazujące, że warto żyć dla jednej miłości – dodaje. Film zrealizowali Kazimierz i Tomasz Koziołowie z Tarnowa.

    – Te wszystkie obrazy noszę w sercu od dawna. Od dnia wysłania go na ostatni wyjazd do Afryki aż po modlitwę przy jego grobie trzy lata po śmierci. To wszystko, co wtedy przeżywałem, jest we mnie i dziś – mówi Stanisław Czuba, brat ks. Jana. – Pamięć o nim jest u nas w rodzinie bardzo żywa, wciąż czujemy jego brak, nadal też jest tęsknota. Ja jestem najstarszym z braci, on był najmłodszy. W testamencie taty była do mnie prośba, abym się nim opiekował… – wspomina ze wzruszeniem.

    Elektrownia i pszczoły

    Prace nad filmem trwały bardzo długo. – Po drodze było tyle przeciwności, że momentami myślałem, iż nic z tego nie będzie – opowiada K. Kozioł. Pierwsze ujęcia nakręcono już podczas Mszy św. pożegnalnej w Tarnowie. – Aczkolwiek nikt wtedy jeszcze nie mówił o filmie – dodaje K. Kozioł. W ciągu kolejnych lat zebrano aż 150 świadectw, z czego wykorzystano jedynie niewielką część, zgromadzono też archiwalne dokumenty oraz filmy przedstawiające ks. Jana. W filmie usłyszymy m.in. bp. Jana Piotrowskiego oraz ks. Bogdana Piotrowskiego i s. Ancillę Huijbers, którzy pracowali z nim na misji. Najcenniejsze są fragmenty nagrań, na których widać ks. Jana, czy to podczas uroczystości religijnych, czy w czasie spotkań prywatnych. – Nie są one jakościowo najlepsze, ale warto było je przypomnieć – podkreśla K. Kozioł. To właśnie one najlepiej pokazują, jakim człowiekiem był ks. Jan. – Był dobry i energiczny, nie oszczędzał się w pracy dla Boga, cenię go za to, jakim był człowiekiem, kapłanem, przyjacielem – mówi w filmie s. Ancilla. – Dostrzegalne były jego przykładne kapłaństwo, organizacja życia parafialnego, a zwłaszcza katecheza, do której podchodził z wielkim zaangażowaniem. Wielką troską otaczał też katechistów, którzy spełniają ważną rolę w naszym Kościele. Był bardzo zaangażowany na rzecz pokoju, widać było jego troskę o społeczeństwo. Z myślą o ludziach chciał zbudować małą elektrownię, założył też aptekę, uczył pszczelarstwa i sam hodował pszczoły – wylicza abp Anatole Milandou, biskup Brazzaville.

    Do końca

    W filmie cytowane są też fragmenty listów ks. Jana: „Pisząc ten list, nie jestem pewny jutra. Znowu prawie wojna. Stolica diecezji opustoszała (…) Cały region w ogniu. Wszystko w ręku Pana. Zostaję na miejscu do końca”. 27 października 1998 roku był dniem jak każdy inny. Wczesna pobudka, modlitwa, poranne obowiązki. Po obiedzie, gdy rozmowa zeszła na temat Jana Pawła II, powiedział wtedy: „Gdy ja umrę nie wysyłacie mojego ciała do Polski, ale pochowajcie mnie tutaj.” – Godzinę po tych słowach był już męczennikiem za pokój – wspomina s. Ancilla. Zginął z rąk rebeliantów, którzy napadli na misję.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół