• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Apetyt na historię

    dodane 03.12.2015 00:15

    Na temat najazdu szwedzkiego z 1655 roku wielu ma zdanie wyrobione, bo „pomógł” swoim „Potopem” Sienkiewicz.

    WWojniczu koło Tarnowa odbyło się otwarte spotkanie Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Wojnickiej poświęcone 360. rocznicy bitwy pod Wojniczem ze Szwedami. Zaprezentowano także specjalnie wydany na tę okoliczność znaczek pocztowy przedstawiający bitwę. – Chcemy przypominać wydarzenia związane z naszą ziemią. Ludzie powinni znać historię małej ojczyzny tak, jak zna się historię swojej rodziny, bo to stanowi o naszym poczuciu tożsamości – mówi Teresa Duman, prezes Towarzystwa.

    W Wojniczu na taką historię ludzie mają apetyt, bo na spotkania przychodzi po kilkadziesiąt osób. W czasie ostatniego rozstrzygnięto konkurs na wydarzenie, które warto utrwalić na znaczku pocztowym. Ksiądz dr Jan Gębarowski, prepozyt miejscowej kapituły, opowiadał o renowacji kościoła św. Leonarda, a historyk dr Marek Smoła o bitwie wojnickiej. Mówi się powszechnie, że świętujemy klęski. – Owszem, prze- graliśmy tę bitwę, daliśmy się przegonić, ale w kontekście starć z 1655 roku, kiedy nasze wojska na potęgę uciekały, zanim jeszcze chwyciły za broń, pod Wojniczem polskie wojska stanęły do walki. Mało tego, bitwa miała dwa wyraźne etapy. Pierwszy, kiedy nie było głównych sił szwedzkich na polu to nasi odnosili względny sukces, bo zadali im trochę strat, a przede wszystkim przepędziły szwedzką awangardę, która podchodziła w okolice Wojnicza od zachodu. Gdy nadeszły główne siły, dowodzone przez króla Karola Gustawa, umiejętnie oskrzydliły nasze wojska i zmusiły do odwrotu – opowiada dr Marek Smoła. Wydarzenia rozegrały się w okolicy dzisiejszych wojnickich ulic Loretańskiej, Braci Mierzwów i ul. Wąwóz Szwedzki. Polski obóz znajdował się w okolicach Zakrzowa. – Uczestnik tej bitwy, znany barokowy poeta Wespazjan Kochowski w swoich annałach napisał, że odwrót nie był katastrofalny, bo Szwedzi zdołali wziąć do niewoli małą część polskich żołnierzy, tych, którzy byli w obozie. Wszystkie chorągwie kwarciane, czyli wojsko mobilne, kawaleria wycofały się spod Wojnicza, ocalały i odeszły pod Tarnów – dodaje dr Smoła. Za kilka dni poddały się Szwedom całkowicie, przechodząc na ich stronę, co było zasługą polskich agitatorów, m.in. Jana Sobieskiego, późniejszego króla polski. Zdrajca czy bohater? – Łatwo wydajemy wyroki na tych, którzy przechodzili na stronę szwedzką. Myśmy wychowali się na Sienkiewiczu, który w literackim tekście ferował dość jednoznaczne oceny. Z punktu widzenia historyka wizja Sienkiewicza, ładna literacko, niewiele ma wspólnego z rzeczywistością, także w kwestiach oceny poszczególnych osób – dodaje dr Smoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół