• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pomocnicy Maryi

    dodane 17.09.2015 00:15

    W Olszance żartują, że gdy trudno spotkać człowieka po drodze, to znaczy, że wszyscy są w kościele. Teraz żarty na bok: to właściwie prawda.

    Kiedyś to było tak, przyznają gimnazjalistki, że w kaplicy było pustawo, a murki ogrodzeniowe wokół niej w niedzielę obsiadało sporo ludzi. – Teraz trudno znaleźć miejsce w kościele. Wszyscy prawie w środku – zapewnia Jola Mrówka, gimnazjalistka z Olszany. Parafia liczy ledwie 800 wiernych. Wielu na emigracji. – A w ostatnią niedzielę tylko na „dziewiątce” rozdano 130 Komunii św. – mówi Natalia Gołąb, także gimnazjalistka.

    Ważniejsze od murów

    6 września na boisku piłkarskim i przy remizie odbył się pierwszy festyn w dziejach parafii. – Jesteśmy zgraną wspólnotą, ale zawsze potrzeba nam trochę integracji – mówi ks. Paweł. Do parafii należą wierni z Olszanki, Blaszany, Naszacowic i Kadczy. Każda ofiarowana w czasie festynu złotówka wsparła zeszłoroczny konieczny remont kaplicy. – To, co w wielu parafiach jest głównym działaniem, u nas stanowi margines. Remont był ważny, ale chyba ważniejsze jest to, co stało się w duszpasterstwie – uważa Stanisława Rams, szefowa rady duszpasterskiej. Do parafii zaczęli przyjeżdżać rekolekcjoniści, kaznodzieje. Jeden solidnie wytłumaczył pobożnym przecież ludziom, co znaczy uczestnictwo we Mszy św. – Skończyły się różańce i książeczki w czasie Mszy św. Eucharystia to szczyt życia chrześcijańskiego. Wtedy nie ma niczego ważniejszego – dodaje Stanisława. Codziennie przed każdą Mszą św. jest godzinna adoracja Najświętszego Sakramentu. – Pan Jezus swoją łaską sam ludzi przemienia – mówi ks. Pająk. Od początku czuwa kilkanaście osób, jak zaczyna się Różaniec już jest ze 30–40 wiernych. Na Mszy św., na której codziennie jest krótkie rozważanie słowa Bożego, przybywa jeszcze parę osób. – Kiedyś to trudno było doliczyć się nawet 10 osób na Mszy św. w dzień powszedni – mówi Natalia.

    Modlitwa dzieci

    Ksiądz Paweł prowadzi tu dzieło Pomocników Maryi. Należy do niego 120 dzieci. Cała miejscowa szkoła i dzieci z okolicznych miejscowości. Obowiązki mają trzy. Noszenie medalika Matki Bożej, codzienna modlitwa aktem zawierzenia, dodatkowa Msza św. poza niedzielną w intencjach Maryi. Raz w miesiącu mają adorację, raz na 2 tygodnie spotkanie formacyjne. Z małymi dziećmi przychodzą rodzice, więc kościół pęka w szwach nie tylko w niedziele. – Matka Boża wiele razy sprawy powierzała dzieciom. Mamy świadomość, że przez modlitwę możemy pomóc – mówi Natalia, która jest już w gimnazjum, ale należy do Pomocników Maryi. Jest też we wspólnocie 5-letnia Nikola. – Kiedyś trudno było ją zachęcić do modlitwy, w kościele nudziła się. Teraz chętnie przychodzi na adorację, bo dzieci wspólnie śpiewają, modlą się – mówi mama Nikoli Alina Jeleń. – Ich modlitwa jest piękna, nie ma w niej żadnej kalkulacji, wyrachowania, że trzeba, bo się opłaci, płynie prosto z serca dzieci – dodaje. W parafii są też liczni dorośli, którzy włączają się w dzieło prymasa Wyszyńskiego „Z Maryją ratuj człowieka”. – Przez trwanie na modlitwie, adorację, łaskę Bożą zmienia się wspólnota – przyznaje Stanisława Rams. – Ludzie są bardziej otwarci, bardziej życzliwi wobec siebie – dodaje Alina Jeleń. Ksiądz Paweł zapewnia, że nie ma żadnych awangardowych metod pracy duszpasterskiej. – Moje zadanie widzę w tym, by wiara ludzi nie kończyła się na poziomie przyzwyczajenia, tradycji, ale była żywa, opierała się na osobistym spotkaniu z Jezusem. Nie na ludzkiej mądrości, ale na mocy Bożej – mówi. Wielu tej mocy tutaj doświadczyło, np. na modlitwie wstawienniczej z włożeniem rąk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół