• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Kolejni chrześcijanie trafią do Polski?

    Agata Ślusarczyk

    dodane 13.07.2015 18:08

    Fundacja Estera planuje w tym roku tranzyt 1100 prześladowanych Syryjczyków. - Te osoby uciekają przed rzezią - mówi Miriam Shaded, prezes fundacji.

    Dla Adnana Saad, jego żony i 7-miesięcznej córeczki Polska będzie drugim domem. - Chcemy tu pracować i być aktywnymi obywatelami. Dołożę wszelkich starań, by jak najlepiej nauczyć się waszego języka - deklaruje Adnan. Jeszcze dziś wraz ze swoją rodziną wyjedzie z Warszawy do docelowego miejsca zamieszkania - Tarnowa. 

    Dzięki staraniom Fundacji Estera schronienie w Polsce znalazło ok. 160 syryjskich chrześcijan. Uchodźcy w większości trafili już do rodzin m.in. Poznaniu, Tarnowie, Wrocławiu czy Kielcach. Ok. 50 z nich dostało lokum w Warszawie i okolicach. 

    - Zależało nam, by rodziny były ze sobą w niedalekiej odległości. Więzy rodzinne dla Syryjczyków są bardzo ważne. Niektóre osoby wróciły powrotem do kraju, z obawy, że już nigdy mogłyby nie zobaczyć swoich bliskich - wyjaśnia Miriam Shaded. 

    - Chrześcijanie w Syrii są do ponad 2 tys. lat. Odkąd w 2011 r. wybuchła w tym kraju wojna, nie mają głosu. Dlatego Fundacja Barnabas Fund zdecydowała się im pomóc. Pokryjemy roczny koszt pobytu wszystkich 50 rodzin. Pieniądze są już na koncie Fundacji Estara, potem trafią bezpośrednio do rodzin - mówił na konferencji prasowej dr Kris Baraniuk Barnabas z działającej w Wielkiej Brytanii fundacji. 

    Syryjczycy przylecieli do Warszawy w nocy z 10 na 11 lipca z lotniska w Bejrucie. Wcześniej w Libanie 2 tygodnie czekali na wizy wydane przez polski rząd. - Kiedy wylądowali, widziałem na ich twarzy ulgę. Nie muszą już dłużej martwić się, czy doczekają jutra - mówił K. Barnabas.

    - Jesteśmy zaskoczeni tak ciepłym przyjęciem. W Syrii jest bardzo trudna sytuacja, dużo cierpimy. Dziękujemy Polakom i rządowi za hojność. Od chwili, kiedy przylecieliśmy, widzimy przyjazne, akceptujące twarze. Czujemy się bezpiecznie. Prosimy, pomagajcie nam dalej - apelował syryjski uchodźca.

    Prezes Fundacji Estera wyjaśniła zasady, na jakich odbył się transfer. - Przyjęliśmy trzy wskaźniki, na podstawie których udzielaliśmy rodzinom pomocy. Pierwszy to wskaźnik bezpośredniego zagrożenia życia, zwracamy też uwagę, czy prześladowane osoby mogą schronić się w kraju ościennym, trzecim aspektem jest wspólnota wartości, łatwość do asymilacji w konkretnym społeczeństwie - powiedziała.

    Miram Shaded dodała, że akcja ma charakter ponadwyznaniowy, skupia wszystkie kościoły, parafie i ludzi dobrej woli. Zachęciła jednocześnie do składania deklaracji adopcji kolejnych rodzin. - W tym roku planujemy przywieść do Polski grupę 1 100 osób. To kropla w morzu potrzeb. Plaster na raka, który trawi Syrię. Wojna staje się coraz bardziej okrutna, coraz więcej ludzi traci życie. W kraju jest ponad 600 tys. chrześcijan - powiedziała. Dodała, że do fundacji wpłynęło 300 nowych deklaracji pomocy uchodźcom.

    Prezes Fundacji Estera zapewniła, że każdy uchodźca został "prześwietlony" przez odpowiednie służby. - Rząd polski otrzymał wszystkie potrzebne dokumenty - powiedziała. 

    Miesięczny koszt utrzymania czteroosobowej rodziny to 2,6 tys. złotych. - Naszym celem jest, by rodziny jak najszybciej stanęły na własnych nogach i stały się częścią polskiego społeczeństwa - zadeklarował K. Barnabas.

    «« | « | 1 | » | »»

    TAGI: SYRIA, UCHODŹCY

    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół