• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Tron na Powiślu

    dodane 03.09.2015 00:15

    Poradziła sobie ze Szwedami, to i ludzkie kłopoty nie są jej ani dziwne, ani straszne. Słucha uważnie i pomaga powstawać. Nie bez powodu jest nazywana Zwycięską.

    Kraków, 1570 rok. Rodzina Czernych darowuje obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem innej krakowskiej familii, Dębińskim. Ci zaś, właściciele Odporyszowa, umieszczają go w ołtarzu starego kościółka pw. św. Małgorzaty. Obraz otoczony jest szybko gorliwym kultem miejscowych. Nie mija sto lat, kiedy ten sam obraz z wizerunkiem Maryi, dokładnie taki sam jak czczony w kościele, ukazuje się kilkakrotnie w Odporyszowie, za każdym razem wzmacniając obrońców, którzy uznają te wydarzenia jako znak matczynej opieki. W czasie jednego z oblężeń obraz ukazuje się cierpiącym z powodu suszy obrońcom nad miejscem, w którym tryska do dziś źródło cudownej wody.

    – Wyjątkowych interwencji Matki Bożej Zwycięskiej pełne są księgi łask i cudów – mówi ks. Ryszard Kowalski CM, kustosz sanktuarium. Księża misjonarze św. Wincentego à Paulo, opiekujący się sanktuarium od 1905 roku, po okresie zaborów przywracali skutecznie rangę tego miejsca, nieco wówczas podupadłą. 15 sierpnia 1937 roku bp Franciszek Lisowski koronował wizerunek Zwycięskiej Pani. W czasie II wojny światowej obraz przechowywano w podziemiach tarnowskiej katedry. Po paru latach powrócił na swoje miejsce. Na odporyszowski tron.

    Czuwa nad dziećmi

    W sanktuarium w Odporyszowie rozpoczyna się 7 września ośmiodniowy odpust. Każdego roku do tronu Maryi pielgrzymują tysiące wiernych. Tygodniowy odpust sławny jest na całe Powiśle. To największy odpust i największe sanktuarium na tym terenie. – Tradycja chodzenia do Odporyszowa jest bardzo długa. Babcie, dziadkowie chodzili właśnie tam. Dawniej, jak tu niektórzy opowiadali, wozami zaprzężonymi w konie jechali na dwa dni, by pokłonić się Matce Bożej Zwycięskiej. My czynimy to samo – mówił w roku ubiegłym Eugeniusz Popera z Jam. W sobotę przed końcem odpustu przychodzą licznie wierni z dekanatu Radomyśl Wielki i Szczucin. – Codziennie zaś inne parafie pielgrzymują do tronu Maryi. Po składanych prośbach i podziękowaniach widzę, że Maryja „zajmuje się” szczególnie dziećmi, pomaga swym wstawiennictwem małżeństwom, które nie mogą doczekać się potomstwa. Drugi rys tego sanktuarium związany jest z problemem wyzwolenia z nałogów, zwłaszcza alkoholizmu. W ostatnią niedzielę odpustu przychodzą tu pielgrzymki trzeźwościowe – opowiada ks. Kowalski. Czy to po prostu owoc czasów, w których żyjemy, odbicie ludzkich problemów? – Raczej sławy tego sanktuarium, która się rozchodzi. Ludzie przekazują sobie z ust do ust świadectwo tego, że Maryi powierzają swe kłopoty i zostają wysłuchani. Dlatego wracają tamci i ciągle przychodzą nowi. Chociaż w sprawie tej szczególnej pieczy roztaczanej przez Maryję nad dziećmi, mieliśmy w dziejach sanktuarium spektakularne uzdrowienie dziecka, które wyzdrowiało po wykąpaniu w wodzie ze studzienki. Są w archiwum opisy rodziców, świadectwa lekarzy, zeznania. Może także dlatego, że znane są takie wydarzenia, rodzice przynoszą tu dzieci i proszą za nie i o nie – dodaje kustosz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół