• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nauka dzielenia

    dodane 04.02.2016 00:15

    Można skąpać się w słońcu Afryki w środku zimy, prawie nie ruszając się z miejsca.

    Wczasie ferii zimowych w Domu Formacji Misyjnej im. ks. Jana Czuby w Czchowie-Kozieńcu odbywają się dni formacji dla kolędników misyjnych. – Pobyt bez misyjnych akcentów byłby mniej ciekawy i kolorowy – mówi Maciek Lachor, czwartoklasista z Męciny. Na Kozieńcu przebywa właśnie 50 dzieci od IV do VI klasy szkoły podstawowej z 10 parafii diecezji.

    Podzielone są na 5 grup, z których każda ma nazwę kontynentu. W jadalni siadają przy stołach, które noszą nazwy państw, a flagi stoją na środku: Peru, Boliwia, Republika Środkowoafrykańska itd. – Widzimy i słyszymy tu rzeczy, których nie znaliśmy. O innych państwach, o tym, jak żyją tam ludzie. To jest egzotyczne – dodaje Alinka Smoleń, także z Męciny. Po co im taka wiedza? – To bywa kolorowe, inne, ale nie jest egzotyczne, tylko nasze, bo Kościół jest powszechny – przypomina prowadzący turnus ks. Radosław Słowik, wikariusz z Kamienicy. Prawie nikt tak dobrze jak dzieci nie czuje tego, że ich rówieśnicy w Boliwii czy Kamerunie to „bracia i siostry”. – My dla nich kolędujemy. Zbieramy pieniądze, żeby im pomóc, ale też opowiadamy w parafii dorosłym o misjach, o tym, czego się dowiadujemy – mówi Maciek. Wraz z Alinką i wieloma innymi dziećmi z Męciny należy do grupy Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Spotykają się cały rok. Podejmują różne inicjatywy misyjne. Ich kolędowanie trwa 365 dni w roku. – Dni formacji to krótkie, parodniowe spotkania, ale staramy się zaprosić dzieci do tego, by były – po pierwsze – misjonarzami dobra, w parafii, domu, klasie, na podwórku. A po drugie – misjonarzami, czyli świadkami Jezusa, by nie bały się do wiary przyznawać, zrobić znaku krzyża – tłumaczy ks. Radosław. – Dzieci rozumieją, łatwo jest im wytłumaczyć, że tak naprawdę to każdy z nas jest bądź może być misjonarzem na miejscu, że można być misjonarzem w życiu codziennym – zauważa Justyna Durlak, animatorka misyjna z Kąclowej. Tylko że trzeba mieć się czym dzielić. – Dlatego tak ważna jest formacja, pogłębienie przyjaźni z Jezusem – kontynuuje Kinga Szygut, animatorka z Czarnej. Dlaczego? – Bo jeżeli chcesz się czymś dzielić, musisz to mieć. To dotyczy także wiary – dodaje Justyna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół