• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • A ile ty możesz przez swą posługę zdziałać?

    dodane 26.02.2016 18:45

    Z o. Lucjuszem Wilkiem OFM, bernardynem, misjonarzem miłosierdzia diecezji tarnowskiej, o prostocie, konfesjonale obsypanym kwiatami, miłosierdziu i stałej spowiedzi rozmawia Beata Malec-Suwara.

    Beata Malec-Suwara: Jak Ojciec przyjął posługę misjonarza miłosierdzia?

    O. Lucjusz Wilk OFM: Zadania misjonarza miłosierdzia są w naszym duchu, w posłaniu bernardynów, które w dużej mierze polega na opiece nad sanktuariami, a tam w przyjmowaniu pielgrzymów, spowiadaniu, udzielaniu Komunii św. i dawaniu nauki. To wszystko wiąże się także z prostotą i pokorą. I w takim duchu, jak podkreśla papież, mamy iść do drugiego człowieka.

    Sporo wśród misjonarzy miłosierdzi jest księży zakonnych...

    Misjonarze miłosierdzia z Polski to w dwudziestu procentach bernardyni. Jest nas osiemnastu w tym gronie.

    Dlaczego tak się złożyło?

    Bernardyni słyną z posługi w konfesjonale. Także księża pamiętają o tym, że tu jest konfesjonał, przychodzą. Nasz kontakt z klerykami w seminarium powoduje, że od długich lat spowiadają się tutaj. Starsi bracia wspominają, że dawniej w naszym klasztorze nie było zamkniętej furty, często księża wchodzili bezpośrednio do pokojów z prośbą o spowiedź.

    Tutaj przychodzi mi na myśl postać ojca Wiktoryna Swajdy OFM, bernardyna. Zmarł ok. 20 lat temu, ale do dziś do konfesjonału w krakowskim klasztorze, w którym spowiadał, ludzie przynoszą kwiaty. Może o nim niewielu słyszało. To jest męczennik konfesjonału. Spędzał w nim bardzo wiele godzin. Ja go pamiętam z konfesjonału krakowskiego, gdzie wieczorami przychodzili do niego mieszkańcy Krakowa, różnego stanu i wykształcenia. Zbierane są materiały o nim i o świętości jego życia. Nawet nie miał matury, a był kapłanem i wspaniałym spowiednikiem oraz organistą. Zmarł podczas gry w czasie Mszy św. na chórze. To charyzmatyk konfesjonału. Kiedy patrzyliśmy na takich ojców, też się i nasz duch kształtował. To żywe świadectwo i okazja do zapytania siebie: "Chłopie, a ile ty możesz przez swą posługę zdziałać?".

    To, że papież powołał misjonarzy miłosierdzia, jest szczególnym darem dla kapłanów?

    Na pewno to posłannictwo, które papież zlecił, jest łaską, jest jakimś szczególnym dotknięciem mnie osobiście, że w tym Roku Miłosierdzia Pan daje mi taki dość wyraźny znak: "Bądź miłosierny, ale i skorzystaj z miłosierdzia". Tu jest istota, żebyśmy sami wiedzieli, że my też tego bardzo potrzebujemy. Zamiarem ojca świętego było zwrócenie uwagi na konfesjonał i spowiedź.

    Przypomina mi się Kalwaria, gdzie zaraz po święceniach jesteśmy na uroczystościach odpustowych, tam mamy pierwszy kontakt z penitentami, którzy przychodzą wyznać swoją słabość, swój grzech. To jest naprawdę mocne doświadczenie. Kalwaria to miejsce, na które zwracał także uwagę Jan Paweł II, i to jego słowo o sumieniu, ufam, że jest wyryte w sercach wielu Polaków.

    Spowiedź jeszcze przez wielu z nas jest zaniedbywana, niedoceniana. Podchodząc czasem do konfesjonału, sprawdzamy, czy nie siedzi w nim ksiądz, który nas zna. A najlepiej, gdyby jeszcze nie dosłyszał...

    W Tarnowie mamy stały dyżur, czyli każdego dnia jeden ze współbraci jest w konfesjonale w godzinach porannych i popołudniowych. Tak się składa, że jest nas tylu, że to dobrze funkcjonuje. Oczywiście przychodzi spowiedź, która jest świąteczna, i to się czuje, że ludzie spowiadają się, bo chcą spokojnie przeżyć święta, ale też przychodzi grupa osób, która systematycznie spowiada się w pierwsze piątki. Wśród nich są osoby, które chcą czegoś więcej, czyli chcą poprowadzenia, proszą o kierownictwo duchowe. Bardzo często podpowiadam, żeby przemodlić tę sprawę, zastanowić się, poszukać spowiednika i dopiero po tym podjąć decyzję.

    Czyli to się zdarza?

    Tak, tak, i jest coraz więcej takich osób. Dzisiaj sytuacja ciągłego pośpiechu powoduje, że człowiek chce przyjść i opowiedzieć o tych rzeczach, którymi nie chce się dzielić z innymi, równocześnie też chce posłuchać drugiej strony. Jeżeli my, spowiednicy, podchodzimy ze spokojem i serdecznością, budzimy zaufanie, to to daje pokój serca. Coraz więcej osób także wie o naszym stałym dyżurze, widać, że chcą wyspowiadać się u konkretnego spowiednika, wiedząc, że danego dnia spotkają go w konfesjonale. Zaczynają się interesować, pytać, poszukiwać. To też jest ważne. Penitenci między sobą przekazują sobie informacje, polecając spowiedź u konkretnego kapłana. Dzisiaj potrzeba kierownictwa duchowego jest coraz większa. Nawet proszę zauważyć, że rekolekcje organizowane przez różnego rodzaju zgromadzenia, ale pod kątem spowiedzi świętej, kierownictwa duchowego, zazwyczaj mają dużą frekwencję, często brakuje tam miejsc.

    Jak będzie wyglądała Ojca posługa?

    Konfesjonał, rekolekcje, misje i bycie dyspozycyjnym. Taki jest plan. Być może Konferencja Episkopatu Polski wyznaczy dla nas konkretne zadania, ale tego dowiemy się w późniejszym czasie. Jako misjonarze miłosierdzia mamy się zająć także misjami w diecezji łowickiej w związku z nawiedzeniem obrazu Jezusa Miłosiernego.

    O. Lucjusz (Kazimierz) Wilk OFM - gwardian tarnowskich bernardynów, członek Diecezjalnej Rady ds. Osób Konsekrowanych, ojciec duchowny dekanatu Tarnów-Południe, od 2009 roku rektor kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego. W ubiegłym roku obchodził jubileusz 25-lecia święceń kapłańskich. W Środę Popielcową, 10 lutego 2016 roku, papież Franciszek mianował go misjonarzem miłosierdzia w diecezji tarnowskiej na Rok Jubileuszowy.

    Czytaj także:

    Komandosi Roku Świętego
    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół