• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Duch Szeli ciągle żyje

    dodane 03.03.2016 00:15

    Rabacja, której 170. rocznica właśnie minęła, ciągle pozostaje nieodrobioną lekcją.


    Dziewiętnastego lutego 1846 roku w Galicji bandy chłopskie, tzw. czerniawy, ruszyły z widłami i cepami na dwory, by wymierzyć sprawiedliwość panom. Symbolicznym przywódcą był Jakub Szela ze Smarzowej, która należała do parafii Siedliska-Bogusz. Tylko w tej parafii z chłopskich rąk zginęły 23 osoby: 7 dziedziców, 5 dzierżawców i 11 oficjalistów. W rejonie tarnowskim owocem trwającej parę dni rabacji było 131 zniszczonych dworów i 424 zamordowane osoby. W całej Galicji zaś zniszczono 430 dworów, zabito blisko 600 osób, choć liczby szacunkowe mówią o 2, a nawet o 3 tysiącach zamordowanych ziemian, urzędników dworskich.


    Wyciągaj wnioski


    W Siedliskach-Bogusz odbyły się obchody rocznicowe. Zainicjował je 17-letni Kamil Gleń. 
– Od dzieciństwa interesowałem się historią, zwłaszcza galicyjską w XIX i XX wieku. Może jednym z powodów był fakt, że mój pradziadek był nawet posłem na sejm w Wiedniu – mówi chłopak. – Kiedy zadzwonił do mnie Kamil z propozycją sesji naukowej, byłem skonfundowany. Rabacja to bolesny temat, a nasz rodak Szela funkcjonuje w zbiorowej pamięci jako zbir pozbawiony skrupułów, symbol tamtych wydarzeń. Trudno chwalić się tą historią – mówi Wojciech Staniszewski, burmistrz Borzostka. – Wprawdzie historii możemy się wyuczyć, ale zyskuje sens ma tylko wtedy, kiedy próbujemy ją rozumieć, wyciągać wnioski, uczyć się z niej – dodaje.


    Czarna karta


    „Rzeź w roku 1846 jest niewątpliwie najczarniejszą kartą dziejów naszych porozbiorowych. Rzucenie się braci na braci, rabunki, pożogi, strumienie łez i krwi rozlane ręką rozwścieklonego ludu. To zaiste obraz tak szatański, że co do piekielnych barw jego groza domowej wojny ledwo porównywalna być może!” – pisał Henryk Słowiński we wspomnieniach z rabacji. Taki obraz tamtych wydarzeń bardzo odpowiadał komunistom, którzy wykorzystywali go propagandowo, jako przykład słusznych dążeń galicyjskich chłopów do wyzwolenia się spod władzy burżuazji. – Chłopi popełnili straszliwą zbrodnię, ale prawdą jest też, że wielu z nich nie mogło już wytrzymać ciężarów i powinności winnych dworom. Boguszowie, na przykład, nie mieli lekkiej ręki do chłopów. Sprytnie w to napięcie wchodzą Austriacy, którzy manipulując chłopami, doprowadzają do tego, że oni własnymi, polskimi rękami likwidują część ziemian, inteligencji, która właśnie sposobiła się do wybuchu powstania – tłumaczy Kamil Gleń.


    Chocholi taniec


    Przyczyny i konsekwencje tego narodowego dramatu od 17 dekad są zamiatane pod dywan przez elity. Może dlatego, że do historii rabacji wciąż dopisywane są kolejne rozdziały, bo co pewien czas uruchomione wówczas destrukcyjne mechanizmy się powtarzają. Tak to jest, jak się wybiera przyszłość, nie rozliczając się z przeszłością – uważa Piotr Dziża z Obywatelskiego Porozumienia Osób i Organizacji na rzecz Tradycji i Niepodległości. 50 lat po rabacji porozumienie stanów nadal nie było możliwe. W „Weselu” u Wyspiańskiego króluje wszak chocholi taniec. 
– Wydarzenia rabacji, które były strasznym grzechem, kształtowały naszą świadomość. Co gorsza, to ciągle w nas żyje. Duch Szeli żyje. Jest w nas wszystkich niemało bezinteresownej zawiści, złości. Ta mentalność niestety funkcjonuje. My musimy takiego myślenia się wstydzić – uważa ks. dr Ryszard Banach, historyk Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół