• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Odpust co miesiąc

    Grzegorz Brożek

    |

    Gość Tarnowski 37/2015

    dodane 10.09.2015 00:15

    W tarnowskim kościele na Rzędzinie w czasie wojny Niemcy zrobili magazyn, a radzieccy żołnierze stajnie dla koni. W Betlejem Jezus też narodził się w stajni.

    Zbudową tej świątyni pw. Najświętszego Serca Jezusowego było tak. Już w 1846 roku wieś Grabówka została włączona do Tarnowa. Dzielnica rozwija się, powstają szkoły, zakłady pracy. W 1901 roku – dzięki Sanguszkom – otwiera podwoje ochronka św. Stanisława. W niej umieszczają płaskorzeźbę Najświętszego Serca Jezusowego. – W obecności tego obrazu i oddawania czci Bożemu Sercu w kaplicy na Grabówce można dopatrzyć się zamysłu Bożej Opatrzności i wpływu na wybór tytułu dla mającego powstać w dzielnicy kościoła – pisze Cecylia Wryk w szkicu historycznym dotyczącym dziejów parafii.

    Jest jeszcze jeden przyczynek. W 1933 roku bp Franciszek Lisowski oddaje diecezję pod opiekę Serca Jezusowego. Dwa lata później święci plac pod budowę kościoła na Grabówce. Na tabernakulum stoi wtedy figura Boskiego Serca. Na konsekrację trzeba było czekać prawie 50 lat. Biskup Ablewicz, oddając Bogu świątynię, mówił o niej jako o domu Ciała Chrystusowego, z którego wypływa ogień miłości Serca Zbawiciela. Biorąc pod uwagę szereg okoliczności, kościół ten, jak pisze Cecylia Wryk, „w pewnym sensie może być uważany za wotum wdzięczności diecezji Najświętszemu Sercu Jezusowemu”.

    Godziny czuwania

    Tym bardziej, że był i jest nadal miejscem nader żywego kultu Boskiego Serca. – To wynika przede wszystkim z religijności wiernych, nie tylko miejscowej parafii i stylu duszpasterstwa, w którym istotne jest także to, że my nie tylko możemy szerzyć kult Jezusowego Serca, ale jesteśmy wręcz do tego dedykowani – tłumaczy ks. dr Adam Kardyś, proboszcz parafii. Co miesiąc w tym kościele wierni przeżywają „odpust parafialny” w pierwszy piątek. Jeden z największych kościołów miasta w tajemniczy nieco sposób zapełnia się w dzień było nie było powszedni. – Już w pierwszy czwartek mamy przygotowanie. Modlitwa o powołania, Msza św. o Jezusie Najwyższym Kapłanie, potem Godzina Święta, czas adoracji, który trwa dwie godziny. W tym czasie, do 22.00, jest możliwość spowiedzi i kończymy Eucharystią o Sercu Jezusa z kazaniem – opowiada ks. Kardyś. W pierwszy piątek ludzi jak w niedzielę. Oprócz miejscowych przychodzą wierni z innych parafii. Kościół ten jest w Tarnowie centrum kultu Serca Jezusowego. 25 września odbędzie się tu diecezjalny zjazd Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa.

    Uświęcamy życie

    Żywy kult lokalny sprawił, że kiedy w parafii powoływano w 1998 roku do życia Straż Honorową NSPJ, włączyło się do niej ponad sto osób. – Minęło już trochę lat i ta grupa trochę się wykrusza. Raz w miesiącu mamy adorację wspólnotową i raz w miesiącu spotkania formacyjne – mówi będąca od początku w Straży Stanisława Bostiuk. Kazimierz Wróblewski przypomina o tradycyjnej dla każdego godzinie czuwania i pokazuje bileciki Straży, które wymieniają członkowie między sobą. – Są one tekstami, które pomagają każdego dnia własne życie przeżywać według Serca Bożego – tłumaczy Kazimierz. Bo przynależność do tej formacji jest drogą uświęcenia człowieka. Trudno – przekonują Stanisława i Kazimierz, pamiętając o obietnicach złożonych czcicielom Serca Bożego – nie podjąć pewnych zobowiązań na drodze, na której wszyscy jesteśmy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół