• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Bierz muszlę i słuchaj

    dodane 10.09.2015 00:15

    Gerhard Weag mówi tak: „Chcesz poznać Nowy Testament? Jedź do Jerozolimy. Kościół? Do Rzymu. Samego siebie? Wejdź na Drogę św. Jakuba”.

    W Piwnicznej odbyła się 29 sier- pnia uroczystość połączenia Beskidzkiej Drogi św. Jakuba z Jakubską Cestą na Słowacji. – Wczoraj szliśmy z Piwnicznej do Starego Sącza. Dziś pojechaliśmy do słowackiej Litmanowej i przez Eliaszówkę zeszliśmy tu, pod kaplicę na Piwowarówce, a zakończymy w Piwnicznej. W ten sposób łączymy oba szlaki – opowiada Krzysztof Baran, który przyjechał spod Bielska-Białej, by wziąć udział w otwarciu nowego fragmentu jakubowej drogi. Na Piwowarówce Mszy św. przewodniczył bp Kazimierz Górny z Rzeszowa. – Znaczymy szlaki, chodzimy nimi, bo to jest forma szerzenia kultu św. Jakuba. Cieszę się, że tych szlaków jest coraz więcej – mówi ks. Andrzej Loranc ze Szczyrku, prezes Ogólnopolskiego Bractwa św. Jakuba. Szlaki, jak przed 700 laty, łączą już całą Europę. – Na Słowacji mamy oznaczonych w sumie 300 km trasy. Planujemy oznakować jeszcze 450 km, tak aby połączyć Słowację, Polskę, Austrię, Węgry, z północy na południe, ze wschodu na zachód – mówi dr Gerhard Weag, prezydent Dróg św. Jakuba na Słowacji.

    Bądź pielgrzymem

    Kiedyś wszystkie drogi prowadziły do Santiago de Compostela. – Dziś nie chodzi o to, że jak wejdziemy w dowolnym miejscu na szlak beskidzki, to trzeba dojść do Santiago. Przecież to jest 4 tys. km, 3,5 miesiąca albo więcej marszu. Dziś przejdę kawałek, za parę dni zrobię kolejnych 100 km. Nikt nie powiedział, że trzeba skończyć w Santiago, wielu chodzi, a nigdy tam nie dojdą – mówi. Andrzej Ochman, który znakuje szlaki św. Jakuba. To jaki jest cel? – Być w drodze – dodaje. Paweł Plezia, który znakował szlak Via Regia, mówi, że Camino jest dziś modne. – W Hiszpanii jest mile widziane mieć w CV przejście Camino. U nas też „droga” staje się popularna. Wielu traktuje to turystycznie, planują wszystko w szczegółach. Ale Bóg ma swoje plany. Stawia ci na drodze ludzi, nieprzewidziane trudności. Sam szedłem do Lourdes i cztery dni przed celem spadł śnieg. Nie dało się dalej iść. Koniec. A właściwie początek, bo nauka z tego była, nauka pokory. Wyszedłeś turystą, a stajesz się pielgrzymem. Kim jest pielgrzym? Tym, kto szuka Boga – tłumaczy Paweł Plezia.

    Droga do celu

    Gerhard Weag mówi, że jak chcesz poznać Jezusa, jedziesz do Ziemi Świętej, Kościół – do Rzymu. Jak chcesz poznać samego siebie, to wchodzisz na Szlak św. Jakuba. – Na Słowacji jest popularny. Chodzi o duchowość. Ludzie zostawiają za plecami pracę, media. Drogom naszym towarzyszy książeczka z cytatami z Ewangelii. Jest czas na refleksję, zastanowienie się, co złego jest w moim życiu, co poprawić. Znam wielu ludzi, których ta droga zmieniła wewnętrznie – zapewnia Gerhard Weag. Drogi oznaczone są tradycyjnie znakiem muszli św. Jakuba. – Wchodzisz na szlak, bierzesz muszlę, przykładasz do ucha i słuchasz, co Bóg chce ci powiedzieć – dodaje Gerhard. Zdaniem Pawła Plezi jednym z istotniejszych momentów szlaków jest spotkanie z drugim człowiekiem. – Prowadzi to do rozmów o rzeczach błahych, ale też fundamentalnych. Bóg stawia drugiego człowieka na drodze. Jako zadanie. Wspaniałe jest to, że ci, którzy wędrują z muszlą, są w stanie się porozumieć w każdym zakątku Europy – mówi. W słowie do uczestników bp Andrzej Jeż napisał, że to „drogi wiodące do jednego celu, do braterskiej jedności narodów na fundamencie chrześcijańskiej tradycji kontynentu europejskiego”. Jak żadne inne.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół