• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Niedźwiedzia przysługa?

    Beata Malec-Suwara

    dodane 13.10.2015 14:52

    Kiedyś z litości dawałam pieniądze osobom, które o to prosiły na ulicy. Teraz - też z litości - nie daję i dawać nie będę.

    Tarnowska fundacja Progres przeprowadziła w mieście akcję "Pomagaj inaczej", mającą na celu uświadomić nam, co tak naprawdę finansujemy, dając pieniądze osobom na ulicy.

    Oczywiście proszącym zwykle chodzi o datek na bułkę czy generalnie coś do jedzenia, jednak dla wielu z tych ludzi chlebem powszednim staje się niestety alkohol, narkotyki, różnego rodzaju używki pogłębiające problem scalenia się tych osób z ulicą. Dzięki tym kilku złotym jałmużny jedynie sprawiamy, że mogą na ulicy przetrwać dłużej. Nie leczymy wcale żadnej z ran i w żaden inny sposób nie pomagamy.

    To nie znaczy, żeby nie pomagać wcale. Powinniśmy to robić, ale... mądrze. Umieć przynajmniej wskazać miejsca, w których osoby potrzebujące otrzymają pomoc. Jest ich naprawdę sporo. Kuchnie dla ubogich, domy dla bezdomnych, ośrodki pomocy społecznej, ośrodki interwencji kryzysowej. Także parafialne oddziały Caritas. Tylko tak osobom dotkniętym nałogami, które na ulicy szukają grosza, pomożemy realnie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • saherb
      18.10.2015 19:49
      Myślę, że bezdomni na ulicy sami wiedzą gdzie mogą otrzymać darmowy posiłek i przenocować, i często z tej możliwości korzystają. Zbieranie pieniędzy na ulicy traktują raczej jako dodatkowy zarobek "dla siebie" niekoniecznie na jedzenie, ale często na alkohol i papierosy.

      Mnie zastanawia też jeszcze inne sprawa. Kiedy w Krakowie organizowana jest tzw. wigilia dla bezdomnych i potrzebujących, to przyjeżdżają na nią również osoby np. ze Szczecina. Koszt biletu na pociąg w tym przypadku jest wyższy niż wartość posiłku, który tam otrzymają. Pieniądze na bilet mogliby przeznaczyć na zakup (więcej) jedzenia "u siebie", a nie marnować je na dojazd do Krakowa.
    • epaszka
      18.10.2015 22:05
      Mieszkam w Niemczech i tu rowniez na ulicach spotyka sie takie osoby. Ja nie daje pieniedzy, tylko proponuje zakup czegos do jedzenia. Jeszcze nigdy nikt nie odmowil i przewaznie sa wdzieczni.
    • maksia
      18.10.2015 22:56
      Moim zdaniem. Powinniśmy pomagać nie tyle z litości, co z miłości. Bezinteresownej, bez spodziewanej wdzięczności. Druga sprawa, a może i pierwsza-to nie my pomagamy biedakom, ale zgodnie z tym czego naucza Pan Jezus, to biedni pomagają nam wejść do nieba. Bo bogatemu się to uda, jeśli swoje zasoby dzieli z biednymi. Jezus podsyła nam więc okazje ku temu. A po trzecie, to strasznie dużo tych kalkulacji: pomóc? nie pomóc?jak pomóc? komu pomóc? Człowieka proszącego o jałmużnę, którego często spotykałam, odwiedziłam w domu, porozmawiałam, poznałam rodzinę. I już nie mam wątpliwości czy pomagać. Rzucimy parę groszy,albo i nie, a zachodzimy w głowę czy dobrześmy zrobili.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół